Marek Kondrat przez długi czas dawał jasno do zrozumienia, że aktorstwo jest już zamkniętym rozdziałem jego życia. Tym bardziej zaskakuje fakt, że zdecydował się zrobić wyjątek właśnie dla nowej ekranizacji „Lalki”. W rozmowie z Aliną Gutek dla „Zwierciadła” opowiedział nie tylko o samej roli Ignacego Rzeckiego, ale też o osobistym znaczeniu powieści Prusa i powodach, dla których ten projekt okazał się dla niego wyjątkowy.

WIDEO

player placeholder

Marek Kondrat wraca do „Lalki”. Sam mówi, co go przekonało

Przez lata Marek Kondrat konsekwentnie trzymał się z dala od aktorstwa. Tym większe zdziwienie wywołała informacja, że pojawi się w nowej „Lalce” jako Ignacy Rzecki. Nie chodzi jednak o przypadkowy powrót ani o nagłą zmianę życiowego kursu.

W rozmowie z Aliną Gutek dla „Zwierciadła” aktor jasno wskazał, co sprawiło, że właśnie tej propozycji nie odrzucił.

Zobacz także:

Na pytanie, co zdecydowało o jego powrocie, odpowiedział bez wahania:

„Lalka”. To złota powieść, jakże nowoczesna.

Kondrat nie krył, że twórczość Bolesława Prusa zajmuje w jego życiu szczególne miejsce. Podkreślał, że autor „Lalki” miał wyjątkową umiejętność obserwowania relacji międzyludzkich i osadzania ich w szerszym kontekście społecznym i politycznym.

„Prus ma bardzo czujne spojrzenie na sprawy międzyludzkie, umieszczone w kontekście rzeczywistości społecznej, politycznej. To duży walor ‘Lalki’” – mówił w wywiadzie dla „Zwierciadła”.

To jednak nie jedyny powód, dla którego zdecydował się wrócić przed kamerę.

Drugi powód? Producent Radek Drabik i odpowiedzialność za film

Marek Kondrat wskazał również na osobę stojącą za projektem. Chodzi o Radka Drabika, pomysłodawcę i producenta filmu.

Aktor, który po odejściu od zawodu sam zajął się przedsiębiorczością, mocno zwrócił uwagę na biznesową stronę całego przedsięwzięcia. W wywiadzie podkreślał, że produkcja filmu wiąże się nie tylko z artystycznymi ambicjami, lecz także z realnym ryzykiem, odpowiedzialnością i koniecznością dopięcia całej machiny organizacyjnej.

„Kto nie dotknął przedsiębiorczości własnymi rękami, a ja dotknąłem, nie ma pojęcia, jak trzeba organizować biznesową rzeczywistość i jakie ponosi się przy tym ryzyko” – mówił Kondrat.

To właśnie postawa producenta zrobiła na nim wrażenie.

„Radek zaryzykował, dumnie postąpił wobec PISF-u [Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej – przyp. red.], który odmówił mu wsparcia” – podkreślał.

Dla Kondrata był to argument, który dobrze rozumiał także jako przedsiębiorca. W rozmowie wracał do odpowiedzialności za ludzi, pieniądze i cały projekt. Jak zaznaczał, w biznesie nie można uciec od konsekwencji własnych decyzji.

To spojrzenie mocno odróżnia jego obecne podejście do filmu od tego, które miał wtedy, gdy aktorstwo było jego codziennością.

ZOBACZ TEŻ: Marek Kondrat szczerze o późnym ojcostwie: „Wychowanie dziewczynki jest kompletnie inne niż synów”. Jak dziś wygląda jego życie z 8-letnią Helenką?

„Lalka” jest dla niego osobista. Łączy się z Warszawą i rodziną

Powrót do „Lalki” ma dla Marka Kondrata także bardziej prywatny wymiar. Aktor nie mówi o powieści wyłącznie jak o klasyce literatury. To książka, z którą łączy własne wspomnienia, Warszawę i historię rodzinną.

W wywiadzie dla „Zwierciadła” przyznał wprost:

„To moja ulubiona powieść”.

Kondrat mówił też o swoim stosunku do Warszawy. Choć urodził się w Krakowie, jako dziecko został przeniesiony przez rodziców do stolicy i to właśnie z nią wiąże ogromną część swojego życia.

