Michał i Paweł Danilczukowie nie udają, że zawsze jest między nimi idealnie. Łączą ich wspólne rodzinne doświadczenia i wyraźna potrzeba bliskości, ale dzieli 11 lat różnicy wieku, inne temperamenty i codzienność, w której trudno znaleźć czas tylko dla siebie. „Azja Express” dała im więc coś, czego brakowało im najbardziej – możliwość bycia razem przez dłużej niż kilka godzin. Właśnie wtedy wróciły wspomnienia z dzieciństwa, rodzinne historie, dawne emocje i pretensje, które wcześniej nie zawsze miały szansę wybrzmieć.

WIDEO…

player placeholder

Paweł pamięta narodziny Michała. „Ja jestem starszy o 11 lat”

Paweł zna początki historii Michała z zupełnie innej perspektywy. Kiedy młodszy brat pojawił się na świecie, on miał już własne wspomnienia i doskonale pamięta zamieszanie, które towarzyszyło jego narodzinom.

W pierwszym odcinku „Azji Express” wrócił do tego dnia.

Zobacz także:

„Ja jestem starszy o 11 lat od Michała. Urodziłeś się w 1992 roku na 4. piętrze, gdzie dla mamy odeszły wody. Ja musiałem dzwonić do ojca, a ojciec grał w karty. Nie było komórek i wtedy była taka sytuacja, że nie mogłem się do niego dodzwonić” – wspominał Paweł.

Po chwili niemal odegrał przed bratem rozmowę z ojcem.

„Tato, mama rodzi”.
„Teraz? Przecież dobrze karta mi idzie!”
„Tato, rób co chcesz, ale mama rodzi”.

A potem dodał już z uśmiechem: „Tata przyjechał i potem przynoszą cię w zawiniątku”.

Ta krótka rodzinna anegdota mówi o ich relacji więcej, niż mogłoby się wydawać. Paweł pamięta Michała od pierwszych chwil jego życia. Jednocześnie 11 lat różnicy sprawiło, że dorastali na innych etapach życia i wiele rodzinnych wydarzeń zapamiętali zupełnie inaczej.

W rozmowie z VIVĄ! nazwali to wprost.

„My wciąż staramy się nadrobić te 11 lat” – przyznali.

Nie chodziło o lata bez kontaktu, lecz właśnie o różnicę wieku i o czas, którego w dorosłym życiu coraz częściej zaczęło im brakować. Wspólny wyjazd miał być okazją, by choć trochę to nadrobić.

Paweł Danilczuk, Michał Danilczuk
screen "Azja Express" /

Paweł Danilczuk, Michał Danilczuk

Michał postawił na taniec. Paweł kiedyś podzielał obawy ojca

Michał od najmłodszych lat miał własny plan na siebie. Taniec szybko przestał być tylko zajęciem po szkole i stał się czymś, wokół czego zaczął budować swoją przyszłość.

„Zacząłem tańczyć jak miałem 7 lat, a dopiero jak miałem 14, w urodziny mamy, 17 marca, zdobyłem tytuł mistrza Polski w kategorii junior” – opowiadał w „Azji Express”.

Nie wszyscy w domu od początku patrzyli na jego pasję z takim samym entuzjazmem. Michał nie ukrywał, że to mama najmocniej wierzyła w jego taneczną drogę. Ojciec miał zupełnie inne obawy.

„Tylko i wyłącznie mama wspierała mnie w tej mojej drodze do bycia tancerzem. (...) To jest też trudny temat, ponieważ tata chciał bardzo dobrze i nie był zwolennikiem mojego tańca, ponieważ uważał, że z tego tańca nie będę miał dobrego życia” – opowiadał Michał.

Wtedy głos zabrał Paweł. Nie próbował po latach udowadniać, że od początku był największym kibicem młodszego brata.

„Ja muszę przyznać, że też w dużej mierze podzielałem zdanie taty, że z tego tańca nic nie będzie” – powiedział.

