Katarzyna Glinka otwarcie opowiedziała o zmianach, których doświadcza po czterdziestce. Aktorka przyznała, że perimenopauza potrafi być uciążliwa, a najbardziej dokuczają jej problemy z pamięcią. Mówi również o bólu karku, badaniach, hormonach i podejściu do terapii. Jednocześnie podkreśla, że ten etap nie powinien definiować kobiety.
WIDEO…
Katarzyna Glinka o objawach perimenopauzy. „Najtrudniejsze są problemy z pamięcią"
Katarzyna Glinka opowiedziała o perimenopauzie na łamach październikowego numeru miesięcznika „Wysokie Obcasy Extra", którego głównym tematem jest właśnie ten etap życia kobiet. Aktorka nie ukrywa, że zmiany zachodzące w organizmie potrafią być dokuczliwe.
Jak zaznacza, po czterdziestce ciało zaczyna funkcjonować inaczej i coraz wyraźniej daje o sobie znać. W jej przypadku jednym z problemów jest ból karku. „Zmagam się z bólem karku. Długo sądziłam, że to stres, a okazało się, że niekoniecznie, to objaw perimenopauzy. W jednostronnym spięciu w barku, które mi dokucza, hormony mogą mieć udział", mówi Katarzyna Glinka.
Aktorka raz na jakiś czas korzysta z pomocy fizjoterapeuty, który rozmasowuje spięcie. Przyznaje jednak, że ból później wraca. Jeszcze bardziej dokuczliwe okazują się dla niej problemy z pamięcią. „Najtrudniejsze są problemy z pamięcią. Schodzę po coś i nie pamiętam po co. Wracam i nadal nie wiem. To bywa naprawdę irytujące, zwłaszcza że do tej pory wszystko miałam pod kontrolą". Aktorka znalazła na to własny sposób. Jak mówi, otacza się zeszytami i zapisuje rzeczy, które ma zrobić. Jednocześnie stara się zaakceptować fakt, że nie musi już wszystkiego pamiętać.
„Hormony robiły mi tak duże psikusy". Aktorka mówi o badaniach
Katarzyna Glinka określa siebie jako osobę zadaniową. Kiedy pojawia się problem, szuka jego przyczyny i rozwiązania. „Idę do lekarza, robię badania, dowiaduję się, co się dzieje z moim organizmem. Wiem, że hormony tańczą, więc złe wyniki mogą być w kolejnym miesiącu dobre".
Aktorka przyznaje, że zmieniające się wyniki potrafiły być dla niej zaskoczeniem. Był również czas, kiedy hormony „robiły mi tak duże psikusy", że kompletnie nie umiała siebie zrozumieć. To właśnie dlatego zaczęła dużo czytać o menopauzie. Chce wiedzieć, co dzieje się z jej organizmem i z czego wynikają pojawiające się zmiany. Na razie nie zdecydowała się na hormonalną terapię menopauzalną. „Na razie nie biorę hormonalnej terapii menopauzalnej, ale przygotowuję się na to", przyznaje.
Sport, dieta i dyscyplina. Katarzyna Glinka mówi o swoim sposobie na codzienność
Duże znaczenie w życiu Katarzyny Glinki ma aktywność fizyczna. Aktorka mówi o sobie, że ma „duszę niespełnionej sportowczyni", dlatego bardzo dużo trenuje i ćwiczy. „Wydaje mi się, że sport pomaga regulować gospodarkę hormonalną", mówi. Podkreśla też znaczenie sposobu odżywiania. Jak zaznacza, jest szczupła, ma geny po mamie, a jednocześnie zdrowo się odżywia i przykłada ogromną wagę do zbilansowanej diety. Dla aktorki ważna jest również dyscyplina. Motywują ją efekty podejmowanych działań. „Kiedy coś działa, czuję, że odzyskuję kawałek kontroli".
Po czterdziestce zmieniło się jej podejście. „Znam swoją wartość"
Perimenopauza nie jest jedyną zmianą, o której mówi Katarzyna Glinka. Aktorka zauważa, że po czterdziestce zyskała większą świadomość siebie. Jednocześnie coraz mniej zależy jej na tym, by zadowalać innych kosztem własnych potrzeb. Nie utożsamia tego z egoizmem. Chodzi jej o świadomość własnych możliwości i granic. „Nie muszę nikomu niczego udowadniać i nie muszę być kimś innym, niż jestem. Znam swoją wartość. Wiem, ile mogę i co mogę". Ulubienica widzów podkreśla także, że nie chce już robić rzeczy, do których nie ma predyspozycji. Nie czuje potrzeby ścigania się z innymi ani udowadniania swojej wartości. „Mogę się innym podobać albo nie. Nie zadowolę wszystkich i już nie mam potrzeby tego robić. To jest wspaniałe. Daje wolność, której wcześniej nawet nie umiałam sobie wyobrazić".
„To perimenopauza". Katarzyna Glinka i dystans do zmian
Aktorka nie chce jednak mówić o perimenopauzie wyłącznie w poważnym tonie. Wraz z Anią Klimczewską stworzyła podcast „40 plus i luz", w którym rozmawiają o kobiecych sprawach, trudnościach, dolegliwościach, ale też o radościach związanych z kolejnymi etapami życia. Artystka uważa, że kobietom często brakuje dystansu do siebie i codzienności. Dlatego razem z koleżankami żartuje czasem z tego, co im nie wychodzi albo wypada z głowy. „To perimenopauza", mówią wtedy między sobą.
Aktorka zaznacza, że to oczywiście żart, ale właśnie humor pomaga jej oswoić sytuacje, które potrafią irytować lub męczyć. Jej podejście do tego etapu jest jasne. „Perimenopauza bywa uciążliwa. Potrafi zirytować, zmęczyć, wybić z rytmu. Ale jest tylko jednym z etapów życia. Nie musi go przejmować. Nie musi decydować o tym, kim jestem i jak się czuję jako kobieta". I dodaje, że można poszukać rozwiązań, trochę ponarzekać, a potem po prostu żyć dalej po swojemu.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wnuk Roberta F. Kennedy’ego pojechał walczyć do Ukrainy i stał się wrogiem Putina. Teraz Rosja wydała nakaz aresztowania go