Beyoncé ma dziś status gwiazdy, której pozycja wykracza daleko poza samą muzykę. Jej matka Tina Knowles przypomniała jednak, że początki przyszłej artystki nie miały wiele wspólnego z obrazem pewnej siebie performerki znanej z wielkich scen.

WIDEO

player placeholder

Beyoncé była bardzo nieśmiała. Rówieśnicy mieli ją gnębić

W rozmowie dla „Vogue’a” Tina Knowles podkreśliła, że jej córka w dzieciństwie była bardzo nieśmiała. To miało sprawiać, że stawała się łatwym celem dla szkolnych łobuzów. Rówieśnicy nie zawsze traktowali ją z sympatią i szacunkiem. Przeciwnie, Beyoncé była gnębiona. Według relacji matki dziewczynka nie reagowała zdecydowanie, kiedy ataki dotyczyły bezpośrednio jej samej. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy prześladowcy zaatakowali w szkole jedną z bliskich jej osób. Beyoncé miała wówczas twardo stanąć w jej obronie.

To właśnie ta reakcja miała okazać się przełomowa. Według Tiny Knowles wzbudziła szacunek u osób, które wcześniej dręczyły jej córkę, i sprawiła, że więcej już jej nie prześladowały. O własnych szkolnych doświadczeniach mówiła także sama Beyoncé. W 2003 r. w rozmowie z Oprah Winfrey przyznała, że w dzieciństwie była dręczona ze względu na rozmiar swoich uszu. Opowiadając o tym, śmiała się z całej sytuacji.

Zobacz także:

Z nieśmiałej dziewczynki z Houston do największej światowej gwiazdy

4 września 1981 r. w Houston w Teksasie przyszła na świat Beyonce Giselle Knowles. Beyonce wychowała się w Houston. Jej matka Tina Knowles pracowała jako fryzjerka, prowadziła salon i interesowała się modą, a później odpowiadała między innymi za sceniczne kostiumy Destiny's Child. Jej ojciec Mathew Knowles początkowo pracował w sprzedaży. Kiedy jednak kariera córki zaczęła nabierać tempa, skoncentrował się na zarządzaniu jej zespołem.

Talent Beyoncé dał o sobie znać wcześnie. Jako kilkuletnia dziewczynka chodziła na lekcje tańca, śpiewała w lokalnych konkursach i występowała przed publicznością. Okazuje sie, że w wieku siedmiu lat śpiewała w chórze kościelnym. Niedługo później wykonaniem „Imagine” wygrała szkolny konkurs wokalny. Następnie zwyciężyła jeszcze w 29 innych konkursach talentów.

Miała dziesięć lat, gdy razem z Kelly Rowland, LaTavią Roberson i dwoma innymi dziewczynkami stworzyła Girl’s Tyme. Zespół wystąpił później w programie „Star Search”, jednym z najważniejszych amerykańskich talent-show tamtych lat. Mathew Knowles zaczął coraz intensywniej zarządzać karierą grupy. Dziewczęta ćwiczyły śpiew i choreografie, występowały lokalnie i zabiegały o kontrakt fonograficzny. Projekt stopniowo przekształcił się w Destiny's Child.

CZYTAJ TEŻ: Dla tej miłości poświęciła karierę, teraz żona Bartosza Kurka przyznaje, że pozostał w niej żal. Ujawniamy sekrety ich związku

Beyonce
Jason LaVeris/FilmMagic

Destiny’s Child otworzyło Beyoncé drogę na szczyt

Pierwszy album Destiny's Child ukazał się w 1998 r. Prawdziwy przełom przyszedł rok później wraz z płytą „The Writing's on the Wall”, z której pochodziły takie utwory jak „Say My Name” czy „Independent Women”. W zespole nie brakowało jednak konfliktów. Pierwotnie, obok Beyoncé i Kelly Rowland, w składzie znajdowały się LaTavia Roberson i LeToya Luckett. W okresie największego sukcesu albumu „The Writing's on the Wall” Roberson i Luckett zostały zastąpione przez Michelle Williams oraz Farrah Franklin. Ta ostatnia po kilku miesiącach opuściła grupę.

