W jej dzieciństwie było miejsce na biedę i samotność, ale też na spacery z babcią, zachwyt światłem wpadającym przez kościelne witraże, pierwsze przedstawienia i rodzącą się miłość do sceny. Stanisława Celińska mówiła o sobie, że była „dzikim dzieckiem”. Karolina Prewęcka w rozmowie z magazynem „PANI” opowiedziała o dziewczynce, która „łaknęła miłości, koloru, światła”, a później odkryła przestrzeń, w której czuła się najlepiej – teatr.
WIDEO…
Dzieciństwo Stanisławy Celińskiej. „Bywała zaniedbana, zawszona, niedopieszczona”
Pierwsze lata życia Stanisławy Celińskiej to warszawska Praga i powojenna Warszawa. Nie było to beztroskie dzieciństwo. Karolina Prewęcka nie ukrywa, jak wiele trudnych doświadczeń przypadło na pierwsze lata życia przyszłej aktorki.
„Było bardzo trudne. Urodziła się w powojennej Warszawie naznaczonej biedą i walką o przetrwanie. Sama wspominała, że bywała zaniedbana, zawszona, niedopieszczona, często brakowało jej poczucia bezpieczeństwa” – opowiedziała.
Mama Celińskiej była skrzypaczką. Tuż po wojnie grywała na ulicach Warszawy, żeby zarobić na życie. Ojciec był pianistą. Stasia bardzo szybko go straciła.
„Ojciec był niezwykle utalentowanym pianistą. Zmarł bardzo wcześnie, gdy Stasia miała zaledwie trzy lata” – mówiła Prewęcka.
Celińska sama określała siebie mianem „dzikiego dziecka”. Zdarzało jej się psocić, a nawet rozbić lalkę o ścianę. W opowieści jej biografki pojawia się jednak coś jeszcze – wielka potrzeba bliskości.
„Potrafiła rozbić lalkę o ścianę, zrobić psikusa, bo chciała zwrócić na siebie uwagę. Kryła się za tym ogromna potrzeba bliskości. Stasia łaknęła miłości, koloru, światła. Szukała czegoś, co wypełniłoby pustkę po ojcu” – opowiedziała Karolina Prewęcka.
Babcia „właściwie uratowała jej dzieciństwo”
W tej historii jest również postać, bez której trudno opowiadać o małej Stasi. Babcia. To ona ją wychowywała, zabierała na spacery, rozmawiała z nią i pokazywała jej świat.
„Bez wątpienia babcia, ona ją wychowywała i właściwie uratowała jej dzieciństwo. Dała poczucie miłości, pokazywała świat, zabierała na spacery, rozmawiała” – wspominała Prewęcka.
Ich relacja nie skończyła się wraz z dzieciństwem. Babcia towarzyszyła Stasi również wtedy, gdy ta została już aktorką. Miała nawet swoje pytanie, które zadawała wnuczce podczas pracy nad rolą.
„Towarzyszyła Stasi, gdy została już aktorką. Miała ulubione pytanie, kiedy Stasia pracowała nad rolą: ‘Weszłabyś już w nią?’. Jeśli odpowiedź była twierdząca, babcia wiedziała, że wszystko się uda” – opowiedziała biografka.
To babcia zaprowadziła ją również po raz pierwszy do kościoła. Nie na mszę. Chciała po prostu pokazać wnuczce to miejsce. Dla wrażliwej na kolory i światło dziewczynki było to niezwykłe doświadczenie.
„Stasia weszła do środka i była oszołomiona. Witraże, światło, zapach, ołtarz, wszystko wydawało jej się magiczne. Mówiła później, że to był właściwie jej pierwszy teatr – wielka scena, która zrobiła na niej ogromne wrażenie” – mówiła Prewęcka.

Daniel Olbrychski, Stanisława Celińska.1970 r.. Kadr z filmu "Krajobraz po bitwie" w reżyserii Andrzeja Wajdy
Fascynowało ją wszystko. „Miała wyjątkową wrażliwość na piękno”
Mała Stasia chciała poznawać świat. Przyglądała się przyrodzie, słuchała ptaków, rysowała. Fascynowała ją również architektura.
