Wanda Traczyk-Stawska nie oddzielała przeszłości grubą kreską od rodzinnej codzienności. Powstanie Warszawskie, polegli koledzy i wojenne doświadczenia pozostały ważną częścią jej życia również wtedy, gdy została matką. Ewa i Paweł dorastali więc w domu, w którym historia nie była czymś znanym jedynie z książek. Słyszeli ją od ludzi, którzy sami ją przeżyli.

WIDEO

player placeholder

Po latach Wanda Traczyk-Stawska potrafiła mówić o konsekwencjach tego bardzo otwarcie. Nie kreowała się na idealną matkę. Przyznawała, że dzieci miały do niej pretensje, a wojenne opowieści zostawiły w nich ślad.

Ewa i Paweł dorastali z opowieściami o Powstaniu. „Po nocach im się to śni”

Rodzina mieszkała w jednopokojowym mieszkaniu. Przychodzili tam koledzy Wandy Traczyk-Stawskiej i wracali we wspomnieniach do Powstania Warszawskiego. Dorośli rozmawiali, a Ewa i Paweł słuchali.

Zobacz także:

Nie były to historie, które kończyły się wraz z wyjściem gości.

„Mają przez to chore nerwy. Mieszkaliśmy w jednopokojowym mieszkaniu, stale przychodzili moi koledzy i opowiadali różne historie z powstania. Ewa i Paweł wiedzą wszystko. Mówią, że po nocach im się to śni” – opowiadała Wanda Traczyk-Stawska w rozmowie z VIVĄ!.

Wspomnienia wojenne ich matki stawały się w ten sposób częścią dzieciństwa Ewy i Pawła. Wanda Traczyk-Stawska nie ukrywała, że z perspektywy czasu dostrzegała także trudną stronę tej sytuacji.

Kiedy została zapytana wprost, jaką była mamą, odpowiedziała jednym zdaniem.

„Dzieci do dzisiaj mają żal, że moje sprawy powstańcze były ważniejsze niż ich” – przyznała.

Dzieci Wandy Traczyk-Stawskiej mówiły jej o swoim żalu

To nie była pretensja, o której Wanda Traczyk-Stawska dowiedziała się przypadkiem. Ewa i Paweł mówili jej o swoich uczuciach.

Co więcej, ich obawy nie dotyczyły wyłącznie przeszłości. Także późniejsza aktywność matki sprawiała, że się o nią martwili.

„Mówią… Teraz też mają do mnie żal, że robię różne rzeczy, narażając się, a nie pamiętam o tym, że one będą cierpieć, jak odejdę” – mówiła.

Za tymi słowami kryła się szczególna rodzinna relacja. Z jednej strony dzieci pamiętały, jak dużo miejsca w życiu matki zajmowały sprawy powstańcze. Z drugiej – nawet gdy dzieliły ich granice, pozostawały z nią w stałym kontakcie.

W domu Wandy Traczyk-Stawskiej było zresztą miejsce nie tylko dla Ewy i Pawła. Po wojnie została nauczycielką i mocno związała się ze swoimi uczniami. Pracowała z dziećmi, które wymagały szczególnej opieki, a swoją pracę przynosiła w pewnym sensie także do domu.

„Kochałam te dzieci. Moje własne dzieci do dziś wspominają, że w czasie świąt Bożego Narodzenia cała klasa przychodziła do naszego domu. Mieliśmy choinkę, prezenty. Piękny czas” – wspominała.

Ewa i Paweł znali uczniów swojej matki. Razem spędzali czas i robili zabawki. Dwa światy Wandy Traczyk-Stawskiej – rodzinny i zawodowy – spotykały się więc pod jednym dachem.

ZOBACZ TEŻ: Wanda Traczyk-Stawska: „Uważam, że nie mam prawa żyć, nie dbając o to, o co walczyli moi koledzy”

Wanda Traczyk-Stawska
Rafał Guz/ PAP

Ewa i Paweł wybrali muzykę. Później ich drogi prowadziły za granicę

Rodzeństwo połączyła muzyka. Ewa i Paweł chodzili do szkoły muzycznej, a później kontynuowali edukację w tym kierunku.

Paweł grał na altówce. Jego życie w Polsce miało jednak dramatyczny moment. Został kilka razy pobity przez milicję. Po trzecim pobiciu powiedział matce, że nie chce żyć w kraju, „gdzie człowiek jest przedmiotem ciągłych represji”.

