Studiowała europeistykę i gospodarkę przestrzenną. Ale od 10 lat Anna Gościńska tworzy biżuteryjną markę Blooming Stones. Jest laureatką nagrody VIVY! w konkursie Anioły Rzemiosła organizowanego przez projektantkę Izabelę Łapińską. O swojej wielkiej miłości do biżuterii vintage, o tym, jak pasja stała się sposobem na życie, i o tym, jak tworzy się piękne pierścionki w towarzystwie kilkuletnich córek, opowiedziała Katarzynie Piątkowskiej.
WIDEO…
TYLKO U NAS: Anna Gościńska o swojej drodze i pasji
–Jesteś cierpliwa?
Muszę być, bo tworzenie biżuterii tego wymaga. Poza tym konieczna jest też kreatywność i precyzja oraz świadomość tego, że to bardzo pracochłonne zajęcie, często zakończone niepowodzeniem. Robiłam kiedyś projekt składający się z 10 części. Ważny był też czas, bo klientka, która złożyła zamówienie, wyjeżdżała i chciała te rzeczy zabrać ze sobą. A mi ostatniego dnia, przy ostatnim pierścionku coś nie wyszło. Musiałam zacząć od nowa. Niby nic strasznego, ale presja czasu w takich sytuacjach nie pomaga.
– Od zawsze chciałaś być jubilerem?
Ależ skąd! Studiowałam europeistykę i gospodarkę przestrzenną. Moi rodzice marzyli o tym, żebym miała porządny zawód, dzięki któremu mogłabym spokojnie żyć. Tworzenie biżuterii uważali za hobby. Choć cenią działalność artystyczną, tata jest melomanem, a mama uwielbia robótki rękodzielnicze (w młodości sama szyła sobie ubrania, torebki, robiła biżuterię dla siebie i rodziny, w domu zawsze były uszyte przez nią narzuty, pokrowce, zasłony, pościel), to zawsze pozostawało to w sferze spędzania wolnego czasu. W sumie się nie dziwię, bo tata wykłada na politechnice budowę silników samolotów, a mama zajmowała się projektami związanymi z budownictwem. Rozumiesz teraz ich początkowo sceptyczne podejście do mojego pomysłu na życie?
– Rozumiem. I rozumiem też, że to jest tak ważna rzecz w Twoim życiu, że gdyby Cię ktoś powstrzymywał, nie posłuchałabyś.
Dokładnie (śmiech). Ale muszę przyznać, że być rzemieślnikiem nie jest łatwo. Kilka razy miałam momenty załamania i myśl, że może jednak rodzice mieli rację i powinnam znaleźć pracę związaną z moim wykształceniem. Tylko że to okazało się równie trudne, jak tworzenie i sprzedawanie biżuterii. W pewnym momencie okazało się, że na rynku pracy nie ma dla mnie za bardzo miejsca, bo byłam już trzydziestokilkulatką z dwiema małymi córeczkami i kilkuletnią przerwą w pracy zawodowej. Siłą rzeczy musiałam skupić się jednak na mojej marce Blooming Stones.
Anna Gościńska, Viva! 20/2026
Anna Gościńska, Viva! 20/2026
– Pamiętasz swój pierwszy projekt?
To była biżuteria, którą zrobiłam sobie na ślub. Bardzo podobały mi się wtedy rzeczy wykonane techniką sutaszu, ze sznurka i kamieni. Tylko że nie mogłam znaleźć niczego, co by odpowiadało mojemu wyobrażeniu. Postanowiłam, że sama sobie zrobię taki naszyjnik i kolczyki, bo wydawało mi się, że to nie jest jakaś skomplikowana technika. Kupiłam odpowiednie elementy i zasiadłam do pracy z filmikiem odpalonym na YouTubie. Okazało się, że efekt przeszedł moje oczekiwania. Spodobał się również w butiku, w którym szyłam ślubną sukienkę. Zaproponowano mi, żebym zrobiła więcej takiej biżuterii, a ja się zgodziłam. Byłam menedżerką klubokawiarni, w której odbywały się targi rękodzieła. Wiedziałam, że jest popyt na takie produkty. Gdy po pięciu latach zorientowałam się, że sutasz wychodzi z mody i już na tym nie zarobię, zrobiłam kilka kursów jubilerskich, szkolę się zresztą cały czas. Zawsze uwielbiałam biżuterię vintage i przedmioty z duszą. Dlatego moim marzeniem było robienie biżuterii inspirowanej tą antyczną. Zrozumiałam, że to jest kierunek, w którym chciałabym iść.
