Maria Jeleniewska i Zoja Skubis należą do grona młodych twórczyń, które zbudowały rozpoznawalność przede wszystkim w mediach społecznościowych, choć każda z nich poszła własną drogą. Jeleniewska jest jedną z najpopularniejszych polskich influencerek i TikTokerek, a szerokiej publiczności dała się poznać także dzięki udziałowi i zwycięstwu w „Tańcu z Gwiazdami”. Zoja Skubis łączy działalność internetową z zamiłowaniem do podróży i ekstremalnych wyzwań — zdobyła Mount Everest. W „Azja Express” stworzyły duet, który szybko okazał się ciekawym połączeniem dwóch różnych temperamentów.

WIDEO…

player placeholder

Zoja Skubis sama wybrała Marię Jeleniewską. Tak zaczęła się ich wspólna przygoda

Ich wspólny udział w „Azja Express” nie był przypadkowym zestawieniem stworzonym przez produkcję. To Zoja Skubis dostała propozycję udziału w programie i sama zastanawiała się, kogo zabrać ze sobą. Rozważała zarówno mężczyznę, jak i kobietę. Wśród kandydatów pojawił się Nowciax, ale ostatecznie wybór padł na Marię Jeleniewską.

Zoja tłumaczyła później, że mimo różnic między nimi czuła, że mają ze sobą wiele wspólnego.

Zobacz także:

— „My jesteśmy bardzo różne, ale jakoś też jest dużo podobieństwa” — mówiła w podcaście „WojewódzkiKędzierski”.

Już wtedy nie ukrywała jednak, że wspólna wyprawa nie przebiegała wyłącznie w atmosferze sielanki. Na pytanie o to, jak układała się ich współpraca, odpowiedziała bez ogródek: „Paskudnie się dogadywałyśmy”. Chwilę wcześniej przyznała też: „No się kłóciłyśmy jak nienormalne”.

Brzmiało mocno, ale Zoja od razu pokazała również drugą stronę tych spięć. Opowiadała, że po kłótni potrafiły spędzić trochę czasu osobno, a później spojrzeć na siebie i dojść do wniosku, że obie przesadziły.

„Jak już walnęło, to walnęło”. Napięcie rosło przez kolejne dni

Dopiero kolejne odcinki zaczęły pokazywać, co właściwie powodowało napięcia między przyjaciółkami. Jednym z głównych problemów okazał się podział odpowiedzialności.

Po emisji pierwszego odcinka Zoja przyznała, że przez długi czas próbowała nie zwracać uwagi na rzeczy, które zaczynały jej przeszkadzać.

— „W trakcie programu było tak, że ja gdzieś tam starałam się albo coś przemilczeć, albo nie wiem, nie zwracać uwagi, ale jak już walnęło, to walnęło i u mnie, i u ciebie” — mówiła w rozmowie z Plejadą.

W pewnym momencie zaczęła mieć wrażenie, że to właśnie ona musi wszystko sprawdzać, upewniać się i podejmować decyzje. Dla Marii sytuacja wyglądała jednak inaczej.

Jeleniewska tłumaczyła, że sama traktowała siebie jako osobę zaproszoną przez Zoję i dlatego naturalnie oddawała jej więcej inicjatywy.

— „Ja jestem po prostu plus jeden w tej parze, więc ja zawsze chciałam oddać inicjatywę, żebyś ty prowadziła” — wyjaśniała.

I właśnie w tym miejscu ich oczekiwania zaczęły się rozmijać. Zoja chciała większego zaangażowania Marii w podejmowanie decyzji, podczas gdy Maria była przekonana, że oddając koleżance inicjatywę, postępuje właściwie.

Maria Jeleniewska poczuła się odrzucona. Zoja miała dość odpowiedzialności

W 4. odcinku różnice między nimi przestały być jedynie drobnymi uszczypliwościami. Maria powiedziała wprost, że ma poczucie, iż Zoja wszystko robi sama, a ona sama staje się w duecie zbędna.

Padły słowa: „Czuję się odrzucona w tym duecie”.

Zoja nie zgadzała się z takim spojrzeniem. Tłumaczyła, że przejmując mapę i GPS, jednocześnie brała na siebie odpowiedzialność za to, czy dobrze trafią i czy nie popełnią błędu. To właśnie ciężar nieustannego decydowania stawał się dla niej coraz bardziej męczący.

Napięcie powróciło także w zapowiedzi 5. odcinka. Tym razem emocje Zoi wzięły górę. Pojawiły się łzy, a ona sama przyznała, że znowu czuje się jedyną osobą, która musi decydować.