Wyjechał z Polski w latach 70. Był wtedy na czwartym roku Wyższej Szkoły Muzycznej. We Frankfurcie nad Menem zrobił dyplom.

Wyjazd brata mocno przeżywała Ewa. Wanda Traczyk-Stawska wspominała, że rodzeństwo od dzieciństwa było ze sobą niezwykle związane – nazywała ich „papużkami nierozłączkami”.

Ewa robiła dyplom w Wyższej Szkole Muzycznej, w klasie fortepianu i organów. Po jego uzyskaniu dostała paszport i wyjechała do Anglii. Tam poznała mężczyznę, z którym związała swoje życie.

Po latach Wanda Traczyk-Stawska podczas rozmowy z „Newsweekiem” odebrała telefon właśnie od córki.

„Tak, będę głosować tu, tylko jeszcze muszę pójść do socjalnego i sprawdzić, czy mnie wpisali. Na razie, Ewuniu, muszę się wyłączyć, bo pani czeka. Całuję, pa” – mówiła do niej.

Po odłożeniu słuchawki wyjaśniła: „Londyn, bo moja córka jest w Londynie. Wyszła za mąż za Anglika, już jest tam chyba pięćdziesiąty rok”.

Kilometry ich dzieliły, ale rozmawiali codziennie

Ewa i Paweł ułożyli swoje życie poza Polską. Mogłoby się wydawać, że po trudnym dzieciństwie i wyjeździe za granicę ich kontakt z matką stał się luźniejszy. Wanda Traczyk-Stawska opowiadała jednak o zupełnie innej codzienności.

„Codziennie ze sobą rozmawiamy przez telefon. Mamy bardzo bliski kontakt. Ewa i Paweł zawsze przyjeżdżają do Warszawy na 1 sierpnia” – mówiła.

Ten dzień miał dla rodziny szczególne znaczenie. Gdy dzieci przyjeżdżały do Warszawy, razem z matką szły na cmentarz.

Powstanie, które w dzieciństwie Ewy i Pawła było źródłem trudnych wspomnień i pretensji do matki, pozostawało więc obecne również w ich dorosłym życiu.

Wanda Traczyk-Stawska z dumą mówiła o kolejnych pokoleniach

Z czasem rodzina się powiększyła. Ewa ma dwie dorosłe córki, a Paweł dwoje dzieci, syna i córkę. Muzyka, która wcześniej połączyła rodzeństwo, pojawiła się również w kolejnym pokoleniu.

„Wszystkie moje wnuki grają na jakimś instrumencie. Mam już jednego prawnuka” – mówiła Wanda Traczyk-Stawska.

Paweł zachował też inną pasję matki – miłość do piłki nożnej. Założył nawet piłkarski zespół w swojej orkiestrze Filharmonii w Mannheim.

Wanda Traczyk-Stawska szczególnie cieszyła się z więzi wnuków z Polską. Jej wnuczka Nina została w Anglii nauczycielką. Wanda opowiadała, że angielscy uczniowie Niny przygotowywali szkolne gazetki dotyczące powstania po tym, jak nauczycielka pokazała im film dokumentalny o swojej babci.

„Nineczka mówi, że jest ze mnie dumna. Mam ogromną satysfakcję, że wszystkie moje wnuczęta mówią bardzo dobrze po polsku. Trzyletni prawnuczek też już mówi po polsku” – podkreślała.

Historia, która tak mocno wkroczyła w dzieciństwo Ewy i Pawła, została więc z rodziną na kolejne lata. Ich relacja z matką nie była pozbawiona żalu, a sama Wanda Traczyk-Stawska nie próbowała tego ukrywać. Jednocześnie mówiła o codziennych telefonach, wspólnym 1 sierpnia i dumie z dzieci oraz wnuków.

Wanda Traczyk-Stawska zmarła w wieku 99 lat. Informację o jej śmierci przekazało miasto Warszawa. Po latach publicznego opowiadania o wojnie zostawiła również znacznie bardziej prywatne świadectwo – historię Ewy i Pawła, którzy dorastali w cieniu Powstania Warszawskiego, a mimo trudnych doświadczeń pozostali z matką bardzo blisko.

Zobacz też: Nie żyje Wanda Traczyk-Stawska. Bohaterka Powstania Warszawskiego miała 99 lat

Wanda Traczyk-Stawska, Viva! 23/2023
OLGA MAJROWSKA

Wanda Traczyk-Stawska, Viva! 23/2023
OLGA MAJROWSKA

 

Źródło: VIVA!, Newsweek