Mama i babcia dawały jej wsparcie, a Bóg ogromną siłę. Stanisława Celińska ujawniła zaskakujące kulisy dzieciństwa. Tego nikt nie wiedział
Śmierć Stanisławy Celińskiej poruszyła całą Polskę. Aktorka i piosenkarka zostawiła po sobie nie tylko wybitne role i piosenki, ale także słowa pełne wrażliwości i życiowej mądrości. W jednym z poruszających wywiadów opowiedziała o przemijaniu, wierze, samotności i ukochanej babci Janeczce. Dziś jej wyznania brzmią wyjątkowo przejmująco.

Wczorajsza wiadomość o śmierci Stanisławy Celińskiej poruszyła tysiące Polaków. Artystka przez lata zachwycała talentem, ale także niezwykłą wrażliwością. W jednym z wywiadów opowiedziała o przemijaniu, wierze i ukochanej babci Janeczce. Dziś jej słowa wybrzmiewają z jeszcze większą siłą.
Stanisława Celińska o młodości i sukcesach: „Nie potrafiłam się cieszyć”
Stanisława Celińska nigdy nie ukrywała, że z wiekiem zaczęła inaczej patrzeć na życie. Choć jako młoda aktorka odnosiła wielkie sukcesy, wygrała festiwal w Opolu, a film „Krajobraz po bitwie” trafił do Cannes, po latach przyznała, że wtedy nie potrafiła się nimi cieszyć. „Pojechaliśmy na Lazurowe Wybrzeże, a ja narzekałam: mamy za słabą reklamę, Francuzi nie zrozumieją polskiej historii. Słuchając moich żalów, Daniel Olbrychski rzucił: „Ty się, Stasia, ciesz, że tu jesteś, bo nie wiadomo, czy cię jeszcze kiedykolwiek zaproszą”. Miał rację, więcej nie zaprosili [śmiech]", mówiła w rozmowie z portalem wiez.pl.
Aktorka podkreślała jednak, że nie tęskniła za młodością. „Jeśli za czymś, to za tym, by mieć lepsze zdrowie, więcej sił. Już nie mogę biegać i szaleć, ale za to mój mózg znajduje się obecnie w lepszym stanie niż dekady temu”, wyznała. „Moje myślenie o świecie stało się chyba dojrzalsze. Jestem znacznie szczęśliwsza teraz, niż gdy miałam dwadzieścia jeden lat. Może nie ma za czym tak naprawdę tęsknić?”.
Następnie dodała: „W przywołanej przez pana piosence na koniec znajduje się wskazanie, by smakować życie, „dostrzegać jak wiele ma barw. Trzeba zacząć od dziś tworzyć swój świat”. Lubię podczas koncertów powtarzać znaną maksymę: „Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty mojego życia”. Faktycznie w to wierzę. Że jako ludzie – niezależnie od wieku, naszych zranień – możemy brać się za bary z wyzwaniami, przed którymi stawia nas rzeczywistość, zaczynać wciąż na nowo, nie dawać się. „Wiem, jak trudno nieść swój los” – śpiewam w „Dzielić się miłością”. Naprawdę wiem. Ale ostatecznie co rano wschodzi słońce, noc mija. Wszelka dekadencja jest mi obca. Liczą się małe kroki. Michał Anioł miał zasadę: „każdego dnia jedna kreska”. Warto codziennie zrobić coś twórczego, coś dla siebie, coś, co posuwa nas naprzód na mapie życia".
CZYTAJ TEŻ: Ich miłość zaczęła się na planie „Czterech Pancernych”. Gdy brali ślub, postawił jeden warunek