Konflikty dodatkowo podsycały ekstremalne warunki. Dziewczyny wspominały temperaturę, która miała wówczas sięgać 35-40 stopni. Do tego dochodziły zmęczenie, problemy ze snem i ciągła presja wyścigu.

Maria mówiła później, że ekran nie był w stanie oddać skali trudności.

— „Było dziesięciokrotnie ciężej niż widać na ekranie” — przyznała.

Maria i Zoja różniły się podejściem. To również prowadziło do spięć

Nie tylko kwestia decyzji okazała się problemem. Maria zwróciła uwagę na różnice charakterów.

Siebie określiła jako osobę nastawioną bardzo optymistycznie, która nawet w trudnych sytuacjach powtarzała, że wszystko się uda. Zoję widziała z kolei jako osobę bardziej przyziemną, skoncentrowaną na zadaniu i potencjalnych trudnościach.

— „Czasami było to też takie pesymistyczne podejście, co mnie troszkę tak zaczynało boleć i ja się też frustrowałam i ostatecznie jak to się tak gromadziło, gromadziło, to miałyśmy taki moment, że faktycznie wybuchło” — opowiadała Jeleniewska.

Właśnie ten mechanizm przewija się w ich wypowiedziach najczęściej. Nie chodziło o jeden wielki konflikt, lecz o drobne napięcia, które stopniowo narastały, aż którejś z nich puszczały emocje.

Zoja zwracała też uwagę, że widzowie nie zawsze zobaczą pełen obraz tego, co działo się między nimi. Jeszcze przed emisją przewidywała, że telewizja może pokazać przede wszystkim kłótnie, choć po nich przychodziły również momenty pogodzenia.

Później zaznaczyła, że „dużo rzeczy omawiałyśmy poza kamerami”.

Po kłótniach przychodziło pogodzenie. „U nas jest super”

Najważniejsze jest jednak to, co obie mówią już po zakończeniu wyprawy. Choć „Azja Express” mocno przetestowała ich relację, żadna nie mówi o rozpadzie przyjaźni.

Wręcz przeciwnie.

— „Siedzimy sobie i u nas jest super, więc na szczęście jakby poszło to w dobrą stronę” — przyznała Zoja.

Maria poszła jeszcze dalej.

— „Chyba jest lepiej nawet niż było, że ostatecznie jeszcze bardziej się dogadałyśmy” — powiedziała.

Zażartowała wprawdzie, że po powrocie do Polski przez „dwa tygodnie nie chciały w ogóle na siebie patrzeć”, ale natychmiast wyjaśniła: „Nie, no żartuję. Nie miałyśmy czasu się nawet spotkać”.

To ważne, bo mocne sceny pokazywane w programie mogą sugerować znacznie poważniejszy kryzys niż ten, o którym same dziś opowiadają.

„Nie wyobrażam sobie innej kompanki”. Program nie zniszczył ich przyjaźni

Maria nie ukrywa, że mimo trudnych momentów dobrze ocenia ich wspólną wyprawę.

— „Nie wyobrażam sobie innej kompanki tak naprawdę niż Zoja, żebyśmy przez tyle czasu tak dobrze ze sobą żyły” — podkreśliła.

Dodała też, że problemy są czymś naturalnym w każdej parze, ale w ich przypadku nie wpłynęły na wzajemne zdanie o sobie ani na dalszą relację.

Zoja również już po wyprawie wypowiadała się o Marii bardzo ciepło. Mówiła o niej jako o „fajnej dziewczynie”, która „ma wszystko poukładane w głowie”.

„Azja Express” rzeczywiście wyciągnęła na powierzchnię wszystko to, co w codziennych warunkach łatwiej przemilczeć: różnice temperamentów, sposób podejmowania decyzji, zmęczenie i frustrację. Maria i Zoja nie udają, że zawsze było idealnie. W ich przypadku to właśnie szczerość po kolejnych spięciach okazała się jednak ważniejsza od samych kłótni. Z programu wróciły z doświadczeniem, które wystawiło ich przyjaźń na próbę, ale — jak same dziś podkreślają — ostatecznie jeszcze bardziej je do siebie zbliżyło.

Zoja Skubis, Maria Jeleniewska
Marcin Gadomski/AKPA /

Zoja Skubis, Maria Jeleniewska

Zoja Skubis, Maria Jeleniewska
Gałązka/AKPA /

Zoja Skubis, Maria Jeleniewska

Źrodło: Plejada, TVN, Dzień Dobry TVN, Pudelek, Party.pl, Jastrząb Pos, Wojewódzki&Kędzierski podcast: wywiad z Zoją Skubis