Marek Kondrat od lat bardzo rzadko udziela wywiadów i jeszcze rzadziej opowiada publicznie o swoim życiu prywatnym. Tym razem zrobił wyjątek. Przy okazji roli Rzeckiego w „Lalce” po długiej przerwie zdecydował się na rozmowę z Aliną Gutek dla „Zwierciadła”. W jednym z pierwszych wywiadów od dawna opowiedział nie tylko o powrocie przed kamerę, ale też o rodzinie, późnym ojcostwie, relacji z dorosłymi synami i codzienności z córką Helenką.

WIDEO

player placeholder

Marek Kondrat o późnym ojcostwie. Dziś przeżywa je zupełnie inaczej

Marek Kondrat został ojcem na dwóch bardzo różnych etapach życia. Najpierw jako młody człowiek doczekał się dwóch synów – Mikołaja i Wojciecha. Po latach jego życie prywatne ułożyło się na nowo u boku Antoniny Turnau, z którą wychowuje córkę Helenkę.

I właśnie różnica między tymi dwoma doświadczeniami wybrzmiała najmocniej w jego najnowszej rozmowie z Aliną Gutek.

Zobacz także:

– Bez strachu, jak to było za pierwszym razem. No bo kiedy się jest młodym rodzicem, to odległość w latach między tym, kogo powołaliśmy na świat, a nami, nie jest duża. Lęk wtedy jest tak naprawdę o siebie, czy damy radę, tym bardziej że nie potrafimy za bardzo dojść do ładu ze sobą, a tu trzeba się zajmować innym człowiekiem – mówił.

Kondrat wrócił też do presji, która towarzyszyła mu wtedy, gdy wychowywał synów i jednocześnie intensywnie pracował.

– Z każdym rokiem przybywa troski, zamiast jej ubywać. O zdrowie dzieci, szkołę, studia, pracę, relacje – całe życie podlega człowiek presji. Uwolnić się od niej jest sztuką wielką, a tu życie przynosi prezent w dojrzałym wieku w postaci córki. Helenka ma osiem lat.

Dziś, jak sam podkreśla, jest już w innym miejscu. Nie musi podporządkowywać życia kolejnym rolom i zawodowym zobowiązaniom. To właśnie dlatego późne ojcostwo przeżywa spokojniej.

Czytaj też: Rzadki kadr z życia Kondrata. Żona aktora uchwyciła coś, czego nikt się nie spodziewał!

„Teraz mam czas na towarzyszenie jej”. Helenka zmieniła jego codzienność

Kondrat nie ukrywa, że wychowywanie córki jest dla niego czymś zupełnie innym niż wychowywanie synów.

– Wychowanie dziewczynki jest kompletnie inne niż synów. Teraz mam czas na towarzyszenie jej, na obserwację. Jak się jest młodym, to tego czasu nie ma, bo trzeba pracować i po drodze zaniedbuje się rodzinę – przyznał.

To jedno z najmocniejszych zdań całej rozmowy. Kondrat nie idealizuje przeszłości i nie próbuje jej wygładzać. Wprost mówi, że kiedy był młodszy, praca zabierała mu czas, który dziś może poświęcić córce.

Różnicę przyniosło także odejście od aktorstwa.

– Starość nie miałaby w ogóle sensu, gdyby nie smak przeżywania, na który ma się wreszcie czas. Teraz jestem pozbawiony presji, już na dobrą sprawę nic nie muszę. Nawet jak pewne rzeczy się nie udają, to mam świadomość, że nie na wszystko mam wpływ. Suma doświadczeń daje spokój, jeśli nie satysfakcję.

Marek Kondrat o cenie aktorstwa. „Z tego powodu cierpią dzieci”

Kondrat od lat nie ukrywa, że zawód aktora miał swoją cenę. Dziś mówi o niej jeszcze mocniej.

– Tam jest nieustanna walka z przeważającymi siłami wroga, ciągła gotowość, a to męka. I dla aktora, i dla rodziny. Bo stajemy się obcymi ludźmi w domu. A jak wychodzimy na ulicę, to jesteśmy własnością wszystkich. Z tego powodu cierpią dzieci, bo tata nie jest ich.

