Izabela Kuna nie idealizuje macierzyństwa. Przyznaje, że popełniała błędy, pracowała ponad siły i przeżywała chwile ogromnego lęku. Dziś mówi przede wszystkim o miłości do Nadii i Stanisława. W „Tańcu z Gwiazdami” emocje wzięły górę. „Najpiękniejsze, co mnie w życiu spotkało, to moje dzieci”, wyznała.
WIDEO…
Iza Kuna o macierzyństwie bez lukru. „Popełniam bardzo wiele błędów”
Izabela Kuna nie próbuje przedstawiać siebie jako matki idealnej. Przeciwnie. Kiedy mówi o swoich doświadczeniach, nie ukrywa ani trudnych emocji, ani poczucia, że nie wszystko zrobiła tak, jak dziś by chciała. W materiale pokazanym w „Tańcu z Gwiazdami” zdobyła się na bardzo osobiste wyznanie. „Uważam, że jestem bardzo dobrą matką, ale też matką, która popełnia bardzo wiele błędów, która paru rzeczy nie chce pamiętać, bo jest mi przykro. Chciałabym, żeby moje dzieci mnie lubiły, to jest najważniejsze”, mówiła Iza Kuna.
To zdanie dobrze pokazuje sposób, w jaki aktorka opowiada o macierzyństwie. Nie skupia się na budowaniu obrazu bezbłędnego rodzica. Ważniejsze są dla niej więź, bliskość i to, jak postrzegają ją jej własne dzieci.
Pierwsze macierzyństwo Izy Kuny było trudne. Pracowała i samotnie wychowywała córkę
Pierwsze doświadczenia związane z macierzyństwem nie były dla Izy Kuny łatwe. Przypomnijmy, że Nadię urodziła w 1996 r., mając 26 lat. Jak opowiadała później w rozmowie z „Twoim Stylem”, po powrocie ze szpitala została sama z ogromnym poczuciem odpowiedzialności za dziecko.
Towarzyszył jej wtedy silny lęk o córkę. Po rozwodzie aktorka bardzo dużo pracowała, a w opiece nad Nadią pomagały jej mama oraz opiekunka. „W tym pierwszym macierzyństwie byłam przerażona, histeryczna. Popełniłam mnóstwo błędów. Miałam trzy prace i zasuwałam od rana do wieczora. Nadią zajmowała się moja mama i opiekunka. Kiedyś wróciłam do domu po 23 i pomyślałam, że to nie ma sensu. Nie zarabiam wystarczająco, żeby coś oszczędzić, więc uznałam, że zamiast tyle harować, wolę spędzać więcej czasu z córką. Z dnia na dzień rzuciłam jedną z prac. To był instynkt samozachowawczy. Zawsze sprawiałam wrażenie osoby ogarniętej, panującej nad sytuacją. Nasze życie z zewnątrz dobrze wyglądało: szłam do pracy, moje dziecko było zaopiekowane, ładnie ubrane. Chodziłyśmy na spacery, jeździłyśmy na wycieczki, latałyśmy na fajne wakacje… Ale gdzieś głęboko czaił się strach, że coś jej się stanie. Ten strach został we mnie do dziś. Jak moja dorosła, 27-letnia córka nie dzwoni trzy dni, martwię się. Ważną lekcją był dla mnie wyjazd Nadii do Australii na siedem lat. To ona przecięła pępowinę, nie ja. Zrozumiałam, że ona też musi żyć tak, jak chce. Długo wierzyłam, że jak będę miała wszystkich na oku, to im się nic złego nie stanie. Zawsze najlepiej się czułam, jak wszyscy byli w domu: Nadia, Staszek (syn aktorki z aktualnego związku – red.), Marek i ja. Uspokajała mnie myśl, że mam nad tym kontrolę. Lubię bliskim organizować dzień i życie. Nadia sprowadziła mnie na ziemię. A teraz robi to Staszek. Więc został mi Marek, jemu będę rozkazywać", wyznała na łamach magazynu Twój Styl.