To szczere wyznanie dobrze pokazuje, że ich bliskość nigdy nie oznaczała bezwarunkowej zgody we wszystkim. Paweł miał własne zdanie i własne wątpliwości. Michał natomiast mimo nich konsekwentnie szedł w wybranym przez siebie kierunku.

Dziś mogą o tym rozmawiać otwarcie. I właśnie takie rozmowy zaczęły pojawiać się między nimi coraz częściej podczas wspólnej podróży.

Rodzinna tragedia wróciła podczas ich wspólnej podróży

Nie wszystkie wspomnienia były jednak lekkie. W „Azji Express” bracia wrócili także do jednego z najbardziej bolesnych wydarzeń w historii swojej rodziny.

Dla Pawła to wspomnienie z własnego dzieciństwa. Michał poznawał tę historię później.

„Nie jest tajemnicą, że powinienem mieć trzeciego brata, wszyscy żeśmy przeżyli dosyć dużą tragedię, w wieku 8 miesiecy syn, czyli mój brat zmarł, no i potem się pojawił Michał. Rodzice pompowali 110 % miłości w Michała” – mówił Paweł.

Michał opowiadał z kolei, że o zmarłym bracie dowiadywał się między innymi podczas wizyt z rodzicami na cmentarzu.

To właśnie w takich momentach najmocniej było widać, jak bardzo różnią się ich wspomnienia z tego samego domu. Paweł pamięta wydarzenia sprzed narodzin Michała. Młodszy brat zna je z rodzinnych opowieści i sytuacji, których znaczenie zaczął rozumieć dopiero z czasem.

Podczas wyjazdu zaczęli wracać także do tego, jak każdy z nich zapamiętał rodziców i własne dzieciństwo. Rozmowy pojawiały się niejako przy okazji kolejnych kilometrów, wspólnych zadań i godzin spędzonych obok siebie.

„Azja Express” dawała im coś, czego w zwykłej codzienności mieli znacznie mniej – czas, w którym nie dało się po prostu odłożyć rozmowy na później.

Paweł Danilczuk, Michał Danilczuk
screen "Azja Express" /

Paweł Danilczuk, Michał Danilczuk

Paweł chciał więcej kontaktu z Michałem. „Strasznie się z nim boksuję”

Michał od początku mówił o wspólnym wyjeździe jak o prezencie dla siebie i brata. Chodziło o przeżycia, które będą tylko ich, i o możliwość spędzenia razem czasu, na który normalnie trudno im było sobie pozwolić.

W drugim odcinku programu okazało się jednak, że dla Pawła temat kontaktu z Michałem jest znacznie bardziej emocjonalny.

Starszy z braci najpierw uderzył się w pierś.

„Jestem starszy o 11 lat. Ja w sumie powinienem wyciągać rękę na zgodę i łagodzić sytuację, a jestem jeszcze tam zawzięty” – przyznał.

Nie próbował więc całej odpowiedzialności przerzucać na Michała. Wie, że sam potrafi się uprzeć i nie zawsze pierwszy kończy konflikt.

Chwilę później powiedział jednak coś znacznie bardziej osobistego.

„Ja bardzo zabiegam też o jego względy, bo on ma tyle tej pracy, tak mocno chce i goni za swoimi marzeniami, że czasami zapomina o tym, o rodzinie, o mnie, o tym, żeby nawet oddzwonić” – wyznał Paweł.

W tych słowach trudno nie usłyszeć zwyczajnej potrzeby obecności młodszego brata. Paweł nie ukrywał, że właśnie brak kontaktu potrafi wywołać między nimi największe emocje.

„I często składa winę na to, że nie ma czasu, bo ma dużo pracy. I strasznie się z nim kłócę o to, i strasznie się z nim boksuję” – mówił.

Nie była to więc pretensja o jedno nieodebrane połączenie. Paweł chciał po prostu częściej mieć brata w swoim życiu.

I nagle zdanie o „nadrabianiu 11 lat” zaczęło znaczyć jeszcze więcej.