Zmianom w składzie zespołu towarzyszyły napięcia wokół sposobu jego zarządzania. Byłe członkinie oskarżały Mathewa Knowlesa o faworyzowanie Beyoncé i Kelly Rowland, a spór ostatecznie trafił na drogę prawną. Mimo zamieszania grupa kontynuowała działalność i w 2001 r. wydała album „Survivor”.

Na tym jednak nie koniec. Mało kto pamięta, ze po rozpadzie zespołu w 2006 roku Beyoncé przez dwa lata walczyła z depresją. Nie miała pomysłu, co dalej, czuła się samotna, ale wiedziała, że nie może porzucić muzyki. Dzięki mamie poszukała pomocy. Tina Knowles przez lata pozostawała dla niej niezwykle ważną osobą. Nazwano ją „dobrym duchem Beyoncé”.

Solowa kariera zmieniła wszystko. „Crazy in Love” otworzyło nowy rozdział

W 2003 r. Beyonce wydała pierwszy solowy album „Dangerously in Love”. W utworze „Crazy in Love” pojawił się Jay-Z, z którym już wtedy łączono ją prywatnie. Piosenka stała się globalnym przebojem, a choreografia z teledysku mocno zapisała się w popkulturze. Kolejne lata umacniały pozycję Beyoncé jako solowej artystki.

Na albumie z 2006 r. „B'Day” znalazły się „Deja Vu”, „Irreplaceable” oraz „Beautiful Liar” nagrane z Shakirą. W dniu swoich 45. urodzin artystka wydała nakładem Sony Music reedycję albumu. W 2008 r. ukazał się „I Am... Sasha Fierce”. Beyonce podzieliła album na dwie części: bardziej intymną oraz sceniczną. Sasha Fierce była jej alter ego, pewną siebie performerką, która miała pozwalać oddzielić prywatną osobowość od kobiety wychodzącej przed dziesiątki tysięcy ludzi.

Na płycie znalazły się między innymi „Halo”, „If I Were a Boy” i „Single Ladies (Put a Ring on It)”. Minimalistyczny czarno-biały teledysk do „Single Ladies” oraz choreografia wykonywana przez Beyoncé i dwie tancerki były masowo kopiowane i parodiowane.

CZYTAJ TEŻ: Nowe wieści o Grzegorzu Markowskim. Córka zdradziła, jak się czuje. „Tata jest pogodzony ze sobą”

Beyonce, Destiny’s Child
GARFIELD/Gamma-Rapho via Getty Images

Beyoncé stopniowo przejmowała stery nad własną karierą

Na początku zawodowej drogi ogromny wpływ na rozwój kariery Beyoncé miał jej ojciec. Mathew Knowles przez długi czas pełnił funkcję jej menedżera, ale w 2011 r. ich współpraca biznesowa dobiegła końca. Od tego momentu coraz więcej decyzji dotyczących muzyki, koncertów, filmów, wizerunku i kontaktów z mediami pozostawało bezpośrednio w rękach artystki. Ważnym elementem tego modelu stało się Parkwood Entertainment, przez które rozwijała kolejne przedsięwzięcia.

Beyoncé od lat ograniczała też liczbę tradycyjnych rozmów z mediami. Artystka wolała sama decydować, jakie informacje o jej życiu trafiają do opinii publicznej.

Szczególnie głośnym przykładem takiego podejścia był numer September Issue „Vogue’a” z 2018 roku. Anna Wintour zaprosiła Beyoncé na okładkę, a zamiast klasycznego wywiadu powstał esej połączony z sesją zdjęciową Tylera Mitchella. Był on pierwszym Afroamerykaninem, którego fotografie znalazły się na okładce „Vogue’a”. Sama gwiazda zapozowała bez makijażu.

W towarzyszącym sesji tekście Beyoncé zdecydowała się opowiedzieć o doświadczeniach związanych z ciążą z Rumi i Sirem. Pod koniec ciąży ważyła prawie sto kilogramów. Ujawniła też, że musiała poddać się cesarskiemu cięciu, ponieważ poród naturalny stwarzał zbyt duże zagrożenie dla zdrowia. Pierwsze tygodnie po narodzinach dzieci poświęciła na dochodzenie do siebie.

