Niewielu dałoby im szansę. Zamieszkali razem dobę po pierwszym spotkaniu. Historia miłości Andrei Bocellego po 25 latach wciąż zaskakuje
Andrea Bocelli od lat zachwyca publiczność na całym świecie, ale jego żona zna go z zupełnie innej strony. Veronica Berti opowiedziała o ich niezwykłej historii miłości, codziennym życiu i romantycznych gestach, których nie ogląda publiczność.

Niektóre historie brzmią tak, jakby zostały napisane z myślą o filmowym scenariuszu. W przypadku Andrei Bocellego i Veroniki Berti wszystko zaczęło się od wydarzenia, na którym żadne z nich nie planowało się pojawić. Dziś, po 25 latach wspólnego życia, ich relacja wciąż opiera się na wzajemnym zachwycie, zaufaniu i codziennych gestach. W „halo tu polsat” Veronica Berti opowiedziała o życiu u boku słynnego tenora. Jaki jest prywatnie?
Miłość od pierwszego spotkania i decyzja podjęta w zaledwie dobę
Historia ich związku nie rozwijała się powoli. Veronica Berti wspomina, że poznała Andreę Bocellego 25 lat temu, 8 maja, podczas przyjęcia, na które oboje trafili niemal przypadkiem. On miał 44 lata, ona zaledwie 18, jednak różnica wieku nie stanęła na przeszkodzie rodzącemu się uczuciu. Andrea Bocelli nie przepada za tego typu wydarzeniami i początkowo nie chciał się na nim pojawić. Ona również nie planowała tam iść. Ostatecznie jednak zmienili zdanie. To właśnie ten wieczór odmienił ich życie. Jak opowiada Veronica, od chwili pierwszego spotkania praktycznie się nie rozstawali. Najbardziej zaskakuje tempo, w jakim rozwijała się ich relacja. Od poznania do wspólnego zamieszkania minęły zaledwie 24 godziny. Oboje kierowali się intuicją i przekonaniem, że nie warto odkładać ważnych decyzji.
„Można więc śmiało powiedzieć, że to była miłość od pierwszego wejrzenia, chociaż przyznam, że gdyby moja córka zrobiła coś podobnego, nie darowałabym jej! […] Czasami po prostu czujesz, że to jest ten moment. Andrea zawsze powtarza, że jeśli coś można zrobić, najlepiej byłoby to zrobić wczoraj. Ja mam podobnie. Działam intuicyjnie i bardzo szybko. Nie zawsze oznacza to dobre decyzje, ale obydwoje kierujemy się instynktem”, opowiadała ukochana Andrei Bocellego w „halo tu Polsat”.
Ich wspólnym językiem od początku stała się także muzyka. Choć Veronica nie jest muzykiem, dorastała w domu, w którym opera była obecna każdego dnia. To właśnie ta pasja stała się jednym z fundamentów ich rozmów i wzajemnego porozumienia.
Czytaj też: Tym razem nie Sanah. To z nią Andrea Bocelli wystąpi na koncertach w Polsce. "To dla mnie wielki zaszczyt"


Choć na ślub zdecydowali się dopiero po 12 latach związku, tenor wielokrotnie podkreślał, że ich małżeństwo zaczęło się już w dniu, w którym się poznali. W 2012 roku para doczekała się córki Virginii, a Veronica jest również macochą dwóch synów tenora – Amosa i Matteo – z jego pierwszego małżeństwa. Rodzina od lat pozostaje jednym z najważniejszych filarów życia światowej sławy artysty.
Sam Bocelli nie ukrywa, że od początku widział w Veronice kogoś wyjątkowego. Nazywa ją swoją najlepszą przyjaciółką, partnerką i kobietą, z którą dzieli zarówno życie prywatne, jak i zawodowe. Jak podkreślał, wspólnie przeszli długą drogę i mimo upływu lat wciąż mają to samo pragnienie – każdego dnia wzajemnie się wspierać.
Czytaj też: TYLKO U NAS: Ewa Wachowicz potwierdziła odejście z „halo tu Polsat”. „Moja misja została wykonana”
Na scenie perfekcjonista, w domu człowiek z poczuciem humoru
Andrea Bocelli od 30 lat występuje przed publicznością na całym świecie. Veronica podkreśla jednak, że niezależnie od tego, dla kogo śpiewa, zawsze daje z siebie dokładnie tyle samo. Scena pozostaje przestrzenią absolutnego skupienia, dyscypliny i zawodowego profesjonalizmu.
Po zejściu z estrady pojawia się jednak zupełnie inne oblicze światowej sławy tenora. Według żony jest człowiekiem obdarzonym wyjątkowym poczuciem humoru. Najlepiej odnajduje się w języku włoskim, dlatego – jak z uśmiechem przyznaje Veronica – część jego żartów trudno w pełni oddać po angielsku. „Ale prywatnie jest też niesamowicie zabawny - niestety jego poczucie humoru najlepiej działa po włosku. Żeby naprawdę rozśmieszyć ludzi, trzeba świetnie znać języki, a Andrea jest dość leniwy, jeśli chodzi o angielski”, mówiła Veronica Berti w „halo tu Polsat” z Kamilą Ryciak.

