Dom pełen dziecięcego gwaru, zabawek i przestrzeni do nauki, ale bez konieczności codziennych dojazdów do szkoły czy przedszkola. Monika Hoffman-Piszora zdecydowała się na rozwiązanie, które dla wielu rodziców może wydawać się nie lada wyzwaniem. Zamiast korzystać wyłącznie z tradycyjnych placówek, wraz z mężem stworzyła własne przedszkole i postawiła na edukację domową. W rozmowie z Rafałem Kowalskim zdradziła, dlaczego tak bardzo zależało jej na połączeniu metod Montessori z przedszkolem leśnym, kto naprawdę prowadzi zajęcia z dziećmi i jak wygląda organizacja nauki w tak licznej rodzinie. Nie zabrakło też zaskakującego wyznania dotyczącego podziału obowiązków między małżonkami.
Monika Hoffman-Piszora stworzyła własne przedszkole. Wszystko zaczęło się od jednej decyzji
Niecodzienny widok! Podczas wizyty Rafała Kowalskiego w domu Moniki Hoffman-Piszory okazało się, że część rodzinnej przestrzeni pełni funkcję przedszkola. Są zabawki, miejsce do wspólnych aktywności i dywan, na którym prowadzący „Domów Gwiazd” usiadł z gospodynią, by porozmawiać o wychowywaniu szóstki dzieci. Jak się okazuje, stworzenie własnej placówki nie było pierwszym rozwiązaniem, na które zdecydowała się rodzina.
„No to był proces, bo na początku dzieci chodziły do różnych placówek, ale postanowiliśmy założyć własne” – wyjaśniła Monika.
Za tą decyzją stały zarówno względy organizacyjne, jak i konkretna wizja edukacji. Prowadzącej „Down The Road” zależało na połączeniu różnych metod nauczania, a przede wszystkim na uwzględnieniu indywidualnych potrzeb dzieci.
„Trochę dla wygody, trochę dlatego, że ja chciałam, żeby przedszkole było taką mieszanką przedszkola leśnego, trochę Montessori, tak żeby tę indywidualność dziecka jak najbardziej wyciągnąć” – przyznała.
Zamiast tradycyjnych lekcji – błoto, drzewa i zabawa na świeżym powietrzu
W koncepcji edukacji Moniki Hoffman-Piszory szczególne miejsce zajmuje kontakt z naturą. Mama szóstki dzieci nie ukrywa, że chce, by jej pociechy jak najwięcej czasu spędzały poza domem. W rozmowie wymieniła zabawy w błocie, wspinanie się na drzewa oraz tworzenie własnych konstrukcji.
„Poza tym bardzo mi zależy na tym, żeby oni najwięcej czasu spędzali na dworze” – podkreśliła.
To podejście znalazło odzwierciedlenie także w decyzji dotyczącej dalszej nauki. Rodzina wybrała edukację domową, dostosowując organizację zajęć do wieku dzieci.
„Dlatego zdecydowaliśmy się na edukację domową, więc część dzieci jest w przedszkolu, część dzieci jest w zerówce, a część dzieci ma już zajęcia szkolne” – wyjaśniła Monika.
Monika Hoffman-Piszora, prowadząca „Down The Road" z rodziną - mężem i dziećmi
Kto uczy szóstkę dzieci? Monika Hoffman-Piszora zdradziła, jak wygląda edukacja domowa
Prowadzenie przedszkola i organizowanie szkolnych zajęć dla tak licznej rodziny może wydawać się ogromnym wyzwaniem. Rafał Kowalski zapytał więc gospodynię, jak udaje jej się pogodzić wszystkie obowiązki. Odpowiedź mogła zaskoczyć widzów!
„Trochę tak, ale na szczęście to nie ja uczę dzieci. Więc mamy takie rozwiązanie, że są dwie panie nauczycielki, które przyjeżdżają tutaj i mają z dziećmi po prostu zajęcia” – zdradziła.
Dzięki temu dzieci mogą uczestniczyć w zajęciach na miejscu, bez konieczności codziennego dojeżdżania do placówek. A co z formalnościami? Kiedy prowadzący zapytał, czy zorganizowanie edukacji domowej jest skomplikowane pod względem urzędowym, Monika odpowiedziała z rozbrajającą szczerością:
„Nie wiem, bo całą papierologią zajmuje się mój mąż”.
Jak wyjaśniła, sama uczestniczyła w rejestracji dzieci do szkoły, natomiast pozostałymi obowiązkami administracyjnymi zajmuje się Wojtek.
„A wszystkie dokumenty, wypisywanie, podpisywanie, wysyłanie, zawożenie, to Wojtek” – dodała.
Domy gwiazd, Monika Hoffman-Piszora, prowadząca Down The Road w TTV
Nie planowała tak licznej rodziny. Dziś nie wyobraża sobie innego życia
Choć dziś dom Moniki Hoffman-Piszory wypełnia codzienność szóstki dzieci, sama przyznaje, że nigdy nie miała szczegółowego planu na taką przyszłość.
„Nie było, ale ja w ogóle niewiele rzeczy w życiu planuję. Wolę spontan i wolę przeżywać to, co akurat los mi da, a nie że sobie zaplanuję i potem się zawiodę” – opowiedziała Rafałowi Kowalskiemu.
W rozmowie wróciła również do zaskakującego etapu swojego życia. Zanim została mamą, przez kilka miesięcy przebywała w klasztorze klauzurowym i rozważała życie zakonne. Opowiedziała także o bliskiej relacji ze starszą, umierającą siostrą zakonną. Po jej odejściu szczególnie brakowało jej poczucia bycia potrzebną drugiej osobie.
Macierzyństwo przyniosło później doświadczenia, na które nie była przygotowana. Kiedy po narodzinach dowiedziała się, że jej dziecko ma zespół Downa, początkowo obawiała się, czy poradzi sobie z nową rolą.
„Ja nic o tym nie wiedziałam. Nigdy takiego dziecka nie widziałam na oczy. Nie wiedziałam, co się z tym dzieckiem robi” – wspominała.
Z czasem stworzyła rodzinę, której codzienność dziś wypełniają wspólne doświadczenia, wychowanie dzieci i edukacja prowadzona we własnym domu. I choć kiedyś nie przewidywała takiego scenariusza, teraz mówi o nim z ogromnym przekonaniem.
„Nie, nie wyobrażam sobie. Nie wyobrażam sobie innego życia. I w ogóle uważam, że najpiękniejsze jest to, że ja bym sobie tego życia, mojego życia lepiej nie wyobraziła” – podsumowała.
Domy gwiazd, Monika Hoffman-Piszora, prowadząca Down The Road w TTV
**Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania!**