Robby Krieger i Lynn Ann Verese przez lata stanowili przykład pełnej miłości, wierności i dojrzałej czułości pary. Swoją relację rozpoczynali w szalonych, napędzanych energią rock and rolla latach 60. Za niespełna miesiąc mieli świętować 54. rocznicę ślubu. Jednak los zadecydował za nich, pisząc bolesne zakończenie.

WIDEO…

player placeholder

Nie żyje Lynn Ann Veres, żona gitarzysty The Doors Robby'ego Kriegera

Lynn Ann Veres odeszła wieczorem 29 października w rezydencji pary w Beverly Hills w wieku 79 lat. Kobieta od dłuższego czasu poważnie chorowała. Co było bezpośrednim powodem śmierci, tego nie ujawniono. Wezwani na miejsce ratownicy medyczni potwierdzili, że Veres zmarła we śnie. Dla 80-letniego artysty to największa życiowa strata. Swój żal wyraził w poruszającym oświadczeniu opublikowanym na oficjalnym profilu zespołu The Doors na Instagramie, dołączając do niego nostalgiczne, czarno-białe zdjęcie ukochanej sprzed lat:

Wybaczcie, że nie mogę podzielić się tą wiadomością osobiście. Po ponad 50 latach miłości i małżeństwa, moja żona Lynn Ann Veres odeszła w spokoju zeszłej nocy, 29 października. Waylon (syn pary, przyp. red.) i ja byliśmy przy niej do samego końca. Będziemy za nią bardzo tęsknić. Doceniamy wasze modlitwy i ciepłe słowa. Z miłością, Robby K.

Zaledwie dzień przed śmiercią żony, 28 października, Robby Krieger pojawił się na scenie Alex Theatre w kalifornijskim Glendale. Zagrał wówczas „People Are Strange” u boku Johna Densmore'a, drugiego żyjącego członka legendarnego kwartetu The Doors. Gdy rozbrzmiewały oklaski, nikt nie przypuszczał, że za kilkanaście godzin dom artysty przepełni się przejmującą żałobą.

Zobacz także:

Sztuczki z monetami, druga kobieta w drzwiach i pościg na ulicy. Jak rozpoczęła się historia Robby'ego i Lynn?

Wspominane po latach początki relacji Robby'ego i Lynn mają bardzo charakterystyczne barwy schyłku lat 60. Zanim narodziło się między nimi wielkie, dojrzałe i trwałe uczucie, rozegrał się miłosny dramat z udziałem ikony popkultury, Jima Morrisona, lidera zespołu The Doors, o czym sam Robby opowiedział szczerze w wywiadzie dla magazynu People.

Wszystko zaczęło się w 1967 roku w Nowym Jorku od występów grupy w klubie Ondine's, którego Lynn była stałą bywalczynią. Charyzmatyczny Morrison natychmiast zawrócił kobiecie w głowie, m.in. sztuczką, z której słynął w towarzystwie - podrzucaniem i połykaniem ćwierćdolarówek. Niedługo później wokalista napisał do Lynn list, w którym, zachęcając ją do porzucenia Nowego Jorku, zaprosił ją do Los Angeles.

Podróż napędzana marzeniami o wielkiej miłości u boku scenicznego poety zakończyła się jednak szybkim rozczarowaniem, już podczas pierwszego spotkania w Los Angeles. Drzwi wskazanego lokum otworzyła Pamela Courson, wieloletnia życiowa partnerka wokalisty. Scenę, która rozegrała się chwilę później, Krieger zapamiętał na zawsze:

To było ich pierwsze spotkanie w Los Angeles. Lynn rzuciła zdezorientowana: "Kim ona jest?". Jim ze stoickim spokojem odparł po prostu: "Och, ona tu tylko mieszka". Lynn, wściekła i upokorzona, odwróciła się na pięcie i odeszła. Jim rzucił się za nią w pogoń ulicą i w tym całym amoku o mały włos nie potrącił go samochód. Kompletne szaleństwo!

- relacjonował muzyk w rozmowie z People.

Robby przyznał, że zwrócił uwagę na Lynn dopiero wtedy, gdy ta nie kryła wściekłości na Morrisona, mając dość nieobliczalnych zachowań gwiazdora:

Zwróciłem na nią uwagę później, kiedy była już zła na Jima. Zacząłem się z nią widywać częściej, gdy miała serdecznie dość jego wszystkich szaleństw. I po prostu nam wyszło. Została ze mną.

Pobrali się w Boże Narodzenie 1972 roku. Po tragicznej śmierci Jima Morrisona, w cieniu żałoby i niepewności o przyszłość grupy, Lynn stała się dla Kriegera bezpieczną przystanią, obietnicą intymności i spokoju, którego tak bardzo potrzebował. Wkrótce, w 1973 roku, na świat przyszedł ich syn Waylon - dziś 53-letni muzyk, który pasję do sceny odziedziczył po ojcu. Nie jest też tajemnicą, że w wypełnionym miłością domu między małżonkami dochodziło jednocześnie do emocjonalnych sporów, które znalazły swoje odzwierciedlenie w twórczości zespołu The Doors.

The Doors
Electra Records/Michael Ochs Archives/Getty Images

Trzaskała drzwiami, a on pisał przeboje

Choć po dekadach spędzonych razem muzyk wielokrotnie określał żonę jako swoją opokę, Lynn nigdy nie straciła wyrazistego temperamentu. Przez lata darzyli się ogromnym uczuciem, a mimo to ich dom bywał miejscem gwałtownych spięć. W swojej biografii Robby z czułością nazwał żonę „ognistą duszą” (fireball spirit), co znalazło odzwierciedlenie w dorobku The Doors.

Porywczość i demonstracyjne wychodzenie Lynn z domu stały się bezpośrednią inspiracją do stworzenia tekstu piosenki „Love Her Madly” - pierwszego singla z legendarnego albumu "L.A. Woman" z 1971 roku, a zarazem ostatniego wielkiego hitu wydanego za życia Morrisona.

Za każdym razem, kiedy mieliśmy kłótnię, ona denerwowała się, wychodziła i trzaskała drzwiami tak głośno, że cały dom wydawał się trząść

- wspominał muzyk.

Sam Krieger przyznawał po latach, że utwór pisał się sam za każdym razem, gdy Lynn opuszczała go w gniewie.

Czy nie kochasz jej do szaleństwa? Czy nie pragniesz jej bez pamięci? Czy nie kochasz jej natury, gdy pakuje się i wyjeżdża z miasta...

- wybrzmiewają do dziś wersy utworu

Wzruszające słowa Robby'ego: „Pozwalała mi być sobą”

Przez 53 lata małżeństwa blichtr show-biznesu nie zdołał naruszyć fundamentów ich związku. Lynn konsekwentnie chroniła domowe ognisko, pozostając dla Robby'ego najważniejszym krytykiem i najczulszym powiernikiem zarówno tych życiowych, jak i zawodowych zagadnień. W dedykacji do autobiografii zatytułowanej „Set the Night on Fire” artysta podsumował ich więź w najprostszych, a zarazem najbardziej poruszających słowach:

Jest jedyną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem, która pozwala mi być po prostu sobą. I dlatego zawsze będę ją kochał.

Robby Krieger kochał żonę do samego końca. Wypełnił małżeńską przysięgę, trwając przy ukochanej aż do jej ostatniego tchnienia. Dziś pozostaje mu ponad pół wieku wspólnych wspomnień oraz dźwięki ponadczasowych utworów, w których na zawsze zaklęta została miłość silniejsza niż śmierć.

Źródło: People