„Pochodzę od właściciela niewolników, który zakochał się w niewolnicy”

Artystka wróciła również do historii własnej rodziny i kobiet, od których, jak podkreślała, czerpała siłę. „Pochodzę od właściciela niewolników, który zakochał się w niewolnicy”, przyznała. Wspomniała także o trudnych relacjach obecnych w poprzednich pokoleniach: „W historii mojej rodziny mnóstwo było złych związków – braku zaufania, zdrad, przemocy”.

Beyoncé wymieniła też artystki, które wcześniej przecierały drogę kobietom w muzyce. Wśród nich znalazły się Josephine Baker, Nina Simone, Eartha Kitt, Aretha Franklin, Tina Turner, Diana Ross i Whitney Houston. Ważne miejsce w jej wypowiedzi zajęły także córki. Gwiazda mówiła: „Moje córki mogą robić, co chcą. Nie powinny oglądać innych kobiet wyłącznie na wybiegach, ale ale przede wszystkim na fotelach prezesek – to da im siłę do rozwoju”. Doświadczenia z przeszłości odnosiła również do własnego poczucia wartości. Przyznała, że droga do samoakceptacji nie była łatwa, ale dziś czuje się „piękniejsza, bardziej seksowna i silniejsza” niż wtedy, gdy miała 20 lat.

CZYTAJ TEŻ: Od 13-latki z Częstochowy do światowej mody. Tak Anja Rubik zbudowała swoją karierę. To historia jak z filmu

Beyonce, Destiny’s Child
Rose Hartman/Archive Photos/Getty Images

Związek z Jayem-Z zaczął się jeszcze przed jej największym solowym sukcesem

Historia Beyoncé i Jaya-Z rozpoczęła się znacznie wcześniej, zanim stali się jednym z najbardziej rozpoznawalnych małżeństw w show-biznesie. Poznali się w 2000 roku. Ona miała 18 lat, on prawie 30. Przypadek sprawił, że znaleźli się w tym samym samolocie lecącym na MTV Spring Break Festival w Cancún.

Ich relacja szybko zaczęła przenikać się z muzyką. Dwa lata później pracowali razem przy albumie „The Blueprint 2: The Gift & The Curse”, a „’03 Bonnie & Clyde” i towarzyszący mu teledysk stały się publicznym potwierdzeniem, że są parą. Na ślub zdecydowali się 4 kwietnia 2008 r. i zorganizowali prywatną ceremonię. Ważne znaczenie ma cyfra cztery w życiu artystki. Tina przyszła na świat 4 stycznia, Beyoncé — 4 września, a Jay-Z — 4 grudnia. Data ślubu, 4 kwietnia 2008 roku, również wpisywała się w ten schemat.

W styczniu 2012 r. urodziła się ich pierwsza córka, Blue Ivy Carter. Zanim jednak Beyoncé została matką, przeżyła poronienie. Po latach mówiła o tym doświadczeniu jako o jednym z najtrudniejszych w swoim życiu. W przejściu przez żałobę pomogła jej muzyka.

Nagranie z windy ujawniło, że w rodzinie narastało napięcie

W 2014 r. do internetu przedostał się zapis monitoringu z windy wykonany po gali Met. Na nagraniu można było zobaczyć Solange Knowles atakującą Jaya-Z. Beyoncé znajdowała się obok. Po wszystkim rodzina opublikowała wspólne oświadczenie. Wynikało z niego, że sprawę rozwiązano prywatnie.

Dopiero późniejsze projekty muzyczne pokazały, że kryzys w małżeństwie Beyoncé i Jaya-Z miał znacznie większy ciężar. 23 kwietnia 2016 r. światło dzienne ujrzało „Lemonade”. Beyoncé nie ograniczyła się na nim do samych piosenek. Muzykę połączyła z warstwą wizualną, poezją, opowieścią o czarnych kobietach w Stanach Zjednoczonych oraz tematami zdrady, złości, przebaczenia, więzi między pokoleniami i odbudowy własnej tożsamości.

Najwięcej komentarzy wywołały fragmenty odczytywane jako autobiograficzne. Teksty utworów sugerowały niewierność partnera, a internet szczególnie zainteresowała „Becky z dobrymi włosami”, przywołana w „Sorry”. W kolejnym roku Jay-Z odpowiedział własną muzyką. Na albumie „4:44” wracał do błędów popełnionych w związku. Później publicznie przyznał, że dopuścił się niewierności, a mówiąc o ratowaniu małżeństwa, wspominał również o terapii.

