Michel Moran od lat uchodzi za jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej gastronomii. Choć jego restauracja to miejsce, w którym praca praktycznie nigdy się nie kończy, juror „MasterChefa” zdecydował się na krok, na który wielu restauratorów nie miałoby odwagi. Regularnie zamyka lokal na dłużej, daje pracownikom kilka tygodni wolnego i z wyprzedzeniem odkłada pieniądze na pensje oraz faktury. W rozmowie z Rafałem Kowalskim w formacie „DOMY GWIAZD” dla VIVY! opowiedział, dlaczego dziś bardziej niż kiedykolwiek stawia na balans, spokój i życie poza pracą.
Michel Moran zamyka restaurację na dwa tygodnie. „Do 6 stycznia wszyscy mają wolne”
26 lat w Polsce, kilkanaście lat związku z „MasterChefem” i własna restauracja. Michel Moran nie ukrywa, że praca wciąż jest niezwykle ważną częścią jego życia. Jednocześnie dziś znacznie częściej mówi o spokoju, uważności i potrzebie znalezienia równowagi pomiędzy tym, co zawodowe, a życiem prywatnym.
— „To piękny moment. Z pewnością czuję się spełniony. Bardzo dobrze się czuję” — mówił, pytany przez Rafała Kowalskiego o to, w jakim momencie życia obecnie się znajduje.
Przyznał też, że przyszedł czas, by w pewnych obszarach trochę zwolnić. Nie oznacza to jednak rezygnacji z pracy. Wręcz przeciwnie — Moran podkreślił, że bez zawodowej aktywności trudno byłoby mu funkcjonować.
— „To jest moment, kiedy powinienem trochę zwolnić, ale dalej pracować, bo ja bez tego nie żyję. Psychicznie przede wszystkim nie mogę” — przyznał.
To podejście widać również w sposobie, w jaki prowadzi swoją restaurację Ma Maison. Michel Moran zdecydował się bowiem na rozwiązanie, które w gastronomii nie dla każdego byłoby oczywistym wyborem. W okresach ważnych dla rodzinnego odpoczynku po prostu zamyka lokal.
— „Zawsze zamykam na przykład na dwa tygodnie w okresie Bożego Narodzenia. Do 6 stycznia wszyscy mają wolne” — zdradził Michel Moran.
Nie chodzi wyłącznie o same święta. Restaurator chce, by pracownicy mieli możliwość naprawdę oderwać się od obowiązków, spędzić czas z bliskimi albo wyjechać.
— „Chodzi też o to, żeby chłopaki mogli spędzić ten czas w domu z rodziną, wyjechać, zrobić cokolwiek. A przede wszystkim po ciężkiej pracy wraca się później z dużą energią” — tłumaczył.
Podobna zasada obowiązuje przy Wielkanocy. Wtedy restauracja również pozostaje zamknięta przez dłuższy czas.
Restauracja nie zarabia przez 5 tygodni. Michel Moran znalazł na to sposób
Rafał Kowalski zwrócił uwagę, że z perspektywy pracowników takie podejście może być wyjątkowo cenne. W sumie zespół restauracji otrzymuje 5 tygodni wolnego.
Jest jednak także druga strona tej decyzji. Gdy restauracja jest zamknięta, nie obsługuje gości. Dla właściciela oznacza to rezygnację z bieżących przychodów, podczas gdy część kosztów nadal pozostaje do opłacenia.
Michel Moran nie ukrywa, że początki nie były łatwe.
— „Na początku, w pierwszym roku, nie ukrywam, że było trudno. Nie planowałem tego” — przyznał.
Z czasem restaurator stworzył jednak system, dzięki któremu może pozwolić sobie na dłuższe przerwy bez nerwowego myślenia o zobowiązaniach. Pieniądze potrzebne na czas zamknięcia lokalu odkładane są wcześniej.
— „Teraz może to zabrzmieć śmiesznie, ale co tydzień odkładamy kwotę, której potrzebujemy na jeden tydzień. Kiedy przychodzą wakacje, mamy już budżet na pensje, faktury i inne wydatki. Dzięki temu jest spokój” — wyjaśnił.
Właśnie ten spokój przewijał się w rozmowie wielokrotnie. Moran nie chce odpoczywać ze świadomością, że inni w tym samym czasie nadal pracują w jego restauracji.
— „Wolę brać wakacje i wiedzieć, że restauracja jest nieczynna. Każdy odpoczywa i wtedy to są prawdziwe wakacje dla wszystkich” — mówił.
Michel Moran, Domy Gwiazd
Michel Moran mówi o Małgosi. „Spokój, bezpieczeństwo, radość”
Zmiana podejścia do pracy nie jest jedyną zmianą w życiu Michela Morana. W rozmowie pojawił się także bardzo osobisty temat. Rafał Kowalski zapytał go o Małgosię i o to, czy jej obecność dużo zmieniła.
Odpowiedź była krótka, ale zdecydowana.
— „Bardzo. Tak, bardzo, bardzo” — przyznał restaurator.
Michel Moran odniósł się również do zakończenia wcześniejszego etapu swojego życia. Nie ukrywał, że taka decyzja może być dla części osób zaskoczeniem.
— „To może szokować ludzi, bo z pewnością długo byłem żonaty. Ale czasami życie jest takie, że wiemy i czujemy, że coś musi się zmienić. I to na dobre” — powiedział.
Dziś o swoim życiu prywatnym mówi trzema słowami:
— „Spokój, bezpieczeństwo, radość”.
Moran podkreśla, że właśnie to, co dzieje się po powrocie do domu, ma dla niego ogromne znaczenie także w kontekście pracy.
— „Myślę, że żeby spełnić się zawodowo naprawdę na 100 procent, musi być radość w domu. Jeżeli coś w domu nie funkcjonuje, to powoli wszystko zaczyna się sypać. Musi być całość, musi być balans” — tłumaczył.
Małgosia niedawno świętowała także urodziny. Zamiast wielkiej imprezy para postawiła na kameralne spotkanie.
— „Skromnie, 10 osób w domu, piękna kolacja i bliscy ludzie, których kochamy. Było bardzo, bardzo fajnie” — wspominał Moran.
Michel Moran, Domy Gwiazd
„MasterChef” jest częścią jego życia. Michel Moran nie chce przestać być aktywny
Mimo że coraz częściej mówi o zwolnieniu tempa, Michel Moran nie zamierza rezygnować z zawodowych wyzwań. Wciąż można spotkać go w restauracji, gdzie przed otwarciem zagląda do kuchni, rozmawia z zespołem i sprawdza przygotowania.
Pozostaje też związany z „MasterChefem”. Gdy Rafał Kowalski zapytał go, dlaczego po tylu latach nadal chce być częścią programu, Moran wskazał na przywiązanie do projektu i ludzi, z którymi pracuje.
— „Wiesz, czasami trudno zrezygnować z rzeczy, które przez 15 lat były częścią naszego życia” — powiedział.
Jak podkreślał, program wciąż daje mu dużo radości, a praca z Przemkiem, Pascalem i Magdą pozostaje dla niego czymś motywującym.
Dla Morana ważne jest przede wszystkim to, by nie zatrzymywać się całkowicie.
— „Trzeba być aktywnym. Trzeba myśleć i pracować” — podkreślił.
Dziś jednak obok pracy równie wysoko stawia to, czego przez lata w intensywnym zawodowym życiu często brakuje: czas, odpoczynek i poczucie, że po zamknięciu drzwi restauracji naprawdę zaczynają się wakacje. Nie tylko dla właściciela, ale dla całego zespołu.
**Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania!**