Film Fighter
Fot. Materiały prasowe
VIVA! RECENZJE

W starciu pomiędzy Stramowskim i Roznerskim przegrywa... widz

Recenzja filmu „Fighter”

Łukasz Kaliński 23 lipca 2019 07:28
Film Fighter
Fot. Materiały prasowe

Sukces niedawnego Underdoga w reżyserii Macieja Kawulskiego nie tylko utorował drogę dla kolejnych podobnych produkcji o odradzaniu się upadłych gwiazd sportów walki. Dał też nadzieję na to, że polskie kino nauczyło się w końcu opowiadać tego typu historie. Fighter Konrada Maximiliana to jednak kilka kroków wstecz i zmarnowany potencjał na interesującą rozrywkę.

„Fighter”. Opis fabuły

Tomek Janicki (Piotr Stramowski) to gwiazdor MMA mający na koncie pasmo sportowych sukcesów. Kiedy w ostatniej chwili zmienia się jego kolejny rywal, Tomek zaczyna protestować. Zmierzyć się będzie musiał z przyjacielem z dzieciństwa, odnoszącym sukcesy bokserem Markiem „Pretty Boyem” Chmielnickim (Mikołaj Roznerski). Mający rozegrać się w formule „freak fight” pojedynek nie dochodzi jednak do skutku. Złe decyzje podjęte przez Tomka sprawiają, że jego dalsza kariera staje pod znakiem zapytania. Zdyskwalifikowany wyrusza w rodzinne strony, gdzie rozpoczyna pracę na wyrębie. Szybko zostaje wplątany w rozgrywki miejscowych gangsterów, których efektem jest gorąca znajomość z miejscową panią doktor Magdą (Katarzyna Maciąg). Tymczasem Marek nie daje za wygraną i składa Tomkowi propozycję nie do odrzucenia. Atmosferę przed ich pojedynkiem podsyca fakt, że była partnerka Tomka, Agata (Aleksandra Szwed) jest teraz z Markiem.

Recenzja filmu „Fighter”

Fighter to film zupełnie nieudany. Trudno w jego kontekście mówić o jakichkolwiek zaletach, jedynym więc problemem stojącym przed recenzentem jest wybranie, od czego zacząć listę niepowodzeń filmu Konrada Maximiliana. Ta jest bardzo długa i dotyczy właściwie każdego aspektu Fightera. Choć opowiada on bardzo prostą i znaną przez kino historię, również i w tej kwestii udało się niepotrzebnie zaplątać scenariusz na tyle, że bez wyobraźni i przeczytania opisu fabuły, trudno byłoby połączyć wszystkie fakty. O zapowiadanej walce w formule „freak fight” nie ma tu praktycznie żadnych informacji, nie mówiąc o tym, że nie została ona w ogóle pokazana na ekranie. Filmowy Tomek w jednej ze scen wspomina coś potem o dyskwalifikacji, ale szczegóły tego, dlaczego jego kariera legła w gruzach, pozostają w sferze domysłów. A wystarczyło przecież pójść utartą ścieżką: pierwsza walka, upadek kariery, rozpamiętywanie przeszłości na wygnaniu, kłopoty z miejscowymi bandytami, szansa, trening w pocie czoła, emocjonująca walka finałowa. Po co to niepotrzebnie komplikować i bawić się w jakieś niedomówienia?

Choć w filmie Maximiliana występują postaci zawodowo związane ze sportami walki (jeśli ktoś ostrzy sobie zęby na pojedynek Roznerskiego z Krzysztofem „Diablo” Włodarczykiem, informujemy, że trwa on zaledwie kilka sekund), próżno w Fighterze szukać jakiejkolwiek próby trzymania się realiów tego sportu. Nie jest to film dokumentalny, więc nie ma potrzeby silić się na taki, ale jakieś pozory przyzwoitości należałoby zachować. Tymczasem zawodnik, który nawet nie jest bokserem, otrzymuje z marszu propozycję walki o „tytuł mistrza świata”. Rocky Balboa przynajmniej stoczył kilka walk, zanim Apollo Creed zaproponował mu podobną walkę. Zupełnie nieuzasadniona jest zresztą propozycja takiej potyczki, w sytuacji gdy filmowy Marek Chmielnicki właśnie ma stoczyć walkę życia w nowojorskiej Madison Square Garden. Panowie mają sobie jednak coś do udowodnienia, więc czemu nie, niech walczą o ten bliżej nieokreślony tytuł.

Zwiastun filmu „Fighter”

Reżyser Konrad Maximilian wspominał o chemii, jaka na planie wytworzyła się pomiędzy Piotrem Stramowskim i Mikołajem Roznerskim. Uznano, że ich improwizowane dialogi są lepsze niż te zapisane w scenariuszu i zdecydowano się na całkowitą dowolność w tej kwestii. Nie wiadomo, jak wyglądało to w scenariuszu, ale dialogi w Fighterze są okropne. Ograniczają się właściwie tylko do rzucania pogróżek okraszonych przekleństwami. Po dziesięciu minutach filmu zacząłem je zliczać. Naliczyłem 93 sztuki, co oznacza, że na oko 1/5 dialogów to przekleństwa. Klną tu wszyscy. Nie tylko gangsterzy, ale i poczciwa pani doktor, która wita się z widzami solidną wiązanką.

To może choć godne uwagi są walki? Aktorzy poświęcili dużo czasu na trening nie tylko siłowy, ale i na naukę boksu. Po Stramowskim i Roznerskim widać pracę włożoną w budowę sylwetki i ich filmowa muskulatura to jeden z nielicznych plusów filmu Fighter. Jednak filmowe pojedynki na pięści już plusem nie są. Nakręcone z nieznośną manierą każącą operatorowi trząść kamerą i stosować jak najwięcej zbliżeń, każą przypuszczać, że z treningiem bokserskim poszło aktorom gorzej niż z pracą na siłowni. Finałowe starcie bokserskie nie budzi żadnych emocji.

Piotr Stramowski w roli Tomka Janickiego robi co może, by jego bohatera choć trochę dało się lubić i mu kibicować. Diaboliczny Chmielnicki w wykonaniu Mikołaja Roznerskiego jest zbyt przerysowany, by traktować go poważnie. Nieco jaśniejszego światła na ten zły film rzucają Tomasz Oświeciński i Qczaj w roli kolegów Janickiego, a także Wojciech Mecwaldowski w roli najczarniejszego z czarnych charakterów. Cała reszta filmu jest niestety nieoglądalna. 2/10. 

Plakat filmu Fighter:

 filmu Fighter. Piotr Stramowski, Mikołaj Roznerski
Fot. Kino Świat/materiały prasowe

zdjęcie z filmu Fighter. Mikołaj Roznerski, Piotr Stramowski
Fot. Kino Świat/materiały prasowe

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Mama przy stole jest szczęśliwa”, mówią o MAGDZIE GESSLER jej dzieci – LARA GESSLER i TADEUSZ MULLER. „Ta tęsknota jest jeszcze gorsza niż na początku…”, wyznaje MAGDALENA ADAMOWICZ, żona tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska PAWŁA ADAMOWICZA. OLGA TOKARCZUK, noblistka z dredami. RAFAŁ i GRZEGORZ ZAWIERUCHA. Aktor i uczestnik „MasterChef” – na czym polega siła braci? EWA PACUŁA i NICOLE SALETA - jak nieuleczalna choroba determinuje ich życie.