Krystyna Janda nie zamierza zwalniać. „Mam 74 lata, ale nie chciałabym zwolnić”, mówi w rozmowie z „Twoim Stylem”. Aktorka opowiedziała też o miłości, swoim mężu, rodzinie i pracy, która wciąż pozostaje dla niej największą przyjemnością. Przyznała, że romantyczne porywy serca ma już za sobą.

WIDEO…

player placeholder

Krystyna Janda nie zamierza zwalniać. „Odpoczywanie jest nie dla mnie”

Krystyna Janda od lat pozostaje niezwykle aktywna zawodowo. Jak sama podkreśla, pracuje od 50 lat niemal całymi dniami. Jej codzienność wciąż podporządkowana jest teatrowi, próbom, spektaklom i reżyserii. „Mam 74 lata, ale nie chciałabym zwolnić. No, może trochę mniej grać. Odpoczywanie jest nie dla mnie”, przyznaje.

Aktorka mówi wprost, że czasem traci oddech, ale nadal czuje się w zawodowej formie i uważa, że ma jeszcze wiele do przekazania publiczności. Wymienia też role, które obecnie gra: „Shirley”, „Aleja zasłużonych”, „Matka”, „Zapiski z wygnania”, „Pomoc domowa”, „Lily” i „Biała bluzka”. Do tego dochodzi „Zapętlona”, w której wciela się w Tallulah Bankhead. Po premierze tego spektaklu widzowie mieli mówić jej, że czegoś takiego wcześniej nie widzieli. Sama Janda podsumowuje swoją zawodową pewność charakterystycznym porównaniem: „Jak ktoś umie piec dobry tort, to zawsze on będzie smaczny”.

Zobacz także:

Aktorstwo nie było jej marzeniem. Wszystko zaczęło się przypadkiem

Co ciekawe, Krystyna Janda wcale nie planowała kariery aktorskiej. Uczyła się w liceum plastycznym i chciała iść na projektowanie ubioru. Na egzamin do szkoły teatralnej trafiła dlatego, że towarzyszyła koleżance. Kiedy egzamin się przeciągał, weszła do sali i powiedziała, że taka sytuacja jest niedopuszczalna. Profesor Aleksander Bardini miał wówczas stwierdzić, że to właśnie ona powinna podejść do egzaminu. „Miałam skromne marzenia, ale los podsunął mi wielkie szanse. Na przykład wcale nie marzyłam o tym, żeby zostać aktorką. Uczyłam się w liceum plastycznym i planowałam iść na projektowanie ubioru. Na egzaminie do szkoły teatralnej znalazłam się tylko dlatego, że poszłam wspierać koleżankę (egzamin się przeciągał, koleżanka czekała na korytarzu wiele godzin, więc Krystyna Janda weszła do sali, mówiąc, że to niedopuszczalne, a zaintrygowany profesor Aleksander Bardini stwierdził, że to ona powinna podejść do egzaminu – przyp. red.). Więc aktorstwo nigdy nie było moim marzeniem, tylko interesującą pracą, która z czasem stała się sensem życia”, mówi Janda.

W stanie wojennym miała inne wielkie pragnienie. Chciała otworzyć dom dziecka i zająć się losem nieszczęśliwych dzieci. Ostatecznie opiekowała się kilkoma domami dziecka i zbierała dla nich pieniądze, ale działalność ta pozostawała na marginesie jej pracy zawodowej. Z czasem stworzyła fundację zajmującą się kulturą. „Kiedyś w stanie wojennym miałam za to inne wielkie pragnienie, chciałam otworzyć dom dziecka. Zająć się strukturalnie losem chociaż kilkorga nieszczęśliwych dzieci. Ale to się nie wydarzyło. Opiekowałam się kilkoma domami dziecka, zbierałam na nie pieniądze, ale zawsze tylko na marginesie mojej działalności zawodowej. W rezultacie stworzyłam fundację zajmującą się kulturą", dodała.

