Reklama

Za uśmiechem, sukcesami i życiem, które z zewnątrz wyglądało jak spełniona bajka, kryły się doświadczenia, o których niewielu wiedziało. Sandra Kubicka po raz pierwszy z taką szczerością opowiada o tym, co działo się za kulisami idealnych zdjęć i internetowych relacji. W rozmowie z VIVĄ! wraca do najtrudniejszych momentów swojego życia – bezsilności, gdy jej nowo narodzony syn walczył o zdrowie, poczucia całkowitej utraty prywatności, fali hejtu, która nie ustawała nawet wtedy, gdy przeżywała osobisty dramat, a także bolesnych doświadczeń związanych z prowadzeniem biznesu i stratą ciąży.

Dziś mówi otwarcie, że przestała walczyć z opiniami innych, bo narodziny Leona całkowicie zmieniły jej hierarchię wartości. Choć przyznaje, że spełniła swój „polski sen” – została mamą i zbudowała życie, o jakim marzyła – nie ukrywa, że droga do tego miejsca była pełna bólu, rozczarowań i decyzji podejmowanych w cieniu ogromnych emocji. To jedna z najbardziej osobistych i poruszających rozmów Sandry Kubickiej, w której pokazuje, jak wygląda życie, gdy internetowy obraz szczęścia zderza się z rzeczywistością.

Sandra Kubicka w VIVIE!: "Ludzie jadą do Ameryki spełniać swój wielki amerykański sen. Ja spełniłam mój, polski". Wspomina o trudnych doświadczeniach

Sandra Kubicka: Mam blisko siebie rodzinę, która jest dla mnie bardzo ważna. Założyłam firmę. Zostałam mamą. Ludzie jadą do Ameryki spełniać swój wielki amerykański sen. Ja spełniłam mój, polski.

– A jednak nie jest wcale tak różowo, jakby się mogło wydawać. Doświadczasz ogromnego hejtu.
I nawet nie próbuję już zrozumieć dlaczego, choć mam pewną teorię. Pod jednym z moich postów znalazłam taki komentarz: „Jakiś czas temu natknęłam się na ogrom hejtu na pewnym portalu na Twój temat. I z ciekawości zaczęłam do Ciebie zaglądać, aby sprawdzić, o co tyle szumu. I bardzo szybko dotarło do mnie, o co w tym chodzi. Prawda jest taka, że jesteś piękną kobietą, ale jesteś też tytanem pracy. Masz pieniądze, niejedną firmę, a co najgorsze, to jesteś ogromnie pewna siebie. A to jest coś, czego my, Polacy, nie potrafimy zdzierżyć. Od zawsze uczono nas, że trzeba być skromnym, nie być hej do przodu, siedzieć na miejscu, nie wychodzić za mocno ze swojej bezpiecznej strefy komfortu. Trzeba szybko znaleźć powód, żeby na coś ponarzekać. Jak ktoś nam mówi komplement, musimy go odrzucić. Gdy jesteśmy szczęśliwi, nie możemy mówić o tym głośno, żeby nie zapeszać. Nie możemy zbyt głośno rozmawiać, zbyt głośno się śmiać. Nie możemy się czymś chwalić ani mówić o sobie zbyt dobrze, bo zaraz przyczepiana jest nam łatka egoistów, egocentryków. A Ty te wszystkie stereotypy łamiesz. Jesteś taka, jaką wielu z nas nie ma odwagi być, przez wpajane nam słowa i wzorce. Ludzie chcą mieć, ale nie mają odwagi o to, co chcą, zawalczyć. I żeby nie było, ja też miewam uczucie irytacji, oglądając niektóre Twoje treści, ale szybko zrozumiałam, dlaczego mnie tak triggerują. Dziś to już wiem. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego”.