Z czasem Kuna zdecydowała się zrezygnować z jednej z prac, aby móc więcej czasu poświęcać córce. Także dziś jej dzieci pamiętają, jak ważna była dla niej praca. „Mama zawsze pracowała bardzo dużo, żeby osiągnąć, to czego pragnęła. Ale myślę, że od jakiegoś czasu mama tak bardziej aktywnie próbuje z nami po prostu być. A zawsze najfajniej być z rodziną”, padło w materiale emitowanym w „Tańcu z Gwiazdami”. Te słowa pokazują, że relacja Izy Kuny z dziećmi zmieniała się wraz z upływem czasu. Sama aktorka również nie ukrywa, że dziś patrzy na niektóre swoje decyzje inaczej.
Iza Kuna daje dzieciom wolność, ale stawia jasną granicę
Aktorka wielokrotnie podkreślała, że w wychowaniu dzieci ważne są dla niej wolność, wsparcie i wzajemny szacunek. Jednocześnie nie oznacza to dla niej zacierania granicy pomiędzy dzieckiem a rodzicem. Ulubienica publiczności jasno zaznaczała, że rodzic nie powinien próbować za wszelką cenę stawać się kolegą swojego dziecka. Partnerskie podejście rozumie raczej jako wzajemny szacunek, dobre traktowanie i rozmowę.
Jej dzieci nie kryją z kolei, że mogą liczyć na jej wsparcie. „Mama jest kochana, cudowna, zawsze pomocna. I za to kocham ją najbardziej na świecie”, usłyszała Kuna w jednym z najbardziej emocjonalnych momentów programu.
Drugie macierzyństwo wyglądało już inaczej. Stanisław urodził się w 2009 r.. Iza Kuna mówiła też, że Staszek pojawił się na świecie, kiedy miała prawie 40 lat, a obowiązki związane z rodzicielstwem dzieliła z Markiem.
Nadia wyjechała do Australii. Iza Kuna musiała zaakceptować samodzielność córki
Relacja z dorastającą córką również była dla aktorki ważnym doświadczeniem. Nadia wyjechała do Australii na siedem lat. Sama Iza Kuna przyznawała, że to właśnie córka „przecięła pępowinę”. Dla matki oznaczało to konieczność zaakceptowania, że dorosłe dziecko podejmuje własne decyzje i ma prawo układać życie na własnych zasadach. Był to kolejny etap relacji, w której troska musiała stopniowo ustępować miejsca zgodzie na niezależność córki.
Choć artystka otwarcie mówi o błędach i trudnych momentach, nie ma wątpliwości, jak ważne miejsce zajmują dzieci w jej życiu. Właśnie dlatego rodzinny występ w „Tańcu z Gwiazdami” wywołał tak wiele emocji.
Iza Kuna z córką w „Tańcu z Gwiazdami”. „Dzieci to są takie moje Kryształowe Kule”
Jednym z najbardziej poruszających momentów był wspólny występ Izy Kuny i jej córki Nadii Kurzelewskiej. Matka i córka pojawiły się razem na parkiecie programu w studiu przy Łubinowej. Dla aktorki nie był to jednak wyłącznie telewizyjny występ. W materiale poprzedzającym taniec mówiła o swoich dzieciach ze łzami w oczach. „Bardzo Was kocham. Najpiękniejsze, co mnie w życiu spotkało, to moje dzieci. I tak naprawdę dzieci to są takie moje Kryształowe Kule”, wyznała.
Wspólny taniec z córką Kuna potraktowała jako coś znacznie bardziej osobistego niż kolejne zadanie w programie. „To jest wielki przywilej dla matki i dziecka, żeby razem zatańczyć. Taniec jest bardzo intymną historią, taką jak rozmowa. Im więcej będziemy rozmawiać ze swoimi dziećmi i z nimi tańczyć, to myślę, że będzie lepiej dla nas wszystkich”, powiedziała. W tych słowach skupia się właściwie cała opowieść Izy Kuny o macierzyństwie. Jest w niej miejsce na błędy, pracę, trudne wspomnienia, lęk o dzieci i uczenie się ich samodzielności. Najważniejsza pozostaje jednak relacja.
Iza Kuna nie przedstawia siebie jako matki bez skazy. Mówi wprost o rzeczach, których żałuje, ale jednocześnie podkreśla, że dzieci są dla niej najważniejszym doświadczeniem w życiu. A wspólny taniec z córką stał się symbolicznym momentem, w którym mogła powiedzieć to publicznie.