Andrzej Konopka nie wszedł do świata aktorstwa prostą drogą. Zanim zaczął pojawiać się w filmach i spektaklach, próbował odnaleźć się w zupełnie innych zawodach. W rozmowie z Zofią Fabjanowską dla „Zwierciadła” opowiedział o pracy nauczyciela wf-u, fizycznej pracy w teatrze i chwili, w której zaczął coraz odważniej zbliżać się do aktorstwa. Dziś ta historia nabiera szczególnego znaczenia, bo w „Hot Spocie” Agnieszki Smoczyńskiej gra w międzynarodowej obsadzie i pokazuje się widzom w zupełnie nowym wcieleniu.
WIDEO…
Andrzej Konopka bał się szkoły aktorskiej. „Gdzie ja się pcham?”
Dziś trudno wyobrazić sobie Andrzeja Konopkę poza światem filmu i teatru, ale jego droga do aktorstwa nie była ani prosta, ani oczywista. W szczerej rozmowie z Zofią Fabjanowską dla „Zwierciadła” aktor wrócił do czasów, kiedy zupełnie nie wiedział jeszcze, co chce robić w życiu.
Myśl o aktorstwie pojawiała się wcześniej, ale zamiast pewności siebie był strach. Konopka wspominał wizytę w szkole teatralnej w Krakowie. W budynku przy ulicy Warszawskiej zgubił się i przypadkiem znalazł z tyłu szkolnej sceny. Zobaczył wtedy studentkę wykonującą piosenkę do mikrofonu.
To wystarczyło, by zaczął wątpić w siebie.
„Gdzie ja się pcham? Ja, chłopak ze wsi, który pierwszy raz w teatrze był jako nastolatek” – wspominał w rozmowie dla „Zwierciadła”.
Zamiast od razu próbować dostać się do szkoły aktorskiej, wybrał inną drogę.
Został nauczycielem wf-u. Po roku wiedział, że nie może tak żyć
Andrzej Konopka skończył studium nauczycielskie w Radomiu, a potem poszedł na AWF. Ponieważ studiował zaocznie, w międzyczasie rozpoczął pracę w podstawówce w Warszawie, przy Emilii Plater. Został nauczycielem wychowania fizycznego.
Szybko okazało się jednak, że był to wybór, z którym zupełnie się nie utożsamiał. W wywiadzie Zofii Fabjanowskiej dla „Zwierciadła” mówił o tym bez upiększeń. „Wuefu uczyłem rok, co wystarczyło, żebym zrozumiał, że to kompletnie nie dla mnie” – przyznał.
Jeszcze mocniej zabrzmiały kolejne słowa aktora. „Krótko mówiąc, czułem się nieszczęśliwy”.
Konopka nie zdecydował się jednak trwać w pracy, która go unieszczęśliwiała. Zaczął szukać innej drogi i właśnie wtedy wydarzenia zaczęły prowadzić go coraz bliżej teatru.
Nie zaczął od sceny. Andrzej Konopka ustawiał i demontował dekoracje
Przełomem okazało się Koło Żywego Słowa na Elektoralnej. To właśnie tam podpowiedziano Konopce, by spróbował zatrudnić się w teatrze, a przy okazji szukał drobnych aktorskich zajęć i epizodów.
Tak trafił do Teatru Nowego, któremu dyrektorował wówczas Adam Hanuszkiewicz.
Nie czekała tam jednak na niego główna rola ani nawet miejsce na scenie. Konopka został montażystą.
„Montażysta to praca fizyczna polegająca na ustawianiu i demontażu dekoracji” – wyjaśnił w rozmowie dla „Zwierciadła”.
Później awansował na rekwizytora i dostał nawet osobny pokoik. Ten etap zostawił w nim mocny ślad. Aktor wspominał, że dzięki pracy technicznej zobaczył, jak bardzo ludzie sceny są od siebie zależni.
Opowiedział także o dramatycznym zdarzeniu podczas „Wesela” w reżyserii Hanuszkiewicza. W starej siedzibie Teatru Nowego scenę obrotową trzeba było obsługiwać ręcznie. Kiedy mechanizm zawiódł, jeden z montażystów zablokował go własnym ciałem, doznając obrażeń. Konopka nazwał to doświadczenie „świetną lekcją teatru”.