CZYTAJ TEŻ: Joanna Koroniewska mówiła, że Dorota Szelągowska jest jej „objawieniem”. Dziś nie mają ze sobą kontaktu

Beyonce, Jay-Z, Blue Ivy
Kevin Mazur/Getty Images for The Recording Academy

Ciąża z Rumi i Sirem okazała się poważnym wyzwaniem

W lutym 2017 r. Beyoncé opublikowała fotografię, dzięki której świat dowiedział się, że spodziewa się bliźniąt. W czerwcu urodzili się Rumi i Sir. Dopiero po czasie artystka ujawniła, jak trudny był to okres. W rozmowie dla „Vogue” powiedziała, że zmagała się z toksemią, czyli stanem przedrzucawkowym. Przez ponad miesiąc pozostawała w łóżku. Kiedy zagrożone było zarówno jej zdrowie, jak i zdrowie dzieci, konieczne okazało się nagłe cesarskie cięcie. Po narodzinach bliźnięta przez pewien czas pozostawały pod specjalistyczną opieką medyczną.

Coachella zamieniła się w „Beychellę”

Rok 2018 przyniósł kolejny ważny punkt w jej karierze. Beyoncé jako pierwsza czarnoskóra kobieta została główną gwiazdą festiwalu Coachella. Jej występ został rozbudowany daleko poza standardową festiwalową formułę. Na scenie pojawili się między innymi muzycy orkiestry dętej, duża grupa tancerzy, elementy stepowania i odniesienia do tradycji afroamerykańskich. Publiczność zobaczyła również powrót Destiny's Child. Koncert szybko zyskał własną nazwę — „Beychella”.

W trakcie występu Beyoncé sięgnęła także po „Lift Every Voice and Sing” z tekstem poety Jamesa Weldona Johnsona z 1900 roku. Wykonała go przed stutysięczną widownią. Przygotowania wymagały od niej dużych wyrzeczeń. Jak sama mówiła: „Zostałam weganką, odstawiłam kawę i alkohol”.

Kulisy tego przedsięwzięcia pokazano później w dokumencie „Homecoming”. Produkcja trafiła na Netflixa 17 kwietnia 2019 roku, tego samego dnia, w którym zadebiutował „Homecoming: The Live Album”. Film dokumentował także powrót Beyoncé do intensywnych ćwiczeń po skomplikowanej ciąży.

CZYTAJ TEŻ: Miała być przykładną żoną. Gloria Steinem zostawiła pierścionek na poduszce i została ikoną feminizmu

Beyonce
Theo Wargo/Getty Images for TIDAL

Era „Renaissance” zaprowadziła Beyoncé także do Warszawy

Po kilkuletniej przerwie od regularnych albumów studyjnych artystka wróciła w 2022 r. z „Renaissance”. Projekt był pierwszą częścią jej trylogii. Płyta to opowieść o klubowej muzyce tworzonej przez czarnoskóre oraz queerowe społeczności. Wśród utworów znalazły się między innymi „Break My Soul”, „Cuff It”, „Alien Superstar” oraz „Pure/Honey”. Beyoncé dedykowała projekt również zmarłemu wujkowi Johnny’emu. To on miał odegrać dużą rolę w jej kontakcie z kulturą queerową i muzyką taneczną.

„Renaissance World Tour” dotarła również do Polski. Koncerty w Warszawie odbyły się 27-28 czerwca 2023 r. Podczas części występów na scenie obok matki pojawiała się 11-letnia Blue Ivy.

Na najważniejszą nagrodę Grammy musiała czekać aż do „Cowboy Carter”

Kolejny rozdział rozpoczął się w 2024 r., kiedy ukazał się „Cowboy Carter”. Beyoncé zaznaczała, że nie chciała zamykać projektu w jednej kategorii gatunkowej i traktowała go przede wszystkim jako album Beyoncé. Do nagrań zaprosiła liczne gwiazdy i artystów. Na płycie pojawili się między innymi Dolly Parton, Willie Nelson, Miley Cyrus, Post Malone, Shaboozey, Linda Martell, Tanner Adell i Brittney Spencer. Jednym z najgłośniejszych utworów projektu zostało „Texas Hold ’Em”.