„Wszystko ją fascynowało, uwielbiała obserwować przyrodę, słuchać śpiewu ptaków, pięknie rysowała, kochała architekturę. Miała wyjątkową wrażliwość na piękno, była zdolna i ambitna” – opowiedziała Karolina Prewęcka.
Warszawska Praga pozostała obecna w jej wspomnieniach. Kochała podwórka, kapliczki, zaułki i gołębie unoszące się nad kamienicami. Po latach wróciła do tej przestrzeni artystycznie dzięki płycie „Nowa Warszawa”.
Coraz ważniejsza stawała się jednak scena.
Najpierw Anioł i Herod. Później teatr stał się jej miejscem
Pierwsza rola? Nie jedna, a od razu dwie – i to skrajnie różne. W jasełkach Stanisława Celińska zagrała jednocześnie Anioła i Heroda.
„W jasełkach zagrała jednocześnie Anioła i Heroda. Zawsze się śmiała, że ten dualizm pozostał w niej na całe życie. Z jednej strony ogromna czułość i dobroć, z drugiej temperament, siła charakteru i chęć postawienia na swoim” – opowiadała Prewęcka.
Potem przyszły szkolne przedstawienia. Szczególnie ważne okazały się zajęcia teatralne na Żoliborzu, gdzie Celińska wtedy mieszkała. Kółko prowadziła aktorka Krystyna Kłosowska, żona Romana Kłosowskiego.
„To była niezwykła pedagożka, która tworzyła z młodymi spektakle. Obydwoje Kłosowscy pożyczali im stroje do przedstawień, pomagali, wspierali. Stasia do końca życia wspominała ich oboje z ogromną wdzięcznością” – mówiła biografka.
Później Celińska trafiła na zajęcia teatralne do Pałacu Młodzieży. I właśnie tam wydarzyło się coś, co miało znaczenie dla jej dalszej drogi.
„Tam odkryła, że scena jest miejscem, na którym czuje się najlepiej. Powtarzała, że miała szczęście spotkać na swojej drodze ludzi, którzy dostrzegali jej talent i pomagali go rozwijać” – opowiedziała Prewęcka.
Andrzej Seweryn był „platoniczną miłością nastoletniej Stasi”
Dorastanie przyniosło również młodzieńczą fascynację. Andrzeja Seweryna Stanisława Celińska znała z liceum Lelewela na Żoliborzu. Oboje chodzili także na zajęcia teatralne u Krystyny Kłosowskiej.
Prewęcka określiła Seweryna jako „platoniczną miłość nastoletniej Stasi”.
„Opowiadała, że potem zaciągnęła go do Pałacu Młodzieży i tam Andrzej złapał bakcyla. To on pierwszy poszedł do Akademii Teatralnej i zdał” – mówiła.
Łączyła ich przede wszystkim wspólna pasja.
„Seweryn, który udzielił Stasi bardzo ciepłej do naszej książki, wspominał tą młodzieńczą relację opartą na wspólnej pasji, spacerowali, rozmawiali o teatrze, pisali do siebie listy” – opowiadała Prewęcka.
W tym samym czasie Stasia także śpiewała. Wygrała telewizyjny konkurs „Dziewięciu najlepszych”, wykonując „Malowaną lalę” Karin Stanek. Nagrodą był występ z zespołem Niebiesko-Czarni na scenie we Wrocławiu.
„To był jeden z pierwszych sygnałów, że scena będzie jej miejscem” – mówiła Karolina Prewęcka.
Później przyszły studia aktorskie w Warszawskiej Akademii Teatralnej. Zanim jednak Celińska znalazła się wśród wielkich pedagogów, były warszawskie podwórka, babcia pokazująca jej świat, jasełka, szkolne przedstawienia i zajęcia teatralne. Była też dziewczynka, która – jak opowiadała Prewęcka – „łaknęła miłości, koloru, światła”, a swoje miejsce odnalazła na scenie.
Stanisława Celińska, Opole 07.1969. Aktorka i piosenkarka Stanisława Celińska w garderobie podczas VII. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej.



























