Nie chciała wyjeżdżać do USA. Rodzina podjęła decyzję za nią. Tylko w VIVIE! Sandra Kubicka wyznaje: „Wsadzono mnie do samolotu. To była kara”
Sandra Kubicka wraca wspomnieniami do dzieciństwa i przełomowego momentu, który odmienił jej życie. W wywiadzie dla VIVY! opowiada o wychowaniu przez dziadków, wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, pierwszych miesiącach w Miami oraz początku kariery modelki. Wyjaśnia również, dlaczego postanowiła opowiedzieć swoją historię własnymi słowami.

Wychowali ją dziadkowie. Gdy narozrabiała, wysłali do USA, do mamy. To na jej życzenie została modelką. Zaczynała jako 13-latka. A potem zachorowała. Wróciła do Polski i zaczęła od nowa. Z czym się mierzy, jakie ma marzenia, czy radzi sobie z gniewem i czy jeszcze wierzy w miłość, Sandra Kubicka opowiada Katarzynie Piątkowskiej.
Tylko w VIVIE! Sandra Kubicka o wyjeździe do USA: "Niestety nie miałam nic do gadania"
– Ludzie myślą, że Twoje życie jest usłane różami.
Ludziom się też wydaje, że mnie znają, bo przeczytali parę artykułów na mój temat na plotkarskich portalach. A to najczęściej są jakieś wyrywki, zdania wyjęte z kontekstu. Wiesz, gdy nie godziłam się na ustawki i niedobre dla mnie propozycje, zaczęły powstawać zmanipulowane czy ośmieszające artykuły. To jest dla mnie kara od pewnych mediów. Walczę z nimi, bo nadawana przez nich narracja na mój temat jest krzywdząca. Od dłuższego czasu procesuję się z jednym z portali. Sprawa idzie raczej po mojej myśli, a nie po ich. Ale tak naprawdę ja będę jedynie jedną z przegranych spraw, a czy ich to dotknie? Czy zmienią swoje postępowanie w stosunku do mnie czy innych gwiazd? Nie wiem. Na szczęście ja sama mam coraz więcej możliwości, żeby opowiedzieć o sobie z mojej perspektywy. Dlatego tu dzisiaj rozmawiamy. Dlatego zgodziłam się na rozmowę z Ewą Chodakowską do podcastu „Ocal siebie” i dla VIVY! Chcę opowiedzieć swoją historię, która jest inna, niż się ludziom wydaje. [...]
– Zacznijmy więc od początku…
Moje dzieciństwo nie było idealne. Wychowałam się bez ojca. On mieszkał na tej samej ulicy co ja, ale w moim życiu go nie było. Jeśli zapytałabyś mnie, czy odczuwam w związku z tym jakiś brak, moja odpowiedź brzmi: „Nie”. Po prostu ja nie wiem, jak to jest mieć ojca.
– Mama…
Jak miałam kilka lat, mama wyjechała do pracy do Stanów Zjednoczonych, żeby zarobić na moje utrzymanie. Zostałam z dziadkami. [...]

– Po latach spędzonych z nimi w Łodzi pojechałaś do mamy. Z tęsknoty?
Ależ skąd! Za karę. Oczywiście tęskniłam za mamą, ale nie miałam w planach zostawiania przyjaciół z podwórka i ze szkoły. Ale ponieważ towarzystwo, w jakim zaczęłam się obracać, nie miało na mnie dobrego wpływu, rodzina uznała, że czas na przeprowadzkę. A ja nie cierpiałam Miami! Byłam tam wcześniej w odwiedzinach u mamy i bardzo mi się nie spodobało. Niestety nie miałam nic do gadania. Wsadzono mnie do samolotu, a już następnego dnia szłam do nowej szkoły, w nowym kraju, z nowymi ludźmi.
– Nie dostałaś ani chwili na aklimatyzację?
Przecież to była kara. Na szczęście w szkole zostałam przyjęta bardzo dobrze. Z pierwszego dnia najbardziej zapamiętałam szafki, takie jak z amerykańskich filmów, i to, że wszyscy byli dla mnie bardzo życzliwi.
– A jednak nie zagrzałaś tam miejsca.
Kilka miesięcy później wygrałam konkurs na modelkę i zaczęłam współpracować z jedną z największych agencji modelingowych. Uczyłam się w szkole w chmurze, bo kontrakty modelingowe wymagały ciągłego latania w różne miejsca i nie dało się dłużej połączyć pracy z normalną nauką w szkole.
_________
Cały wywiad w nowym numerze VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od 6 do 26 sierpnia.

Co jeszcze w nowej VIVIE! 15/2026
Katarzyna Grochola po raz trzeci wyszła za mąż, będąc już po 60-tce. Do trzech razy sztuka?!

Vadim Brodski: „Moje marzenie? Zagrać piękny koncert na moich setnych urodzinach”.

Kobiety XXI wieku Kylie Jenner – najmłodsza w historii miliarderka, która sama doszła do majątku.
Wakacje z... Salvador Dalí i jego hiszpańskie surrealistyczne życie.
Zwierzęta mówią „stop”: Wielbłądy – statki pustyni, mistrzowie przetrwania.
