Sandra Bullock długo chroniła swoje życie prywatne przed światem. U boku Bryana Randalla znalazła jednak to, czego sama nie bała się nazwać „miłością swojego życia”. Fotograf pojawił się w jej życiu w 2015 r. i szybko stał się częścią rodziny aktorki. Wspólnie wychowywali dzieci, pojawiali się razem na ważnych wydarzeniach, ale najważniejsze chwile zachowywali dla siebie. Kiedy ich życie zmieniła choroba Randalla, ta potrzeba prywatności nabrała zupełnie innego znaczenia. Bullock przez lata nie mogła powiedzieć, z czym mierzą się za zamkniętymi drzwiami.

WIDEO

player placeholder

Sandra Bullock i Bryan Randall. Wszystko zaczęło się od urodzin jej syna

Ich pierwsze spotkanie nie przypominało sceny z romantycznego filmu. Był 2015 r., a Bryan Randall został zatrudniony jako fotograf na przyjęciu urodzinowym Louisa, syna Sandry Bullock. Kilka miesięcy później byli już parą.

W sierpniu 2015 r. pojawili się razem na ślubie Jennifer Aniston i Justina Theroux. We wrześniu wybrali się z nowożeńcami na kolację do Bess Bistro w Austin w Teksasie. Jeden ze świadków mówił wówczas PEOPLE, że Bullock i Randall byli bardzo czuli, a fotograf podczas kolacji obejmował aktorkę i głaskał ją po plecach.

Zobacz także:

W październiku przyszło pierwsze wspólne wyjście na czerwony dywan. Bullock i Randall pojawili się na premierze „Our Brand Is Crisis” w Los Angeles.

Choć zainteresowanie ich związkiem rosło, oni sami konsekwentnie wybierali prywatność. Zamiast opowiadać o uczuciu w mediach, po prostu budowali wspólne życie.

Bryan Randall wszedł do jej życia w wyjątkowym momencie

Sandra Bullock adoptowała Louisa w 2010 r. Gdy poznała Randalla, trwał już proces adopcji jej córki Laili.

Aktorka wspominała później w „Red Table Talk”, jak poinformowała nowego partnera, że za chwilę ich rzeczywistość może zmienić się jeszcze bardziej.

„Pamiętasz NDA, które podpisałeś, kiedy fotografowałeś mojego syna? Wiesz, że nadal obowiązuje... bo kiedy wrócę z Toronto, przywiozę do domu dziecko” – powiedziała mu.

Randall, który miał córkę z poprzedniego związku, miał zareagować jednocześnie radością i strachem. Bullock nazywała go później „bardzo cierpliwym” i „świętym”.

Z czasem przestał być po prostu partnerem aktorki. Stał się częścią jej rodziny.

„Znalazłam miłość swojego życia”

Sandra Bullock nie należała do gwiazd, które regularnie opowiadały o swoim związku. Kiedy jednak już mówiła o Randallu, nie pozostawiała wątpliwości, jakie miejsce zajmował w jej życiu.

W 2021 r., podczas rozmowy w „Red Table Talk”, padły słowa, które po latach nabrały jeszcze większego znaczenia.

„Jestem osobą, która przeszła przez rozwód. Znalazłam miłość swojego życia. Mamy dwoje pięknych dzieci – troje dzieci, jeśli liczyć jego starszą córkę. To najlepsza rzecz, jaka mogła się wydarzyć” – mówiła.

Nie potrzebowała jednak ślubu, by traktować tę relację jako rodzinę.

„Nie potrzebuję papieru, żeby być oddaną partnerką i oddaną matką” – podkreślała.

Wokół pary kilkukrotnie pojawiały się plotki o małżeństwie. W 2016 r. przedstawiciel Bullock zaprzeczył doniesieniom o zaręczynach. W 2018 r. ponownie potwierdził, że aktorka i Randall nie są małżeństwem.

Dla Bullock ważniejsze od formalności było to, jakim człowiekiem Randall był na co dzień.

„Nie muszę słyszeć, że mam być obecna w najtrudniejszych momentach. Nie muszę słyszeć, że mam przetrwać burzę u boku dobrego człowieka” – mówiła.

Sandra Bullock mówiła, jakim ojcem był Bryan Randall

Jednym z najważniejszych fundamentów ich związku były dzieci. Bullock nie ukrywała, że właśnie w Bryanie widziała mężczyznę, którego postawa mogła być dla nich wzorem.

„Jest przykładem, jaki chciałabym, żeby miały moje dzieci” – mówiła o partnerze.

Nie oznaczało to, że zawsze się ze sobą zgadzali. Aktorka przyznawała, że mieli różne spojrzenia na niektóre sprawy i że wspólne wychowywanie dzieci wymagało od niej również umiejętności odpuszczania.