To bardzo prawdziwe. Przestałam się przejmować tym, co ludzie o mnie myślą i piszą. To świadczy o nich, nie o mnie. Gdy urodziłam Leona, który pierwsze chwile życia spędził w inkubatorze, z wenflonem w główce, podpięty do rurek i pikających maszyn utrzymujących go przy życiu, zrozumiałam, że wszystko inne niż zdrowie i życie mojego synka jest nieistotne. On był taki malutki, a ja nie mogłam go nawet dotknąć. Codziennie spędzałam przy nim godziny i w kółko pytałam siebie: Dlaczego znów mnie coś takiego spotyka? A potem ktoś znów zdecydował za mnie i poinformował całą Polskę, że urodziłam.

Czytaj też: Miała 13 lat, gdy zaczęła karierę. Za sukces zapłaciła wysoką cenę. W VIVIE! Sandra Kubicka zwierza się: „Straciłam dzieciństwo”

Sandra Kubicka, Viva! 15/2026
Sandra Kubicka, Viva! 15/2026 Borys Synak

– Wpadłaś w gniew?
Ty byś nie wpadła? Kobieta, która mniej więcej w tym samym czasie co ja urodziła zdrowe dziecko, zrobiła mi zdjęcia i wrzuciła do internetu. Ja się modliłam o życie synka, a ona mnie fotografowała. Poczułam się całkowicie odarta z prywatności. Przyznaję, że się wściekłam. I pokazałam światu, co mi zrobiła.

– Oko za oko?
To nie jest oczywiście dobra metoda, ale wtedy wydała mi się jedyną słuszną. Internet się z nią rozprawił. W zamian za to ona chciała mnie pozwać. A przecież ja byłam jak lwica broniąca swojego małego. Nie mogłam pojąć, dlaczego to wszystko się wydarzyło. Nigdy nie uzyskałam odpowiedzi na to pytanie ani nie usłyszałam „przepraszam”. W pewnym momencie rozmawiałyśmy przez prawników. Usunęłam mój wpis, a ona zniknęła z internetu. Poczuła na własnej skórze, jak to jest być na moim miejscu. Dlatego nie wspominam tego okresu najlepiej. Myślę, że dzisiaj już bym tak nie postąpiła, bo odkąd Leon jest na świecie, zmieniłam się. Uspokoiłam. Przestałam się awanturować i walczyć z hejterami, bo wolę mieć spokój.

Czytaj też: Próbowano zniszczyć jej biznes, uciekła z Polski. Sandra Kubicka w „Ocal siebie”: „Nawet bezdomny uważał, że to jest beznadziejne”

– Nie tego uczył Cię dziadek.
Bronię się, jeśli ktoś przekracza moje granice.

– Jak wtedy, gdy rozpętała się afera z Sandra’s Matcha?
Otworzyłam matcharnię. Ludzie zaczęli przychodzić, recenzować napoje i wrzucać filmiki na TikToka. Ale przecież nikt nie obejrzy filmiku, na którym gość mówi: „Dobra matcha”. Mam wrażenie, że ludzie zaczęli konkurować ze sobą, kto wrzuci głupszy filmik. I robiły to też osoby, które znałam, i wydawało mi się, że relacje między nami są w porządku. Zaczęła się spirala wyśmiewania, ot tak, dla sportu, a w zasadzie dla generowania wyświetleń. Bo nic w tym czasie nie klikało się jak hejt na matchę Kubickiej.

– Ale to chyba nie był powód zamknięcia tego biznesu?
To był trudny moment. Byłam przytłoczona tym, co działo się wokół mnie w Polsce, więc uciekłam z rodziną na miesiąc do Grecji. Tam okazało się, że znowu jestem w ciąży. Niestety poroniłam. Z Alkiem nie układało się zbyt dobrze. Uznałam, że zamknięcie biznesu, który wzbudza tak negatywne emocje, będzie jedynym sensownym rozwiązaniem. To miejsce odebrało mi spokój, którego bardzo wtedy potrzebowałam. Jak patrzę na zdjęcia z tego czasu, nie poznaję się. Kim jest ta dziewczyna z zapadniętymi, zapłakanymi oczami, taka smutna?, myślę wtedy.

Cały wywiad w nowym numerze VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od 6 do 26 sierpnia.

Sandra Kubicka, Viva! 15/2026 okładka
Sandra Kubicka, Viva! 15/2026 okładka fot. Borys Synak
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...