Te słowa mocno wybrzmiewają w kontekście jego relacji z dorosłymi synami. Kondrat przyznaje jednak, że dziś są sobie bliscy.

Jesteśmy blisko, trzymamy się, lubię z nimi przebywać. Starszy Mikołaj szefuje firmie winiarskiej, młodszy Wojciech jest skrzypkiem w Filharmonii Bałtyckiej i Orkiestrze Polskiego Radia. Obaj mają kapitalne poczcie humoru, Hela ich bardzo kocha.

Mikołaj i Wojciech wybrali własne drogi zawodowe. Co ciekawe, Kondrat już wcześniej mówił, że nie zależało mu na tym, by synowie poszli w jego ślady.

– Musiał ze mnie emanować jakiś odruch niechęci, skoro synowie nie poszli tą samą drogą. Wojtek został przez nas zaprowadzony do szkoły muzycznej i łyknął tego bakcyla. Jest szczęśliwym człowiekiem z instrumentem w ręku, czego mu zazdroszczę – mówił w archiwalnej rozmowie z „VIVĄ!”.

CZYTAJ TEŻ: Po latach ciszy Marek Kondrat zdobył się na szczere wyznanie o późnym ojcostwie. Tak narodziny córki odmieniły jego życie

Marek Kondrat i Antonina Turnau mieszkają w Krakowie

Wokół życia prywatnego Marka Kondrata przez lata narastały także informacje o Hiszpanii. Aktor wprost jednak zaprzeczył, by jego rodzina wyprowadziła się tam na stałe.

– Myśmy nigdy się tam nie wyprowadzili, to anons medialny. Owszem, zbudowałem tam dom, który służy jako schronienie podczas zimnych miesięcy w Polsce. Mieszkamy w Krakowie. Helenka poszła do szkoły, ma potrzeby socjalizacyjne, więc nie ma mowy o przeprowadzce.

To właśnie Kraków jest dziś centrum życia rodzinnego Kondrata i Antoniny Turnau. Najmłodsza córka chodzi tam do szkoły, a sam aktor podkreśla, że jej codzienność ma dla niego duże znaczenie.

– Dzieci są zdrowe, synowie spełnieni, Helenka chodzi do szkoły, która uczy, jak żyć wśród innych ludzi, różnych i na twarzy, i w środku. Myśmy się tego nie uczyli.

Kondrat nie ukrywa też, że obecny etap życia daje mu poczucie bezpieczeństwa i swobody, którego wcześniej mu brakowało.

– Jestem zadowolony z ojczyzny, która nieprawdopodobnie się dźwignęła, jeżdżę sobie w dwie i pół godziny z Krakowa do Warszawy dzięki świetnym drogom. Czuję się tu bezpiecznie. Podróżuję, kiedy chcę, a nie kiedy muszę.

Dziś mówi o spokoju. I o miłości

Po latach zawodowej presji Kondrat mówi o swoim życiu z wyraźnym spokojem.

– Mam spokój i poczucie, że dużo fajnych zmian zaszło i w moim życiu, i w Polsce. Dożyłem takiego momentu, w którym jest mi dobrze ze sobą samym. Nie mam trosk w takim sensie, że rozpamiętuję: a mogłem zrobić to czy tamto, a czemu nie to.

Kiedy Alina Gutek zapytała go, co jest dziś najważniejsze, odpowiedział krótko.

– Miłość. Ona wszystko ustawia na właściwym miejscu, daje poczucie spełnienia, harmonii, radości. Cała reszta buduje się na tej bazie.

I właśnie w tym jednym słowie mieści się dziś spora część jego prywatnego świata: Antonina Turnau, Helenka, dorosłe dzieci i życie, które po latach intensywnej pracy wreszcie płynie w spokojniejszym rytmie.

Czytaj też: Po 20 latach ikona polskiego filmu wraca na ekrany. Marek Kondrat zdradza kulisy decyzji. Przesądziła jedna rzecz

Marek Kondrat, Antonina Turnau, 02.09.2021 Krakow. Nadanie nazwy imieniem Janiny Paradowskiej skwerowi przy ul. Lobzowskiej
Fot. M.Lasyk/REPORTER
Marek Kondrat, VIVA! maj 2007
Rafał Milach/AF Photo