Zamiast klasztornej ciszy – dom pełen dziecięcych głosów, zwierząt i codziennego zamieszania. Monika Hoffman-Piszora z „Down the Road” nie zawsze marzyła o takiej przyszłości. Przed laty zamieszkała w klasztorze klauzurowym i chciała zostać mniszką. Dopiero spotkanie z umierającą zakonnicą sprawiło, że zaczęła szukać innej drogi. Dziś jest mamą sześciorga dzieci i nie wyobraża sobie innego życia.
Monika Hoffman-Piszora mieszka w ponad 100-letnim domu
Dziś Monika Hoffman-Piszora mieszka z rodziną w wymarzonym domu na wsi. Kiedy po raz pierwszy przyjechała obejrzeć nieruchomość, od razu poczuła, że znalazła swoje miejsce. Powiedziała mężowi Wojtkowi, że nie chce już szukać niczego innego.
Najstarsza część domu ma 106 lat, a jego wnętrza wypełniają przedmioty związane z ważnymi wspomnieniami. Są tu książki jej autorstwa, pamiątki i duży rodzinny stół, przy którym domownicy jedzą, malują oraz układają puzzle.
Nie tylko dom, ale i przedszkole
Szczególnym miejscem jest domowe przedszkole. Monika chciała, by dzieci mogły spędzać jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, poznawać przyrodę i rozwijać własne zainteresowania. Rodzina zdecydowała się również na edukację domową, a zajęcia prowadzą dwie nauczycielki przyjeżdżające do domu.
Ważną częścią jej życia stał się także program „Down the Road”. Spotkania z dorosłymi osobami z zespołem Downa pozwoliły jej spojrzeć spokojniej na przyszłość własnych dzieci. Przed wyjazdem zastanawiała się, czy coś ją zaniepokoi. Wróciła jednak z zupełnie innymi emocjami.
„Ja w ogóle mam luz, nie? I naprawdę jestem taką osobą, że niewieloma rzeczami się przejmuję. A zwłaszcza nie wybiegam w przyszłość. Tylko było to ta jedna rzecz: te dorosłe osoby z zespołem Downa, i będąc z nimi tam, ja stałam się jeszcze bardziej spokojna o przyszłość moich dzieci” – przyznała.
Historia Moniki Hoffman-Piszory pokazuje przede wszystkim, jak daleko życie potrafi zaprowadzić człowieka od jego pierwszych marzeń. Kiedyś pragnęła klasztornej ciszy. Dziś otaczają ją dzieci, bliscy i zwierzęta, a każdy dzień przynosi nowe obowiązki oraz niespodzianki. I choć sama nigdy nie zaplanowałaby dla siebie takiej przyszłości, nie zamieniłaby jej na inną.
Jak przyznała w rozmowie, gdyby mogła samodzielnie napisać scenariusz własnego życia, nie wymyśliłaby go lepiej.