Wspominał Nowolipki, Muranów i własne doświadczenia z miasta. Opowiadał także o tym, jak dziś patrzy na dawną Warszawę, o której pisał Prus.

„‘Lalka’ jest właśnie wyrazem miłości do tego miasta, mojego miasta” – mówił.

W tej historii jest jeszcze jeden ważny, rodzinny element. Ojciec Marka Kondrata pojawił się w „Lalce” Hasa jako Szlangbaum.

Aktor podkreślał, że wszystko to składa się na osobisty związek z powieścią.

„Z ‘Lalką’ wiąże się suma moich przeżyć, w niej zawiera się też udział mojego ojca w ‘Lalce’ Hasa, grał tam Szlangbauma” – opowiadał.

Dlatego nowa ekranizacja nie jest dla niego zwykłym kolejnym tytułem. To powrót do opowieści, która przewijała się przez jego życie na wielu poziomach.

Marek Kondrat.
Fot. Gałązka/AKPA

Ignacy Rzecki jest mu bliski. Kondrat tłumaczy, jak widzi tę postać

Nie bez znaczenia jest również sam bohater, którego Marek Kondrat ma zagrać. Ignacy Rzecki to jedna z najbardziej charakterystycznych postaci „Lalki”, a aktor znalazł w nim cechy szczególnie mu bliskie.

Gdy w rozmowie padło stwierdzenie, że Rzecki jest skomplikowany, prostolinijny i trochę staroświecki, Kondrat odpowiedział krótko: „Tak jak ja”.

Później rozwinął tę myśl. „Wracając do Rzeckiego, jest mi bliski” – przyznał.

Kondrat podkreślał, że odczytuje tę postać przede wszystkim jako żołnierza. Wspominał o jego udziale w Wiośnie Ludów na Węgrzech i o tym, że Rzecki przez całe życie pozostaje człowiekiem podporządkowanym dyscyplinie, regułom i obowiązkom.

„To gość obarczony dyscypliną wojskową, musztrowany od dziecka, później także żyje podług niezmiennych prawideł: otwiera i zamyka sklep, pilnuje zespołu subiektów” – mówił.

W jego interpretacji Rzecki jest człowiekiem zachowawczym, precyzyjnym i oddanym temu, co uważa za swoją powinność. Kondrat zwracał też uwagę na relację bohatera z Wokulskim i na wojskowy wymiar ich przyjaźni.

To właśnie te cechy wydają się szczególnie istotne w jego podejściu do postaci.

Czytaj też: Rzadki kadr z życia Kondrata. Żona aktora uchwyciła coś, czego nikt się nie spodziewał!

Odszedł od aktorstwa, ale nie przekreślił wszystkiego, co z nim związane

W rozmowie dla „Zwierciadła” Marek Kondrat nie idealizował aktorskiego zawodu. Mówił zarówno o przyjemności płynącej z grania, jak i o cenie, którą się za nią płaci.

„Gotowość do grania jest wymagana tu i teraz, trzeba ją przenieść w świat kreowany, co daje niesłychaną przyjemność” – mówił.

Zaraz potem dodawał jednak:

„Ale powrót stamtąd bywa bardzo trudny, więc za to płaci się cenę. To koszt aktorstwa, niesłychanie męczący”.

Co istotne, „Lalka” nie jest jedynym aktorskim wyjątkiem, na jaki zdecydował się w ostatnim czasie. Marek Kondrat pojawił się także w przygotowanym dla Teatru Telewizji „Królu Maciusiu Pierwszym” w reżyserii Tadeusza Kabicza. Zagrał tam Starego Doktora. W obsadzie produkcji znaleźli się również m.in. Tomasz Kot, Karolina Gruszka i Danuta Stenka.

To sprawia, że jego udziału w „Lalce” nie należy traktować jako jednorazowego powrotu do grania po latach. W przypadku ekranizacji powieści Bolesława Prusa szczególne znaczenie mają jednak powody, które sam wskazał w rozmowie dla „Zwierciadła”. Kondrat wybrał konkretną historię, konkretną postać i projekt, za którym stoją argumenty ważne także z jego dzisiejszej perspektywy.

Sama powieść Prusa, jej związek z Warszawą i osobistymi wspomnieniami oraz postawa producenta Radka Drabika tworzą razem zestaw powodów, który sprawił, że zdecydował się na tę rolę.

A Ignacy Rzecki? Jak sam Kondrat powiedział w wywiadzie, to bohater po prostu mu bliski.