Jako reżyserka spektakli pilnuje dyscypliny na planie. Katarzyna Warnke wprowadziła aktorom specjalne zasady. Tylko u nas mówi, czego wymaga od siebie i kolegów
Katarzyna Warnke lubi dyscyplinę, ale nie zamierza trzymać współpracowników pod zegarkiem. W KULI VIVY! zdradziła Rafałowi Kowalskiemu, jakie zasady wprowadziła jako reżyserka teatralna. Aktorki mogą korzystać z „kwadransa studenckiego”, choć gwiazda jasno zaznacza, że również spóźnianie ma swoje granice.
Katarzyna Warnke doskonale wie, że za sukcesem spektaklu stoi nie tylko talent, ale też dyscyplina i dobra atmosfera w zespole. Aktorka coraz śmielej realizuje się po drugiej stronie sceny – jako reżyserka teatralna. W rozmowie z Rafałem Kowalskim w ramach KULI VIVY! zdradziła, jakie zasady wprowadziła podczas pracy z aktorkami i dlaczego sama tak dużą wagę przywiązuje do skupienia. Co ciekawe, w kwestii punktualności daje swoim koleżankom pewien margines. „Kwadrans studencki jest na luzie” – przyznała.
Katarzyna Warnke wprowadziła własną zasadę. „Lubię kwadrans studencki”
Katarzyna Warnke nie ogranicza swojej zawodowej aktywności wyłącznie do aktorstwa. Gwiazda, którą widzowie mogą oglądać w 2. części serialu „Klara” w HBO MAX, realizuje się również jako reżyserka teatralna. O tym, jak odnajduje się w nowej roli, opowiedziała Rafałowi Kowalskiemu w wywiadzie z cyklu KULA VIVY!.
Okazuje się, że na próbach Warnke nie wymaga od aktorek pojawiania się przed czasem. Sama przyznaje, że lubi mieć kilka dodatkowych minut i podobną swobodę daje swoim koleżankom.
„Oj, ja lubię kwadrans studencki jako zasadę. Więc teraz, jak jestem reżyserką, to tak zapowiedziałam, bo pracuję tylko z aktorkami, czterema, i zapowiedziałam, że kwadrans studencki jest na luzie” – powiedziała Katarzyna Warnke w rozmowie z Rafałem Kowalskim.
Zasada jest prosta. Kilka minut spóźnienia nie wywołuje nerwowej atmosfery.
„Czyli po prostu do 15 minut możemy się spóźniać. Lubię ten taki zapasik, wiesz, że nie musisz być przed czasem, tylko masz te parę minut luzu” – wyjaśniła.
Tolerancja ma jednak swoje granice. Warnke doskonale zdaje sobie sprawę, że każdy nieco inaczej podchodzi do punktualności. Sama również zalicza się do osób, którym zdarzają się drobne spóźnienia.
„Natomiast, no, oczywiście są granice tego spóźniania się. Ja myślę, że po prostu mamy różny stosunek do czasu. I oczywiście wiem, że dla niektórych ludzi to jest ogromny wysiłek, żeby się nie spóźnić. Ja do takich należę, tylko u mnie to nie są godziny, tylko minuty” – przyznała.
Katarzyna Warnke kocha dyscyplinę. Ma swoje zasady także jako aktorka
Choć Warnke daje swoim aktorkom „kwadrans studencki”, nie oznacza to, że podczas pracy panuje pełna swoboda. Wręcz przeciwnie. Dyscyplina jest dla niej jednym z ważnych elementów zawodu. Na razie swoją przygodę z reżyserią rozwija na teatralnych deskach.
Co ciekawe, pewne zasady Katarzyna Warnke od dawna stosuje także wobec samej siebie. Jedna z nich dotyczy tak pozornie prozaicznej rzeczy jak… buty. Zamiast wybierać na planie wygodne obuwie, aktorka woli od razu założyć to, które należy do jej bohaterki.
„Ja nigdy tego nie noszę. Nie noszę obuwia takiego wygodnego na planie, tylko od razu zakładam obuwie, które jest przypisane mojej postaci do sceny” – zdradziła.
Nie chodzi jedynie o wygląd. Dla Warnke buty stają się częścią procesu budowania postaci, ponieważ mogą wpływać nawet na sposób, w jaki bohaterka się porusza.
„Bardzo tego pilnuję, ponieważ myślę, że to buduje postać, ten chód, ale też kocham wręcz dyscyplinę” – podkreśliła.