Babcia Janeczka była jej największym wsparciem. „Pierwsza uwierzyła w mój talent”
W rozmowie z wiez.pl wracała też do jednej z najważniejszych osób w swoim życiu, babci Janeczki. To właśnie ona pomogła wychować Stanisławę Celińską po śmierci ojca aktorki. Jak wspominała artystka, babcia była kobietą niezwykle silną. „Przeszła przez Ravensbrück i do końca życia nosiła na ręku obozowy numer. Była niesamowitą osobą, naprawdę dzielną. Przeszła przez Ravensbrück, miała na ręku obozowy numer. Musiała widzieć straszne rzeczy, a mimo to nigdy nie straciła wiary w Boga, w ludzi, w życie. W trakcie wojny trafiły z moją mamą w sam środek strzelaniny. Babcia uratowała ją: położyła nogę na jej głowie, odłamek utkwił w nodze. Nie byłyśmy biologicznie spokrewnione, to była macocha mamy. Ale mama do końca nie zwracała się do niej inaczej jak „mateczko”. Babcia była prawdziwym wulkanem energii. Zupełnie inaczej niż my z mamą, rozmarzone artystki. Kiedy szłyśmy gdzieś razem, my się wlokłyśmy, a ona wartko kroczyła przodem", zwierzała się artystka.
To babcia po raz pierwszy zabrała ją także do kościoła. Tam przyszła aktorka przeżyła coś, co zapamiętała na całe życie. „Przede wszystkim zachwyt! Świat, w którym żyłam na co dzień, pozostawał szaro-czarny, przytłaczający. A tutaj nagle zobaczyłam kolory: ornaty, kadzidło, misterium, usłyszałam jakiś inny, tajemniczy język. Stałam oniemiała. To był mój pierwszy kontakt z sacrum. Potem tego uczucia szukałam – i w kościele, i następnie w teatrze. Po latach widzę, że babcia była moją przyjaciółką. Nie chciała, żebym zostawała aktorką. Wolała, bym była lekarzem. A jednak kiedy zobaczyła, że nie jest w stanie pohamować mojego zapału, jeździła ze mną na różne recytatorskie konkursy, trzymała kciuki. Stawiała na mnie, jako pierwsza uwierzyła w mój talent. Widzi pan, panie Damianie, mnie się wydaje, że przez całe życie szukamy kogoś takiego: kogoś, kto nas zrozumie, wysłucha, nie potępi, a raczej podniesie na duchu. Szukamy ROZMÓWCY”, wspominała.
Babcia Janeczka była też pierwszą osobą, która uwierzyła w jej talent. Choć marzyła, by wnuczka została lekarzem, ostatecznie wspierała ją podczas konkursów recytatorskich i artystycznych prób. „Zgadza się, dzwoniła do dyrektora teatru i pytała: „Jak tam moja Stasiuńka?”. Babcia paliła jak smok, ale momentalnie rzuciła nałóg, gdy lekarz powiedział jej, że od tego umrze. Nie bała się samej śmierci. Bała się, że mnie zostawi samą", mówiła.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zostawił ciężarną żonę dla znanej aktorki, później gorzko żałował. Tym romansem w latach 90. żyła cała Polska

Poruszające słowa Stanisławy Celińskiej o wierze i samotności Boga
W ostatnich latach Stanisława Celińska coraz częściej mówiła o wierze i duchowości. Szczególnie poruszająco brzmiały jej słowa o Bogu, które dziś wielu odbiera niemal jak testament. „Bóg jest sam na swoim szczycie i marznie. Potrzebuje naszej miłości. Widzę Go dziś jako starszą osobę, która siedzi przy stole i czeka na nas”, mówiła. Aktorka opowiadała też o wyjątkowym momencie podczas pobytu w Jerozolimie. Po odejściu od Grobu Pańskiego miała poprosić Jezusa o wskazówkę, jak dalej żyć. „W myślach przyszło do mnie zdanie «Dziel się miłością»” — wyznała.
To właśnie miłość i nadzieja były wartościami, o których mówiła najczęściej. Nawet wtedy, gdy opowiadała o lęku i niepewności. „Stąpaniem po rozbitym szkle. Przygniatającą myślą, że nie wiem, co — i czy cokolwiek jeszcze się wydarzy”, tak definiowała niepewność.
Stanisława Celińska pozostawiła po sobie nie tylko wybitne role i piosenki, ale też słowa, które dla wielu ludzi były wsparciem. Jednym z jej życiowych motywów było zdanie, które często powtarzała podczas koncertów: „Dzisiaj jest pierwszy dzień reszty mojego życia”.
Źródło: wiez.pl.
CZYTAJ TEŻ: Na Eurowizji wystąpiła w maseczce, na scenie nie pokazuje twarzy. Jej historia łamie serce
