Film dokumentalny o Janie Kaczkowskim okazał się dla jego bliskich ogromnym przeżyciem. Małgorzata Regoż-Kaczkowska zdradziła, że po jednej ze scen rodzina przez „jakieś pięć minut” nie była w stanie powiedzieć ani słowa. Wyjaśniła też, dlaczego podczas wydarzenia zabrakło brata i siostry księdza.
Film o Janie Kaczkowskim mocno poruszył rodzinę. „Nie byliśmy w stanie powiedzieć ani słowa”
Dokument poświęcony Janowi Kaczkowskiemu ma dla jego rodziny szczególne znaczenie. Małgorzata Regoż-Kaczkowska przyznała, że widziała film już kilka razy. Po raz pierwszy najbliżsi obejrzeli go wcześniej podczas rodzinnego pokazu, gdy twórca filmu zaprezentował materiał bliskim księdza.
Reakcja była bardzo silna. Jak opowiedziała Małgorzata Regoż-Kaczkowska, zakończenie dokumentu wywołało w rodzinie ogromne emocje.
„Muszę powiedzieć, że po ostatniej scenie przez jakieś pięć minut nie byliśmy w stanie powiedzieć ani słowa.”
Bratowa księdza zaznaczyła, że w filmie znalazły się fragmenty, o których istnieniu rodzina wcześniej nie wiedziała. Chodzi także o bardzo osobiste wypowiedzi Jana skierowane do jego bliskich. To właśnie obecność takich materiałów sprawia, że Jan Kaczkowski film dokumentalny jest dla rodziny nie tylko opowieścią o znanej postaci, ale także zapisem wyjątkowo prywatnych wspomnień.
Małgorzata Regoż-Kaczkowska zwróciła również uwagę na pracę z materiałami archiwalnymi. Jak mówiła, rodzina przekazała ich niewiele, dlatego zebranie odpowiednich nagrań wymagało dużej determinacji. Dzięki wykorzystanym archiwaliom Jan przez cały film pozostaje jego narratorem.

Dokument pokazuje nieznaną twarz Jana Kaczkowskiego. „Normalnego chłopaka, który też imprezował”
Film o Janie Kaczkowskim ma pokazywać także mniej oficjalną stronę jego życia. Zapytana o to, jakiego Jana widzowie mogą odkryć w dokumencie, Małgorzata Regoż-Kaczkowska odpowiedziała krótko i bez upiększeń:
„Normalnego chłopaka, który też imprezował.”
W filmie pojawia się fragment dotyczący tego okresu jego życia. Małgorzata Regoż-Kaczkowska podkreśliła, że sama poznała Jana właśnie wtedy i pamięta go również z tej strony.
Opowiedziała też o tym, że jego rodzice nie chcieli, aby poszedł do seminarium. Wspomniała, że w sobotnie wieczory dostawał pieniądze, by pojechać na imprezę do Sopotu. Jak jednak wynika z jej relacji, taki sposób spędzania czasu nie był czymś, co szczególnie go interesowało.
Jan konsekwentnie realizował własne plany. Bratowa mówiła o nim jako o człowieku, który potrafił iść własną drogą, nawet jeśli inni próbowali go od niej odwieść.
Jan Kaczkowski od dziecka wiedział, czego chce. Rodzina zachowała wyjątkowy zeszyt
W rozmowie pojawił się także bardzo osobisty rodzinny szczegół. Małgorzata Regoż-Kaczkowska wspomniała, że Jan już jako „siedmioletnie dziecko” zapisał w zeszycie to, czego chciał.
Oryginał tego zeszytu nadal znajduje się w posiadaniu bliskich i — jak powiedziała — jest w fundacji. Sama Małgorzata Regoż-Kaczkowska często na niego patrzy.
Dla rodziny jest to dowód na to, że Jan już bardzo wcześnie wiedział, czego chce. Bratowa określiła go jako krnąbrnego chłopaka, który szedł po swoje.
Tę cechę miał zachować także później. Małgorzata Regoż-Kaczkowska opowiedziała o dalekich podróżach planowanych przez Jana już podczas choroby. Bliscy próbowali odwieść go od tych pomysłów. W jednym z przytoczonych wspomnień jej mąż zamknął Jana na dłuższą chwilę w małej toalecie, by pokazać mu, jak trudne może być długie przebywanie w fotelu samolotowym przy ograniczonej możliwości poruszania się.
Nie zmieniło to jednak jego decyzji. Jak mówiła Małgorzata Regoż-Kaczkowska, był wtedy już na tyle chory, że miał ograniczenia ruchowe, ale nie zatrzymywało go to przed realizowaniem własnych planów.
Dlaczego zabrakło rodzeństwa Jana Kaczkowskiego? Bratowa mówi o ogromnej tęsknocie
Najbardziej osobisty fragment rozmowy dotyczył nieobecności najbliższego rodzeństwa Jana Kaczkowskiego. Podczas wydarzenia rodzinę reprezentowała Małgorzata Regoż-Kaczkowska.
Bratowa księdza podkreśliła, że relacje w rodzinie były bardzo bliskie. To właśnie dlatego wydarzenia przypominające o Janie mogą być dla jego brata i siostry szczególnie trudne.
„Tęsknota za Janem jako bratem, synem, jest tak ogromna, że ja wiem, że czasami te granice muszą zostać.”
Jej słowa wskazują, że obecność na wydarzeniach związanych z Janem Kaczkowskim wiąże się dla najbliższych z dużym obciążeniem emocjonalnym. Małgorzata Regoż-Kaczkowska zaznaczyła jednocześnie, że sama za każdym razem prosi rodzinę o obecność podczas takich wydarzeń.
Nie przedstawiała jednak ich decyzji jako braku zainteresowania. Przeciwnie — mówiła o niezwykle silnych więziach i ogromnej tęsknocie, która wciąż pozostaje częścią życia bliskich.
Małgorzata Regoż-Kaczkowska reprezentowała rodzinę. „Jestem tuż obok”
Małgorzata Regoż-Kaczkowska otwarcie określiła swoje miejsce w rodzinie Jana Kaczkowskiego. Zaznaczyła, że nie należy do jego najbliższego kręgu, ale znajduje się bardzo blisko niego jako żona brata.
To właśnie ta pozycja pozwala jej zarówno angażować się w działalność fundacji imienia Jana Kaczkowskiego, jak i uczestniczyć w wydarzeniach poświęconych jego pamięci.
Podczas rozmowy wyraźnie podkreślano, że dokument ma być dla widzów innym rodzajem spotkania z Janem Kaczkowskim niż wcześniejsze filmowe opowieści. W tym przypadku kluczową rolę odgrywają materiały archiwalne, osobiste wypowiedzi oraz obecność głosu samego Jana.
Dla jego bliskich dokument pozostaje przede wszystkim filmem o człowieku, którego znali prywatnie — jako brata, syna, krewnego i osobę konsekwentnie realizującą własne decyzje. To właśnie dlatego pokaz filmu stał się dla rodziny wydarzeniem tak mocno związanym z emocjami i wspomnieniami.
Źródło: Viva.pl

