„Żeby dobrze improwizować, trzeba mieć ogromną dyscyplinę”
Dyscyplina i spontaniczność wcale się dla niej nie wykluczają. Katarzyna Warnke przekonuje, że nawet improwizacja wymaga świadomości tego, co aktor chce osiągnąć w danej scenie.
„Wydaje mi się, że żeby dobrze improwizować, żeby mieć w sobie tę iskrę życia, grając, trzeba mieć też ogromną dyscyplinę i wiedzieć, na jaki temat improwizuję” – powiedziała w KULI VIVY!.
Kiedy zaczyna się właściwa praca, Warnke chce być skupiona na zadaniu. Nie potrzebuje wtedy rozmów, które odciągałyby jej uwagę od sceny.
„I taką dyscyplinę lubię w trakcie kręcenia sceny, ale też na planie. Lubię być skupioną, nie gadać o pierdołach” – przyznała.
To podejście sporo mówi o tym, czego wymaga nie tylko od współpracowników, ale przede wszystkim od siebie. Z jednej strony jest więc przestrzeń na kilkuminutowe spóźnienie, z drugiej – gdy zaczyna się praca, najważniejsze stają się koncentracja i dyscyplina.
Nie tylko aktorzy. Katarzyna Warnke mówi, kto jest „połową sukcesu”
Objęcie roli reżyserki pozwoliło Warnke spojrzeć na pracę przy spektaklu z jeszcze innej perspektywy. Aktorki są niezwykle ważne, ale na sukces przedstawienia pracuje znacznie więcej osób. I właśnie o tym gwiazda mówi bardzo wyraźnie.
„Tak, ale też jako reżyserka kocham pracować z całym zespołem, doceniając pracę wszystkich pionów” – podkreśliła.
Szczególne miejsce w jej opowieści zajmują technicy. Warnke lubi z nimi rozmawiać i nie ma wątpliwości, jak duże znaczenie dla całego przedsięwzięcia ma sprawnie działające zaplecze.
„Kocham rozmawiać z technikami, panami technikami. To jest po prostu z połowa sukcesu, żeby to zaplecze działało, żeby ludzie czuli się docenieni, żeby to wszystko działało. Wiesz, nie to, że aktorzy najważniejsi” – mówiła Rafałowi Kowalskiemu.
Reżyseria oznacza więc dla niej konieczność porozumienia się z ludźmi odpowiadającymi za bardzo różne elementy spektaklu. I właśnie ta część pracy jest dla Warnke jednym ze sprawdzianów w nowej roli.
„Za różnymi osobami jest konieczność rozmowy i to mnie sprawdza jako reżyserkę. Z panem dyrektorem, z muzykiem, z twórczynią scenografii, twórcą kostiumu, twórczynią światła, reżyserką światła, właśnie z panami technicznymi z różnych pionów, wreszcie aktorkami, najważniejsze oczywiście. Ale jest cudowna inspicjentka” – wyliczała.
Katarzyna Warnke o kulisach reżyserii. „To powstaje magia”
Katarzyna Warnke nie ukrywa, że jako reżyserka musi dzielić swoją uwagę pomiędzy wiele osób. Nie traktuje tego jednak wyłącznie jako obowiązku. Relacja działa w obie strony.
„Oczekują ode mnie atencji i ja jestem zobowiązana im to dać, ale ja od nich też bardzo dużo dostaję” – przyznała.
To właśnie sposób, w jaki różni ludzie potrafią spotkać się przy jednym projekcie, wydaje się szczególnie fascynować aktorkę. Dyscyplina pozostaje ważna, ale nie wystarcza. Potrzebne są również wzajemny szacunek i zauważenie pracy innych.
„I to jest taki skomplikowany mechanizm z bardzo różnymi ludźmi, i ta miłość, kiedy umie się wytworzyć wokół tego działania, miłość, połączenie, wzajemny szacunek, dowartościowanie czyjejś pracy, to powstaje magia” – podsumowała Katarzyna Warnke.
I chyba właśnie w tym najlepiej widać jej podejście do reżyserii. Na próbach może obowiązywać „kwadrans studencki”, ale gdy przychodzi czas na pracę, Warnke stawia na skupienie. Jednocześnie pilnuje, by za aktorkami dostrzec wszystkich tych, bez których spektakl nie mógłby powstać.