Głos jest jego najcenniejszym instrumentem
Za swobodą, z jaką Andrea Bocelli występuje na scenie, stoi wieloletnia konsekwencja. Veronica zdradza, że przed koncertami tenor rozgrzewa głos w łazience, gdzie ciepło i wilgotność sprzyjają przygotowaniu strun głosowych. Po występach często wraca do fragmentów, które – w jego ocenie – mogły zabrzmieć jeszcze lepiej, i wykonuje je ponownie. „. Po koncercie z kolei urządza sobie drugi koncert - wraca do tych dźwięków, z których nie do końca był zadowolony i śpiewa je jeszcze raz, tak, jakby chciał, żeby zabrzmiały na scenie”, relacjonowała ukochana tenora.
Perfekcjonizm nie kończy się na sali koncertowej. W dni występów obowiązuje cisza. Bocelli ogranicza mówienie do minimum, ponieważ – jak wyjaśnia jego żona – dla śpiewaka, szczególnie mężczyzny, właśnie codzienna rozmowa może być największym obciążeniem dla głosu. Dba także o unikanie wszystkiego, co mogłoby negatywnie wpłynąć na jego kondycję. „Ale on jest perfekcjonistą. Jeśli chcesz być najlepszy każdego wieczoru, musisz rywalizować - przede wszystkim z samym sobą. Dlatego też bardzo o siebie dba - unika słońca, silnego wiatru i wszystkiego, co mogłoby zaszkodzić głosowi”, dodawała Veronica Berti.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Romantyzm, który nie potrzebuje wielkich deklaracji
Najbardziej osobistą częścią opowieści Veroniki są wspomnienia o gestach, których nie ogląda publiczność. Andrea Bocelli regularnie zostawia ukochanej wiadomości, listy lub wiersze pisane nocą. Każdy z nich kończy tym samym zdaniem: prośbą o odpowiedź.
To właśnie pisanie – jak zdradza Veronica – sprawia mu ogromną przyjemność. Ona sama odpowiada na miłość w inny sposób. Stara się poświęcać mężowi czas, troszczyć się o jego codzienność i rozwiązywać problemy, zanim zdążą się pojawić. „Jest niezwykle romantyczny i poetycki. Przez te 25 lat często budziłam się rano i znajdowałam e-mail, odręczny list albo wiersz, który napisał w nocy. Oczywiście, śpiewa dla mnie, ale do tego się już przyzwyczaiłam, natomiast pisanie sprawia mu ogromną przyjemność. Najzabawniejsze jest to, że na końcu każdego listu dopisuje jedno zdanie: „Czekam na twoją odpowiedź”, opowiadała Veronica Berti w rozmowie z „halo tu Polsat”.
Po 25 latach wspólnego życia ich historia nie opiera się wyłącznie na spektakularnym początku. Tworzą ją przede wszystkim codzienne rytuały, wzajemne wsparcie i przekonanie, że nawet największy artysta po zejściu ze sceny pozostaje człowiekiem, który najbardziej ceni bliskość drugiej osoby.
Sprawdź też: Andrea Bocelli poruszył cały świat. Ten występ przeszedł do historii igrzysk