W „Azji Express” emocje wzięły górę. „Sam popełniłeś błąd”

Kilka dni spędzonych razem niemal bez przerwy szybko pokazało też różnice charakterów.

W trzecim odcinku „Azji Express” bracia pokłócili się o zasady obowiązujące w jednym z odwiedzanych miejsc. Michał zwrócił Pawłowi uwagę, że znajdują się w miejscu świętym i nie powinien się tam przebierać. Obawiał się również, że mogą przez to mieć problemy.

Paweł zastosował się do uwagi brata, ale atmosfera zdążyła już zrobić się nerwowa.

„Jeszcze krzyczysz na mnie… Sam popełniłeś błąd” – powiedział Michał podczas sprzeczki.

Takie spięcia nie pasują może do wyidealizowanego obrazka dwóch zawsze zgodnych braci, ale właśnie dlatego ich wspólna podróż wypada tak prawdziwie. Paweł otwarcie mówi, że jest zawzięty. Michał równie szybko reaguje, kiedy coś mu się nie podoba. Oboje mają mocne charaktery i czasem po prostu się ścierają.

Jednocześnie wszystko, co mówią o sobie poza tymi nerwowymi momentami, pokazuje, że wyraźnie im na sobie zależy. Paweł zabiega o kontakt z Michałem, chciałby częściej z nim rozmawiać, a kiedy młodszy brat mierzył się z przykrymi komentarzami, publicznie stanął po jego stronie.

Bliskość nie oznacza więc u nich braku kłótni. Być może jest wręcz odwrotnie – im więcej czasu spędzali razem, tym mocniej wychodziły na wierzch różnice, których na co dzień nie mieli okazji skonfrontować.

Chcieli wreszcie pobyć razem. „Wciąż staramy się nadrobić te 11 lat”

Każdy z braci od dawna żyje własnym rytmem. Michał skupia się na tańcu i pracy, Paweł prowadzi firmę zajmującą się klimatyzacją, wentylacją i hydrauliką, a w rajdach startuje jako „Rajdowy Felix”.

„Azja Express” nie była też ich pierwszym wspólnym występem przed kamerami. Wcześniej można było oglądać ich między innymi w „Ninja Warrior Polska”. Tam mogli ze sobą rywalizować. Tym razem wszystko zależało od tego, czy będą potrafili działać razem.

Szybko znaleźli własny sposób. Paweł zatrzymywał samochody, Michał zajmował się komunikacją z kierowcami. Trasa prowadziła przez Indonezję, Malezję i Singapur i liczyła ponad 5000 kilometrów.

Tysiące kilometrów drogi oznaczały jednak coś więcej niż kolejne zadania. To były także długie godziny rozmów i wspólnych doświadczeń.

Właśnie po to Michał chciał pojechać z bratem.

Podróż nie sprawiła nagle, że wszystkie różnice między nimi zniknęły. Były sprzeczki, pretensje o brak telefonu i momenty, w których żaden nie chciał odpuścić. Były jednak także rozmowy o mamie, ojcu, dzieciństwie, rodzinnej stracie i wyborach, które przez lata prowadziły ich w zupełnie różne strony.

Dlatego najlepiej ich historię zamykają słowa, które sami wypowiedzieli: „my wciąż staramy się nadrobić te 11 lat”.

Paweł pamięta dzień, w którym Michał przyszedł na świat. Pamięta też własne wątpliwości dotyczące jego tanecznej przyszłości. Dziś potrafi powiedzieć młodszemu bratu, że brakuje mu jego telefonów i obecności. Michał z kolei chciał podarować im obu coś, czego nie da się kupić – wspólny czas.

I właśnie ten czas, nawet jeśli momentami pełen spięć, okazał się najważniejszą częścią ich wspólnej przygody.

Paweł Danilczuk, Michał Danilczuk
Marcin Gadomski/AKPA

Źródła: VIVA!, TVN, Polsat, Plejada, „Azja Express”