„Jestem uparta, ale czasem muszę usiąść, posłuchać i powiedzieć: mówisz to inaczej, ale tak naprawdę mamy na myśli dokładnie to samo” – opowiadała.

W 2018 r. Bullock i Randall zabrali Louisa i Lailę do Disneylandu. Towarzyszyli im Jason Bateman, jego żona Amanda Anka oraz ich dzieci.

„Wyglądali jak dobra, szczęśliwa rodzina” – wspominał świadek ich wspólnego wyjścia.

Kilka lat później wszystko miało się zmienić.

Sandra Bullock, 2022 r.
Jamie McCarthy/Getty Images /

Sandra Bullock, 2022 r. 

Diagnoza Bryana Randalla zmieniła ich życie. Sandra Bullock musiała milczeć

Bryan Randall zachorował na ALS, czyli stwardnienie zanikowe boczne. Chciał jednak, by jego choroba pozostała prywatną sprawą.

Sandra Bullock spełniła tę prośbę.

Dopiero w 2026 r., podczas rozmowy w podcaście „SmartLess”, zdecydowała się opowiedzieć o tym, jak wyglądały tamte lata.

„Poprosił mnie, żebym się tym nie dzieliła. Nie wolno mi było o tym mówić. Taka była jego prośba i próbowałam – uszanowałam ją” – wyznała.

Milczenie miało jednak swoją cenę.

Aktorka przyznała, że sytuacja ją izolowała. Przez pewien czas jedyną osobą wtajemniczoną w diagnozę była jej siostra, Gesine Bullock-Prado. Dopiero później Bullock powiedziała o chorobie bliskim przyjaciółkom, m.in. Jennifer Aniston i Amandzie Ance.

Na wszystko nałożyła się pandemia COVID-19.

„Jego diagnoza pojawiła się jednocześnie z wybuchem pandemii, a ja miałam dziecko z silną astmą. Panikowałam” – wspominała.

Bullock musiała być jednocześnie partnerką chorego człowieka i matką dzieci próbujących zrozumieć to, co działo się w ich domu. Szczególnie trudne było to dla Laili, która widziała w Bryanie ojca.

„Zaczęłam opłakiwać Bryana cztery lata przed jego śmiercią”

ALS stopniowo zmieniało życie całej rodziny. Bullock przyznała po latach, że jej żałoba rozpoczęła się na długo przed faktycznym odejściem partnera.

„Zaczęłam opłakiwać Bryana cztery lata przed jego śmiercią” – powiedziała w „SmartLess”.

Dodała, że Randall „chorował przez połowę naszego związku”.

Jeszcze mocniej zabrzmiały słowa, którymi opisała poczucie stopniowej utraty ukochanego.

„Mój człowiek odszedł dużo wcześniej niż jego ciało” – wyznała.

W domu trwała walka z chorobą, ale poza nim Bullock nadal pozostawała Sandrą Bullock – aktorką, która miała zawodowe zobowiązania, premiery i czerwone dywany.

Po latach wróciła pamięcią do własnych zdjęć z tamtego okresu.

„Zobaczyłam siebie na czerwonym dywanie i pomyślałam: wystarczy spojrzeć na moją twarz. Jestem... jestem jak kawałek drewna” – mówiła.

Publiczność widziała gwiazdę na premierze. Za zamkniętymi drzwiami trwała zupełnie inna historia.

Bryan Randall zmarł po prywatnej walce z ALS

Bryan Randall zmarł 5 sierpnia 2023 r. w wieku 57 lat po trzech latach prywatnych zmagań z ALS.

Rodzina poinformowała o jego śmierci dwa dni później. W oświadczeniu podkreślono, że decyzja o zachowaniu choroby w tajemnicy należała do niego.

„Bryan od samego początku zdecydował, że chce zachować swoją drogę z ALS w prywatności, a ci z nas, którzy się nim opiekowali, zrobili wszystko, co mogli, by uszanować jego prośbę” – przekazali jego bliscy.

Sandra Bullock przez lata robiła dokładnie to, o co ją poprosił.

Dopiero później mogła opowiedzieć, co kryło się za tym milczeniem. I być może właśnie dlatego historia ich związku brzmi dziś inaczej niż typowa hollywoodzka opowieść o wielkiej miłości. Zaczęła się zupełnie zwyczajnie – od przyjęcia urodzinowego jej dziecka i fotografa stojącego po drugiej stronie obiektywu. Potem było wspólne życie, dzieci i przekonanie Bullock, że znalazła „miłość swojego życia”.

A kiedy przyszła choroba, ich najbardziej prywatna historia pozostała prywatna aż do końca.

Sandra Bullock i Bryan Randall 2018 r.
Jackson Lee/GC Images /

Sandra Bullock i Bryan Randall 2018 r. 

Źródła: PEOPLE, Plejada