CZYTAJ TEŻ: Wnuk Roberta F. Kennedy’ego pojechał walczyć do Ukrainy i stał się wrogiem Putina. Teraz Rosja wydała nakaz aresztowania go

Krystyna Janda, Viva! 6/2022
Fot. Marlena Bielinska

Krystyna Janda odmawia ról filmowych. „Nie bardzo mnie to interesuje”

Aktorka przyznaje, że nadal dostaje propozycje filmowe, ale często je odrzuca. Jak mówi, nie są to role, dla których chciałaby „zwariować”. Niedawno młody reżyser proponował jej udział w filmie, w którym praktycznie nie schodziłaby z ekranu, i przekonywał, że to dla niej wielka szansa. Krystyna Janda nie kryje jednak, że duża część scenariuszy nie odpowiada jej zainteresowaniom. „Większość scenariuszy, które dostaję, to bohaterowie z jednego worka: matki złodziei, prostytutek, narkomanów i pijaków. Nie bardzo mnie to interesuje, nie chcę grać w historii polskiego marginesu”, mówi.

Dodaje, że nie interesują jej również opowieści obyczajowe, które nie poruszają „żadnych wyższych tematów”. Przyznaje też, że już jakiś czas temu wewnętrznie pożegnała się z ekranem. Znacznie bliższe są jej problemy polskiej inteligencji, polskiej medycyny, nauki, prawa i sądownictwa. Interesuje ją również los współczesnego, wysoko wykształconego Polaka-Europejczyka.

Krystyna Janda o miłości. „Nie wolno wam myśleć tylko o sobie”

W rozmowie pojawia się również temat miłości. Artystka nie uważa, by można było ją racjonalnie przeanalizować. „Miłość nie podlega racjonalnym analizom. No i to jest codzienna praca, choć jeśli się kocha, to bardzo, bardzo przyjemna”, mówi. Swoim dzieciom i wnukom powtarza jedną zasadę: „Nie wolno wam myśleć tylko o sobie”.

Jej zdaniem w relacji trzeba umieć postawić się na miejscu drugiej osoby i spróbować wyobrazić sobie, co ona czuje i myśli. Aktorka wspomina również o wnuku Kubie, który urodził się pięć miesięcy temu. Przyznaje, że podczas upalnego lata zastanawiała się, jaki świat będzie go otaczał za 20, 30 lat. Jednocześnie podkreśla: „Jak mężczyzna i kobieta się kochają, to dziecko jest najpiękniejszym, co mogą wspólnie stworzyć”.

CZYTAJ TEŻ: Zaczęło się od tego, że nagle zapomniała słów na antenie. Gdy Joanna Kryńska poszła do lekarz, usłyszała diagnozę, która zmieniła jej życie

Krystyna Janda, Viva! 7/2023
mateusz stankiewicz

Po takim mężu „wszyscy inni wypadają blado”

Krystyna Janda mówi otwarcie, że związki damsko-męskie nie są już częścią jej życia. „Romantyczne porywy serca dawno za mną”, stwierdza. Nie oznacza to jednak, że czuje się samotna. Jak wyjaśnia, ma wokół siebie ludzi, z którymi łączą ją przyjaźń, podobne poglądy, poczucie humoru i chęć życia.

Kiedy w rozmowie pojawia się temat osób, które w podobnym wieku rozpoczynają nowe związki, Janda odnosi się do swojego męża. „Jeśli miało się przy sobie takiego mężczyznę jak mój mąż, to wszyscy inni wypadają blado. Poprzeczka została zawieszona zbyt wysoko”, mówi.

Dziś nie koncentruje się na tym, co może wydarzyć się w przyszłości. Wychodzi na scenę, gra, reżyseruje i dużo czyta. Jak zaznacza, stara się nie denerwować tym, na co nie ma wpływu. Mówi również, że nie ma już długów, bo wszystkie spłaciła, nie ma wielkich zobowiązań i może robić to, co chce. Na końcu wraca do tego, co pozostało dla niej najważniejsze. „A ponieważ ze wszystkich przyjemności, jakie w życiu miałam, została mi tylko praca, to pracuję. I to jest naprawdę wielka przyjemność. Wielka”.

Źródło: Twój Styl.

CZYTAJ TEŻ: TYLKO U NAS: To było ich ostatnie takie spotkanie… Tylko u nas wzruszony Michel Moran wspomina Tomka Jakubiaka. Właśnie otrzymał po nim wyjątkową pamiątkę

Krystyna Janda, Viva! 7/2023
mateusz stankiewicz