Z Andrzejem Sewerynem spotkaliśmy się przy okazji premiery filmu "Syrenka Picassa". Podczas wspólnej podróży po Warszawie aktor wrócił pamięcią do czasów szkoły teatralnej, gdzie zaprzyjaźnił się z Piotrem Fronczewskim. Opowiedział o niezwykłych popisach kolegi, jego talencie i egzaminie, podczas którego wydarzyło się coś wyjątkowego.
Andrzej Seweryn wspomina przyjaźń z Piotrem Fronczewskim. Nie szczędził mu pochwał
Podczas wyjątkowej podróży po miejscach związanych ze swoją przeszłością Andrzej Seweryn odwiedził warszawską szkołę teatralną. Powrót do miejsca, w którym stawiał pierwsze kroki na drodze do aktorskiej kariery, stał się okazją do wspomnień o dawnych kolegach. Wśród nich znalazł się Piotr Fronczewski, którego Seweryn do dziś wspomina z ogromnym uznaniem.
Kiedy prowadzący rozmowę wymienił nazwisko Fronczewskiego, reakcja aktora była natychmiastowa. Seweryn nie ograniczył się do nazwania go kolegą ze studiów. Od razu podkreślił, jak ważna była ich relacja.
„O, przyjaciel! Przyjaciel i wspaniały artysta, wspaniały, wielki aktor.”
Te słowa nie pozostawiają wątpliwości, jak Seweryn postrzega dawnego przyjaciela. W dalszej części rozmowy przywołał kilka niezwykłych sytuacji z czasów studenckich. Okazuje się, że Piotr Fronczewski potrafił zaskakiwać nie tylko talentem scenicznym, ale również sprawnością fizyczną.
Piotr Fronczewski po zajęciach robił coś niezwykłego. Seweryn pamięta to do dziś
Szkoła teatralna była dla przyszłych aktorów miejscem intensywnej pracy, ale nie wszystkie ich aktywności kończyły się wraz z zajęciami. Seweryn zapamiętał, że Fronczewski szczególnie lubił ćwiczenia fizyczne i poświęcał im również swój dodatkowy czas.
„Piotrek bardzo lubił ćwiczenia fizyczne. On czasami zostawał po zajęciach, chyba z Maćkiem Englertem, już tego dokładnie nie pamiętam. I z Marianem Glinką, świętej pamięci. Piotrek potrafił zrobić salto.”
Wspomnienie o salcie wywołało zaskoczenie prowadzącego wywiad, który przyznał, że nie wiedział o takich zajęciach w szkole teatralnej. Seweryn od razu wyjaśnił jednak, że nie chodziło o element obowiązkowego programu. Fronczewski ćwiczył sam, poza zajęciami. To właśnie ten obraz kolegi, który zostawał w szkole i doskonalił swoje umiejętności fizyczne, zachował się w pamięci aktora po latach. Nie był to jednak jedyny talent, którym Fronczewski imponował podczas nauki.
Andrzej Seweryn zapamiętał też głos przyjaciela. Fronczewski zachwycał już na studiach
Andrzej Seweryn, opowiadając o Piotrze Fronczewskim, wrócił również do jego występów przed szkolną komisją egzaminacyjną. Szczególnie dobrze zapamiętał zdolności wokalne przyjaciela, które miał okazję podziwiać jeszcze w czasach studenckich.
„Pamiętam, jak wspaniale śpiewał. Śpiewał piosenkę na egzaminie po drugim roku. A jeszcze lepiej pamiętam, kiedy grał scenę balkonową.”
Na pytanie prowadzącego, Andrzej Seweryn wyjaśnił, że chodziło o egzamin aktorski i scenę ze sztuki „Cyrano de Bergerac”. To, co wydarzyło się po zakończeniu występu Fronczewskiego, Seweryn wspomina do dziś jako coś wyjątkowego. Reakcja zgromadzonych była bowiem zupełnie inna niż ta, do której przywykli studenci.
„Proszę sobie wyobrazić, że wtedy wszyscy po zakończeniu sceny klaskali. A to przecież było na egzaminie. Czegoś takiego wcześniej nie było. Nie było nigdy. Wspaniały aktor.”
Oklaski, które są normą po przedstawieniu w teatrze, na egzaminach w szkole teatralnej były czymś niespotykanym. To właśnie dlatego Andrzej Seweryn tak dobrze zapamiętał tamten moment. Wspomnienie stało się kolejną okazją, by wyrazić uznanie dla talentu dawnego przyjaciela.
Opowieść Andrzeja Seweryna pokazuje, które chwile ze wspólnie spędzonych lat w szkole teatralnej pozostały dla niego szczególnie ważne. Salto wykonywane po zajęciach, śpiew na egzaminie i niezwykłe oklaski po scenie z „Cyrano de Bergerac” to obrazy, które przywołał podczas powrotu do przeszłości.
Najbardziej wymowne pozostają jednak słowa, którymi określił Piotra Fronczewskiego już na początku rozmowy. Dla Seweryna to nie tylko wielki aktor, ale przede wszystkim przyjaciel.
Źródło: Viva