Andrzej Konopka 25.01.2017 Warszawa Teatr WARSawy
Najpierw Białystok, później Kraków. W końcu postawił na aktorstwo
Dopiero po tych doświadczeniach Andrzej Konopka znalazł się na drodze, która prowadziła bezpośrednio do aktorstwa.
Jak opowiedział „Zwierciadłu”, dostał się w Białymstoku na wydział lalkarski, a rok później na aktorstwo do Krakowa.
Sam nie uważa jednak tamtej decyzji za wielki akt odwagi.
„Nie jestem typem rebela, który pierwszy wstaje i robi rewolucję” – mówił Zofii Fabjanowskiej.
Według Konopki był to raczej instynkt i odruch ucieczki od sytuacji, w której źle się czuł.
Po latach życie przygotowało dla niego zaskakującą klamrę. W tym samym budynku przy Emilii Plater, gdzie 30 lat temu uczył wf-u, a gdzie obecnie mieści się Komuna Warszawa, zagrał we wznowieniu spektaklu „Święta kluska”.
„Życie zatoczyło koło” – powiedział.
W „Hot Spocie” trudno go rozpoznać. Takiej roli wcześniej nie grał
Dziś Andrzej Konopka mierzy się z zupełnie innym wyzwaniem. W „Hot Spocie” Agnieszki Smoczyńskiej wciela się w Dżonego i przechodzi ekranową metamorfozę, która może mocno zaskoczyć widzów.
Już sam opis bohatera był dla aktora czymś zupełnie nowym.
„Dżony jest ubrany w spódnicę w szkocką kratę i prześwitujące podkolanówki, ma kolczyki, tlenioną trwałą i pomalowane paznokcie” – przytaczał w „Zwierciadle”.
Konopka podkreślił, że nigdy wcześniej nie grał kogoś takiego. Jak sam mówił, zazwyczaj obsadzano go w rolach mężczyzn w typie „samców alfa”.
Początkowe obawy zniknęły jednak podczas przymiarek kostiumów.
„Było w tym coś uwalniającego. Fantastyczne uczucie!” – przyznał aktor w rozmowie Zofii Fabjanowskiej.
Rola pozwoliła mu wyjść poza utarte schematy i zmierzyć się również z własnym myśleniem o tym, co jest męskie.
Noomi Rapace i Reika Kirishima na planie. Konopka trafił do międzynarodowej obsady
„Hot Spot” był kręcony za granicą, w Grecji, a Andrzej Konopka znalazł się na planie razem z aktorami z różnych krajów.
W obsadzie jest m.in. Noomi Rapace, znana z serii „Millennium”, oraz Japonka Reika Kirishima, gwiazda „Drive My Car”. W „Hot Spocie” Kirishima wciela się w żonę bohatera Konopki.
Ich komunikacja na planie była wyjątkowa. Jak mówił aktor, Kirishima posługuje się wyłącznie językiem japońskim, a swoich kwestii nauczyła się fonetycznie na pamięć. Porozumiewanie się z ekipą wymagało udziału studentek japonistyki oraz tłumaczenia kolejno na grecki i angielski.
Mimo barier językowych między aktorami szybko pojawiło się porozumienie.
„Jedno w mig rozumiało drugie, wszystko widzieliśmy w swoich oczach” – mówił Konopka.
Sam film przedstawia świat przyszłości po katastrofie klimatycznej, w którym ludzie pochodzą z różnych miejsc i żyją na fragmencie Ziemi, gdzie wciąż można funkcjonować. Bohaterowie porozumiewają się broken English, każdy z własnym, mocnym akcentem.
Andrzej Konopka nie boi się premiery. „Mam frajdę”
Od nauczyciela wf-u, przez fizyczną pracę przy teatralnych dekoracjach, po rolę w międzynarodowej produkcji — zawodowa droga Andrzeja Konopki zdecydowanie nie należała do oczywistych.
Teraz aktor czeka na premierę „Hot Spotu”, ale — jak podkreślił w rozmowie dla „Zwierciadła” — nie towarzyszy mu trema.
„Nie mam tremy. Mam frajdę. Wyważamy drzwi, a ja lubię sytuacje i historie, które są nowym otwarciem” – powiedział Zofii Fabjanowskiej.
„Hot Spot” ma trafić do kin 25 września.

Andrzej Konopka 15.01.2025 Warszawa Spotkanie prasowe serialu Przesmyk



























