Artur Gadowski w wywiadzie dla Plejady wspomina czas, gdy po wstrzymaniu koncertów IRA przestała zarabiać, a on, mając trójkę dzieci, szukał sposobu na utrzymanie rodziny. Wraz z kolegami wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracowali fizycznie. Muzyka jednak nie zniknęła: pod koniec pobytu zagrali koncerty w Chicago i Nowym Jorku.

WIDEO…

player placeholder

Sukces nie wystarczył. IRA przestała koncertować i zarabiać

Na koncie mieli już rozpoznawalne piosenki i koncertowali, ale przyszedł moment, w którym sytuacja całkowicie się zmieniła. Artur Gadowski, wspominając historię IRY, mówił o okresie po rozstaniu zespołu z Jakubem Płuciszem. Jak tłumaczył, przez całe zamieszanie grupa wypadła z obiegu, a muzycy przez dobrych dziewięć miesięcy nie koncertowali. Każdy zajął się wtedy czymś innym.

Problemem były również pieniądze. Wojciech Owczarek wspominał, że w latach 90. niewiele zarabiali na muzyce, a stawki za występy były niskie. Jak mówił, na dzisiejsze pieniądze dostawali jakieś 200 zł na głowę za koncert. Nawet gdy występów było dużo, pieniądze wystarczały przede wszystkim na bieżące życie.

Zobacz także:

Gadowski zwracał uwagę, że wcześniej sytuacja pozwalała im funkcjonować stosunkowo normalnie. Mówił, że mogli pozwolić sobie na nowy telewizor i 10-letni samochód. Wszystko zmieniło się jednak wtedy, gdy skończyły się propozycje koncertów. Wokalista podsumował ten moment krótko: przestali w ogóle zarabiać.

Artur Gadowski
AKPA

Artur Gadowski: „A sam nie miałem za co żyć”

Wtedy sprawa przestała dotyczyć wyłącznie kariery. Dla Artura Gadowskiego oznaczała konieczność znalezienia sposobu na utrzymanie rodziny. Muzyk mówił otwarcie, że w takiej sytuacji nie zastanawiał się nad swoim ego ani nad tym, że wcześniej występował na scenie.

„Ja miałem już wtedy trójkę dzieci. Nie chciałem, żeby chodziły głodne” — wspominał.

Chwilę później padły słowa, które najlepiej pokazują, w jakiej sytuacji znalazł się wokalista IRY: „Gdy czujesz, że masz pusty żołądek i nie masz czego do garnka włożyć, nie myślisz o ego. Ja miałem już wtedy trójkę dzieci. Nie chciałem, żeby chodziły głodne. A sam nie miałem za co żyć. Szukałem więc wyjścia z tej tragicznej sytuacji. Pojawiła się możliwość wyjazdu z chłopakami do Stanów za chlebem, więc nie zastanawiałem się długo, tylko z niej skorzystałem.”.

Rozwiązanie pojawiło się w postaci wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Gadowski powiedział, że kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu z kolegami „za chlebem”, nie zastanawiał się długo. Muzycy zakładali, że dorobią i po trzech — czterech miesiącach wrócą do Polski. Tak też zrobili.

Muzycy IRY wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Pracowali fizycznie

Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych scena została zastąpiona pracą fizyczną. Piotr Sujka powiedział w rozmowie, że muzycy pracowali na budowie. On i Artur Gadowski zostali malarzami pokojowymi. Wojciech Owczarek pracował natomiast jako pomocnik szklarza.

Nie oznaczało to, że wcześniej mieli duże doświadczenie w wykonywaniu takich zawodów. Gadowski przyznał, że każdy z nich robił wcześniej coś w swoim domu, więc mieli podstawowe pojęcie o podobnych pracach, ale większości rzeczy uczyli się już na miejscu.

Muzycy zdawali sobie jednocześnie sprawę, że bez doświadczenia mogliby mieć problem ze znalezieniem zatrudnienia. Gadowski opowiadał, że uznali malowanie ścian za najprostszą pracę i właśnie dlatego przedstawiali się jako malarze.

„Skłamałem, że umiem to robić”. Gadowski dostał nietypowe zadanie

Jedna sytuacja szczególnie zapisała się w pamięci wokalisty. Pewnego dnia poproszono go o położenie fug między kafelkami. Problem polegał na tym, że wcześniej tego nie robił.

„Skłamałem, że umiem to robić” — przyznał.

Zamiast zrezygnować z zadania, sięgnął po instrukcję zamieszczoną na pudełku. Jak relacjonował, przeczytał ją na szybko i w ten sposób poradził sobie z pracą. Był to jeden z przykładów tego, jak muzycy odnajdywali się w rzeczywistości zupełnie innej od tej, którą znali ze sceny.

Wyjazd nie oznaczał jednak całkowitej rezygnacji z muzyki. Wojciech Owczarek mówił, że muzycy wynajęli w Stanach Zjednoczonych pomieszczenie, w którym wieczorami grali. Po pracy właśnie muzyka była dla nich odskocznią.

Artur Gadowski
TVP

Koncerty w Chicago i Nowym Jorku przypomniały im o scenie

Pod koniec pobytu sytuacja jeszcze raz się zmieniła. Muzykom udało się zorganizować koncerty — dwa w Chicago i dwa czy trzy w Nowym Jorku. Owczarek przyznał, że zarobili na nich dobrze i było to zdecydowanie lepiej płatne zajęcie niż praca, którą wykonywali przez poprzednie miesiące.

Te występy miały dla nich również inne znaczenie. Jak wynika z relacji muzyka, pokazały im, że można żyć z muzyki i że nadal mają w sobie energię do grania. Postanowili więc wrócić do koncertowania w Polsce.

Historia Artura Gadowskiego i muzyków IRY pokazuje moment, w którym ich zawodowa rzeczywistość zmieniła się radykalnie: od koncertów do pracy na budowie, malowania pokojów i pomocy przy pracy szklarza. Wokalista nie przedstawiał tej decyzji jako kwestii ambicji. Wskazywał na konkretny powód — konieczność utrzymania siebie i rodziny.

Gdy mówił o tamtym okresie, wracał przede wszystkim do jednego faktu: Artur Gadowski nie miał za co żyć, a miał już wtedy trójkę dzieci. Wyjazd do Stanów Zjednoczonych stał się sposobem na znalezienie wyjścia z sytuacji, którą sam określił jako tragiczną.

Źródło: Plejada