Małgorzata Ohme mieszka w Milanówku od kilkunastu lat, ale jej droga do własnego domu nie była łatwa. Po rozstaniu z mężem przez 3 lata wynajmowała nieruchomość, a banki dwukrotnie odmówiły jej kredytu. W cyklu Rafała Kowalskiego „Domy Gwiazd" dla Viva.pl odniosła się do doniesień o „willi z basenem” i opowiedziała o trudnych chwilach po odejściu z TVN.

Małgorzata Ohme reaguje na doniesienia o willi z basenem. „To jest taka bzdura kompletna”

Małgorzata Ohme nie kryła zdziwienia, gdy w internecie natrafiła na publikacje dotyczące swojego domu. Jak opowiedziała Rafałowi Kowalskiemu w wywiadzie dla Viva.pl, przedstawiano go jako willę z basenem pod Warszawą. Do artykułów dołączono liczne fotografie, na których, jak zauważyła, dominowały jej psy.  „Ale to jest taka bzdura kompletna (śmiech)”, skwitowała te doniesienia.

W rzeczywistości historia domu psycholożki wygląda zupełnie inaczej, niż mogłyby sugerować sensacyjne nagłówki. Ohme przyznała, że wybór nieruchomości nie był spełnieniem marzenia o luksusowej posiadłości. Zadecydowały przede wszystkim możliwości finansowe i potrzeby jej dzieci.

Zobacz także:
Dom Gosi Ohme, ogród
viva.pl

Po rozstaniu z mężem przez 3 lata wynajmowała dom. Banki odmawiały jej kredytu

Po rozstaniu z mężem Rafałem Ohme psycholożka musiała znaleźć nowe miejsce do życia. Były partner pozostał w ich wspólnym domu, natomiast ona przeprowadziła się do wynajmowanej nieruchomości. Nie wspomina tego okresu najlepiej. „Trzy lata taki dom tymczasowy”, mówiła, opisując miejsce, w którym trudno było jej się odnaleźć.

W tamtym czasie odchodziła również z pracy na uczelni i rozwijała działalność w mediach. Postanowiła starać się o kredyt, jednak napotkała poważne przeszkody. „I zaczęłam się starać o kredyt i właściwie nikt mi nie chciał dać kredytu, bo byłam niewydolna kredytowo. No więc, przy dwóch odmowach banku, zmniejszyłam bardzo dużo ratę. I to było naprawdę minimum, żeby tutaj okolice Milanówka, Podkowy Leśnej, które zważywszy na miejsce po prostu kosztują. Mimo, że ja mieszkam w Milanówku, to ja to nazywam takim bardziej wiejskim, bo to nie jest ten Milanówek, gdzie jest Jerzy Bralczyk czy Krysia Janda, ja wiem, gdzie oni mieszkają”, wyznała.

Po dwóch odmowach bankowych musiała dostosować swoje oczekiwania finansowe. Ostatecznie znalazła dom w Milanówku, choć, jak podkreśliła, nie jest to najbardziej reprezentacyjna część miejscowości. „Natomiast jest oczywiście przestrzeń, wiadomo, można do lasu tam pobiec. I to było jedyne miejsce, na które było mnie stać, to po pierwsze. A druga rzecz to była taka, że moje dzieci wtedy chodziły tutaj do szkoły. Chciałam, żeby miały blisko na rowerach. Stąd jest 7 minut do szkoły w Podkowie Leśnej. I chciałam, żeby było blisko ich taty, czyli mojego byłego męża, przyjaciela Rafała Ohme, który mieszka też stąd, nie wiem, 5-7 minut”, przyznała.

CZYTAJ TEŻ: Andrzej Seweryn w czasach szkolnych zaprzyjaźnił się z Piotrem Fronczewskim. Jednego nie zapomni mu do końca życia

Dom Gosi Ohme, salon
viva.pl

Małgorzata Ohme przez trzy dni płakała po odejściu z „Dzień dobry TVN”. Wtedy spojrzała na swój dom inaczej

Choć Ohme mieszka w tym samym miejscu od kilkunastu lat, przyznała, że przez długi czas nie zwracała uwagi na jego otoczenie. Przełomowe wspomnienie wiąże się z trudnym doświadczeniem zawodowym. „No przecież kiedyś opowiadałam, że jak mnie wyrzucili z "Dzień dobry TVN", to tutaj, dokładnie na tej kanapie przez trzy dni płakałam”, powiedziała.

W pewnym momencie zauważyła kwitnącą w ogrodzie japońską wiśnię. Jej różowe kwiaty skłoniły ją do refleksji. „Jak to się stało, że ja żyjąc kilkanaście lat nie widziałam koloru tej wiśni?”, zastanawiała się. Uznała, że wcześniej była nieuważna na piękno otaczającej ją przyrody. Dziś coraz większą radość sprawiają jej ogród, kontakt z naturą i drobne szczegóły, których kiedyś nie dostrzegała.

Gosia Ohme, dom
viva.pl

Trzy psy, pomoc w sprzątaniu i przytulny dom. Tak mieszka Małgorzata Ohme

W codziennym życiu Ohme ważne miejsce zajmują zwierzęta. Psycholożka ma trzy psy na co dzień, a czwarty do niej przyjeżdża. Przyznaje, że dom jest dostosowany do ich potrzeb, co oznacza konieczność częstszego sprzątania. Nie ukrywa również, że korzysta z pomocy Lidzi, która przychodzi dwa razy w tygodniu. Wyjaśniła, że dzięki temu może poświęcić czas na pracę i rozwijanie biznesu.

Swojego domu nie postrzega jako luksusowej rezydencji. Znacznie ważniejsza jest dla niej atmosfera, którą udało się w nim stworzyć. Jak opowiedziała, goście bywają zaskoczeni, że nie zastają willi, ale ostatecznie doceniają przytulność wnętrza. „A druga rzecz jest taka, że jak nie masz dobrego nieba, to je sobie stwórz”, podkreśliła.

Ohme przekonuje, że własną, przyjazną przestrzeń można urządzić nawet w niewielkim mieszkaniu. Kiedy odwiedzający określają jej dom jako „cozy domek”, odbiera to jako szczególnie miłe słowa. „Ja uważam, że to jest największy komplement”, podsumowała.

Fragment rozmowy obejrzysz w materiale powyżej, natomiast cały materiał jest już dostępny na naszym kanale na platformie YouTube. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jej rodzice nie chodzili do Kościoła; ona poświęciła życie Bogu. Tylko u nas siostra Małgorzata Chmielewska i jej niezwykła historia: „Szukałam w różnych religiach”