Kiedy 16 kwietnia 2005 roku na antenie TVN pojawił się pierwszy odcinek „Tańca z Gwiazdami”, nikt nie miał jeszcze pewności, że właśnie zaczyna się jedna z najbardziej rozpoznawalnych historii polskiej telewizji rozrywkowej. Format znany z BBC dopiero szukał u nas swojego miejsca, uczestnicy po raz pierwszy mierzyli się z presją tanecznego występu na żywo, a widzowie dopiero poznawali zasady zabawy, która z czasem miała na dobre wejść do popkultury. Katarzyna Skrzynecka znalazła się w samym centrum tych narodzin — i to w najbardziej dosłownym znaczeniu.
WIDEO…
„Taniec z Gwiazdami” stał się telewizyjną legendą. W 2005 roku wszystko było nowe
Pierwsza edycja „Tańca z Gwiazdami” była znacznie bardziej kameralna niż późniejsze odsłony widowiska. Do rywalizacji stanęło osiem par, a cały sezon zamknął się w ośmiu odcinkach emitowanych od 16 kwietnia do 4 czerwca 2005 roku. Wśród gwiazd znaleźli się m.in. Katarzyna Skrzynecka, Agnieszka Włodarczyk, Anna Korcz, Klaudia Carlos, Andrzej Nejman, Robert Kudelski, Witold Paszt i Olivier Janiak. Program prowadzili Magda Mołek i Hubert Urbański, a uczestników oceniali Beata Tyszkiewicz, Iwona Pavlović, Zbigniew Wodecki i Piotr Galiński.
Gwiazdy przez kilka tygodni uczyły się tańca pod okiem profesjonalistów, a efekty musiały pokazywać na żywo przed jurorami i publicznością. Z każdym kolejnym odcinkiem odpadała jedna para. Pierwszą Kryształową Kulę zdobyli ostatecznie Olivier Janiak i Kamila Kajak, przed Witoldem Pasztem i Anną Głogowską.
Szczególne miejsce w tej historii zajęli Katarzyna Skrzynecka i Marcin Hakiel. Nie tylko znaleźli się wśród pierwszych uczestników. Już w drugim odcinku zostali również pierwszą parą w historii polskiego „Tańca z Gwiazdami”, która otrzymała maksymalną notę 40 punktów. Ich przygoda zakończyła się w ćwierćfinale, ale ponad dwie dekady później Skrzynecka najlepiej pamięta zupełnie inny moment — kilka pierwszych minut premierowego odcinka.
- ZOBACZ TEŻ: Daniel Olbrychski powiedział wprost, co myśli o karierze Heleny Englert. Padły ważne słowa
Katarzyna Skrzynecka i Marcin Hakiel byli „parą numer jeden”. Ich cha-cha otworzyła historię show
Nie wiedzieli jeszcze, czym „Taniec z Gwiazdami” stanie się za kilka czy kilkanaście lat. Wiedzieli za to, że jako pierwsi muszą wyjść na parkiet i zatańczyć na żywo. Katarzyna Skrzynecka wróciła do tej chwili w najnowszej rozmowie z Plotkiem. Po 21 latach pamięta nawet piosenkę, która towarzyszyła temu historycznemu występowi.
„My byliśmy pewnie swego rodzaju legendarną parą tego programu, ponieważ zatańczyliśmy w pierwszej edycji, kiedy po raz pierwszy 'Taniec z Gwiazdami' pojawił się w Polsce. W pierwszym odcinku, jako para numer jeden, pierwszy taniec kiedykolwiek zatańczony na parkiecie 'Tańca z Gwiazdami' i do dziś pamiętam, że była to cha-cha do piosenki Jennifer Lopez 'Let's Get Loud'” — wyznała w rozmowie z Weroniką Zając.
Po latach aktorka potrafi mówić o tym z humorem, ale w jej wspomnieniach wciąż wybrzmiewa napięcie towarzyszące pierwszemu występowi. To na nich bowiem spoczywało zadanie otwarcia zupełnie nowego widowiska, na dodatek w transmisji na żywo: „Tremę mieliśmy ogromną, bo był to pierwszy taniec, jaki w ogóle na żywo na parkiecie tego cudownego show się pojawił. Ja sobie żartuję, że w parze z Marcinem Hakielem byliśmy jak 'pierwsze koty za płotem'”.
Nie znaczy to jednak, że udział w programie składał się wyłącznie z efektownych sukien, muzyki i kilku minut przed kamerą. Aktorka doskonale pamięta także cenę, jaką uczestnicy płacą za lekkość widoczną później na ekranie.
„Trzeba wkładać w to naprawdę dużo serca i pracy. Nieraz jest mnóstwo zwątpień, załamań 'ja nie dam rady, nie mam siły, to nie dla mnie, nie jestem zawodowym tancerzem'. Potem okazuje się, że przychodzi ten tak zwany live, wielki uroczysty wieczór na tym parkiecie i jakoś się udaje, pomimo tremy, zmęczenia. Są to przepiękne, efektowne występy, chociaż mam też wrażenie, że z każdą edycją kolejni uczestnicy tańczą coraz lepiej” — podkreśliła.
Z parkietu za kulisy. Katarzyna Skrzynecka wróciła do „Tańca z Gwiazdami” jako prowadząca
Jej historia z programem nie skończyła się wraz z odpadnięciem z pierwszej edycji. Już jesienią 2005 roku Katarzyna Skrzynecka wróciła do studia w zupełnie nowej roli. Od drugiego sezonu zastąpiła Magdę Mołek jako prowadząca i stanęła u boku Huberta Urbańskiego. Razem byli gospodarzami programu do piątej edycji. Od szóstej ekranowym partnerem Skrzyneckiej został natomiast Piotr Gąsowski, z którym prowadziła show przez kolejne lata.
Zmieniła się perspektywa, ale nie emocje. Jako prowadząca nie wychodziła już na parkiet po oceny, za to znalazła się jeszcze bliżej historii wszystkich par. Musiała reagować na to, czego nie sposób do końca zaplanować: radość, rozczarowanie, łzy, żarty, werdykty i napięcie programu realizowanego na żywo.
„Zupełnie inny wysiłek i praca, kiedy trzeba cały tydzień trenować i pokazać wszystko, czego się nauczyliśmy na parkiecie 'Tańca z Gwiazdami' w odcinku na żywo, a czym innymi jest ocenianie kolegów, prowadzenie programu, kiedy i tak udzielają się nam emocje” — tłumaczyła.
Wspominając późniejsze sezony, Katarzyna Skrzynecka szczególnie ciepło mówi o prowadzeniu programu razem z Piotrem Gąsowskim.
„Czasami sami mieliśmy ochotę wskoczyć na ten parkiet i zatańczyć razem z nimi. Przede wszystkim trzeba spontanicznie reagować na wszystko, co się dzieje w studiu. My na szczęście z Piotrkiem Gąsowskim jako prowadzący nigdy tego problemu nie mieliśmy, bo całym sercem byliśmy tutaj, zawsze z uczestnikami. Wszystko, co się działo na żywo, komentowaliśmy w sposób czasem żartobliwy, czasem bardzo wzruszający... taki, jaki jest ten program” — podsumowała.
Dwie dekady później trudno znaleźć bardziej wymowny początek jej długiej historii z tym programem.
- SPRAWDŹ TEŻ: Marek Kondrat i Antonina Turnau od lat chronią swoją prywatność. Ich historia miłości zaczęła się niepozornie