Zaczęło się jednak od historii, która przez wiele miesięcy bardziej przypominała kolejny zwrot akcji z filmów o Ethanie Huncie niż przygotowania do hollywoodzkiej superprodukcji. Na celowniku ekipy znalazł się ponadstuletni stalowy most nad Jeziorem Pilchowickim na Dolnym Śląsku. Konstrukcja powstała w latach 1905–1906, ma ponad 150 metrów długości i przez dekady była jednym z najbardziej charakterystycznych elementów dawnej Kolei Doliny Bobru. Gdy w 2020 roku pojawiły się informacje, że miałaby zostać wykorzystana w widowiskowej sekwencji do siódmego „Mission: Impossible”, zainteresowanie szybko przerodziło się w ogólnopolską dyskusję.
WIDEO…
Most w Pilchowicach miał trafić do „Mission: Impossible”. Potem sprawa znalazła się w warszawskim sądzie
W planach filmowców miała znaleźć się efektowna scena związana z pociągiem i zniszczeniem przeprawy. Według ujawnianych wówczas informacji most w Pilchowicach był jedną z lokalizacji branych pod uwagę przy realizacji takiej sekwencji. Perspektywa, że mająca ponad sto lat konstrukcja może zostać uszkodzona lub wysadzona na potrzeby filmu, natychmiast wywołała sprzeciw miłośników kolei, społeczników oraz osób zajmujących się ochroną dziedzictwa technicznego.
Sprawa była tym bardziej emocjonująca, że konstrukcja nie była przypadkowym, współczesnym mostem przeznaczonym do rozbiórki. Powstała jeszcze przed I wojną światową, a dzięki charakterystycznej, nitowanej konstrukcji przez lata pozostawała jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów lokalnego krajobrazu. Ostatecznie most został wpisany do rejestru zabytków. W kolejnych latach jego filmowa historia tylko zwiększyła zainteresowanie turystów Pilchowicami.
Przy tym sam Christopher McQuarrie, reżyser „Mission: Impossible”, zdecydowanie odrzucał wersję, według której jego ekipa planowała zniszczyć chroniony polski zabytek. Przekonywał, że filmowcy nigdy nie zwracali się o zgodę na unicestwienie historycznej konstrukcji, a możliwość wykorzystania nieczynnego mostu miała zostać zaproponowana stronie produkcyjnej już na miejscu. Należy pamiętać, że właśnie wokół tego, jak rzeczywiście wyglądały ustalenia, powstał jeden z zasadniczych sporów całej historii.
Dla Cruise’a i jego współpracowników polski epizod nie zakończył się jednak w chwili, gdy filmowcy zrezygnowali z lokalizacji.
Pozew na 6 mln zł. Dlaczego nazwisko Toma Cruise’a pojawiło się w polskim sądzie?
W maju 2021 roku do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił pozew Andrew Eksnera — polsko-amerykańskiego filmowca wcześniej zaangażowanego w przygotowania do realizacji produkcji w Polsce. W gronie pozwanych znaleźli się m.in. Tom Cruise, reżyser Christopher McQuarrie, producent Jake Myers, ówczesny szef Paramount Pictures Jim Gianopulos oraz sama wytwórnia. Eksner domagał się 6 mln zł, wskazując na kwestie związane z wynagrodzeniem za wykonaną przez niego pracę przy przygotowaniu polskiej części przedsięwzięcia.
Pozew nie dotyczył jednak żądania odszkodowania za próbę zniszczenia samego mostu. Konstrukcja stanowiła tło całego sporu, natomiast sednem roszczeń Eksnera były jego relacje z produkcją oraz zapłata za pracę, którą — według niego — wykonał podczas przygotowań do zdjęć w Polsce.
„Nazywam się Andrew Eksner. W listopadzie 2019 roku zostałem zatrudniony przez produkcję Mission Impossible 7, by znaleźć wyjątkową lokalizację do zdjęć. Szukali starego mostu kolejowego, który mogliby wysadzić w finałowej scenie filmu. Bez skutku, przez ponad rok, szukali wszędzie na świecie. [...] Moje imię zostało zmieszane z błotem, nie otrzymałem też żadnej zapłaty za znalezienie najważniejszego miejsca do nakręcenia zdjęć” — napisał Eksner w oświadczeniu.
- ZOBACZ TEŻ: Daniel Olbrychski powiedział wprost, co myśli o karierze Heleny Englert. Padły ważne słowa
Most ocalał i stał się atrakcją. Hollywood zostawiło po sobie nieoczekiwany ślad
Cała historia przyniosła też efekt, którego zapewne nikt początkowo nie planował. Most w Pilchowicach nie tylko pozostał na swoim miejscu, ale zyskał ogólnopolską rozpoznawalność. Historia z Tomem Cruise’em sprawiła, że zaczęli przyjeżdżać tam turyści zainteresowani konstrukcją, o której wcześniej poza Dolnym Śląskiem słyszało zdecydowanie mniej osób.
A jest na co patrzeć. Stalowa przeprawa ma ponad 150 metrów długości, opiera się na dwóch masywnych filarach i znajduje się około 40 metrów nad dnem zbiornika. Pociągi przejeżdżały nią do 2017 roku, kiedy linię wyłączono z użytkowania z powodu jej stanu technicznego. Co ciekawe, most przeżył także znacznie bardziej dramatyczne chwile niż hollywoodzkie plany. Pod koniec II wojny światowej wycofujący się Niemcy próbowali go wysadzić, jednak konstrukcja przetrwała.
Jan Dąbrowski zapytał Toma Cruise’a o film w Polsce. Aktor nie krył entuzjazmu
Minęło kilka lat i wydawało się, że polski rozdział w karierze Cruise’a pozostanie jedną z tych osobliwych historii, które wspomina się przy okazji kolejnych części „Mission: Impossible”. Tymczasem temat nieoczekiwanie powrócił.
Jan Dąbrowski pojawił się na światowej premierze filmu „Digger” w Londynie, gdzie miał okazję spotkać Toma Cruise’a. Jak relacjonował influencer, rozmowa była spontaniczna. Wykorzystał więc moment i zapytał jednego z największych gwiazdorów Hollywood, co sądzi o pomyśle nakręcenia któregoś z przyszłych filmów właśnie w Polsce.
Biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia ekipy Cruise’a nad Wisłą, odpowiedź mogła być zachowawcza. Jednak Tom Cruise zareagował na propozycję Dąbrowskiego z wyraźnym entuzjazmem.
„O, to byłoby świetne! Jest tyle miejsc na świecie, do których chciałbym się udać i nakręcić film. Mam tak dużo marzeń, że ta lista się nie kończy. Spełniam jedno i już mam drugie. Nad tym filmem pracowaliśmy... Alejandro pracował nad nim 10 lat, a ja z nim przez siedem” — odpowiedział aktor.
- SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Plotkowano, że jest gejem. Nagle zaskoczył wszystkich. Wziął ślub w podeszłym wieku z kobietą młodszą od jego córki