Najważniejszy moment przyszedł 2 lutego 2025 r. To właśnie wtedy „Cowboy Carter” zwyciężył w kategorii album roku na Grammy. Tego samego wieczoru Beyoncé odebrała również Grammy za album country oraz za duet „II Most Wanted” z Miley Cyrus. Po tej gali miała na koncie 35 statuetek Grammy przy 99 nominacjach. Oznaczało to, że pozostawała zarówno najczęściej nagradzaną, jak i najczęściej nominowaną artystką w historii Grammy. Do tego doszedł jeszcze jeden historyczny wynik. Beyoncé została pierwszą czarnoskórą kobietą uhonorowaną nagrodą Grammy za najlepszy album country.

CZYTAJ TEŻ: Miał już nie grać, ale dla tej produkcji Marek Kondrat zrobił wyjątek. Nowa „Lalka” to dla niego coś więcej niż rola. Wskazał dwa ważne powody

Beyonce
Alex Slitz/Getty Images

Blue Ivy coraz śmielej pojawia się u boku matki

Beyonce i Jay-Z mają troje dzieci: 14-letnią Blue Ivy oraz 9-letnie bliźnięta Rumi i Sira. Najstarsza córka już od najmłodszych lat była obecna w projektach rodziców. Za udział w „Brown Skin Girl” otrzymała między innymi Grammy za teledysk do „Brown Skin Girl”. Później można ją było zobaczyć u boku Beyoncé podczas „Renaissance World Tour”. Następnie użyczyła głosu Kiarze w filmie „Mufasa: Król Lew”.

Jej obecność w muzycznym świecie zaczęła się jednak dużo wcześniej. Kilka dni po narodzinach jej płacz trafił do utworu „Glory” Jaya-Z. Dzięki temu Blue Ivy została najmłodszą „wokalistką” notowaną na liście przebojów Billboardu. Mimo medialnego zainteresowania Beyoncé stara się ograniczać dostęp do życia prywatnego dzieci. Rodzina najczęściej pokazuje się publicznie przy okazji wydarzeń związanych z konkretnymi projektami artystycznymi.

Jej majątek przekroczył granicę miliarda dolarów

Beyoncé w 2025 r. znalazła się w gronie miliarderów. „Forbes” wyliczał jej majątek na obecnie o. 1 mld dol. Nie była to fortuna zbudowana na jednym przedsięwzięciu. Jej podstawą pozostawały muzyka, koncerty oraz coraz większa kontrola nad własną twórczością. Kluczowe znaczenie miało też Parkwood Entertainment.

Same wpływy z „Renaissance World Tour” wyniosły ok. 580 mln dol. z biletów. Z kolei według „Forbes” „Cowboy Carter Tour” z 2025 r. przyniosła ponad 400 mln dol. ze sprzedaży biletów. Do tego doszły jeszcze dodatkowe dziesiątki milionów uzyskane ze sprzedaży gadżetów podczas koncertów.

Kwota miliarda dolarów dotyczy wyłącznie majątku Beyoncé. Jay-Z również znajduje się w gronie miliarderów, a „Forbes” wycenia jego fortunę na ok. 2,8 mld dol. Skalę ich majątku pokazuje choćby zakup domu w Malibu. W 2023 r. Beyoncé i Jay-Z zapłacili za posiadłość ok. 200 mln dol. Była to wówczas najdroższa transakcja dotycząca domu w historii Kalifornii.

Dzisiejsza Beyoncé stoi więc bardzo daleko od obrazu nieśmiałej dziewczynki, którą wspomina Tina Knowles. Zanim pojawiły się rekordy Grammy, światowe trasy, miliardowy majątek i całkowita kontrola nad własną karierą, miała doświadczać gnębienia ze strony rówieśników. Według relacji matki wszystko zmieniło się w chwili, gdy nie chodziło już o nią samą. Dopiero atak na bliską jej osobę sprawił, że Beyoncé zdecydowanie zareagowała i stanęła w jej obronie.

CZYTAJ TEŻ: Była o włos od zdobycia Oscara, przegrała z Elizabeth Taylor. Kim była jedna z pierwszych Polek, której talent doceniono za oceanem?

Beyonce
Kevin Winter/Getty Images for The Recording Academy

Beyonce
Kevin Mazur/WireImage for Parkwood