– Co jest najprzyjemniejszego w tworzeniu biżuterii?
To, że pomysły, które mam w głowie, stają się rzeczywistością. Wspaniałe jest poczucie, że stworzyłam od zera coś trwałego, co komuś przyniesie radość.
– Co masz w głowie?
Często proces wymyślania nowej kolekcji trwa dużo czasu. Nawet kilka miesięcy. Zmienia się pierwotna kolekcja, ewoluuje. Inspiruje mnie stara biżuteria, jak już mówiłam, ale też pomysły przychodzą do mnie najczęściej na wakacjach. Wtedy moja głowa odpoczywa i pomysły rodzą się same. Kolekcja wyróżniona przez VIVĘ! w konkursie Anioły Rzemiosła zrodziła się w mojej głowie właśnie podczas wakacji w Chorwacji. Podczas snorkelingu spodobał mi się bardzo podwodny świat, ukształtowanie dna i skał. Stworzyłam organiczne formy ozdobione perłami. Teraz uczę się pracować ze złotem i mam nadzieję, że do moich projektów dołączą sekretniki, małe wisiorki na całe życie.
– Teraz pracujesz ze srebrem. Ze złota tworzy się inaczej?
Technika jest taka sama, tylko kruszec dużo bardziej kosztowny i trzeba się bardziej pilnować, żeby nic nie zepsuć.
– Masz pracownię w swoim domu. To dobry pomysł?
Musiałam nauczyć się sama sobie stawiać granice. Gdy siedziałam z dziewczynkami w domu, potrafiłam urwać się na 15 minut, bo akurat musiałam coś dokończyć. To nie było dobre ani dla mnie, ani dla mojej rodziny. Dlatego wypracowałam zasady, których się trzymam. Odprowadzam dziewczynki do przedszkola i szkoły, idę do pracowni i o dziewiątej już pracuję. Kończę o 16, gdy muszę odebrać córeczki. Potem staram się mieć czas tylko dla nich. W weekendy prawie nigdy nie pracuję, jest to czas dla mojej rodziny i na odpoczynek. Ale kilka razy w roku biorę udział w targach, jest to niezbędne w takim rodzaju pracy. Wtedy dzieci mają czas tylko z tatą, co też jest ważne. Jeżdżę tam z walizką z lat 70., w której przewożę biżuterię. Należała do mojej mamy i jest moim amuletem. I nigdy nie pomyślałam, że nie chce mi się iść do pracy. Ja w swojej odpoczywam. Uwielbiam moment, kiedy zamykam drzwi od pracowni, gdy w domu panuje absolutna cisza. Daję się wciągnąć tej artystycznej atmosferze.
– Czy córki są zafascynowane tym, co się dzieje w Twojej pracowni?
Starsza córka nawet czasem mi pomaga w jakichś prostszych czynnościach. Ale tak naprawdę to one przychodzą do mnie ze swoimi zabawkami, kolorowankami, bo lubią, jak jesteśmy obok siebie. Ale każda z nas może zajmować się swoimi rzeczami. To jednak zdarza się rzadko, wtedy gdy są chore albo ja jakoś wyjątkowo muszę coś zrobić po godzinach. Bardzo dbam o to, żeby nie zaburzyć równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, jaką udało mi się wypracować.
_________________________
Cały wywiad dostępny w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 22 października.
Anna Gościńska, Viva! 20/2026