Edward Żentara, Telekamery 2007, 22.01.2007 rok
Fot. TRICOLORS/East News
WSPOMNIENIE

Tajemnica listu Edwarda Żentary. Ujawnił w nim powody samobójczej śmierci

Fatalny romans całkowicie go wyniszczył. Umierał przez trzy dni...

Konrad Szczęsny 17 października 2021 20:01
Edward Żentara, Telekamery 2007, 22.01.2007 rok
Fot. TRICOLORS/East News

Uwielbiany aktor. Za role w takich produkcjach, jak „Życie za życie. Maksymilian Kolbe”, „Siekierezada” czy serialach „M jak miłość”, „Fala zbrodni” i „Pierwsza miłość” pokochali go widzowie. Ceniony reżyser. Prywatnie mąż i ojciec, który wdał się w fatalny romans. Od samobójstwa Edwarda Żentary minęło w tym roku 10 lat. Dlaczego podjął tak dramatyczną, radykalną decyzję? Odpowiedzią jest list, który napisał tuż przed śmiercią... A ta trwała aż trzy dni.

Edward Żentara: dzieciństwo, trudna edukacja

Wychowywał się w Koszalinie. Od dziecka fascynował go film. Podobno gdy siedział w kinie marzył, że pewnego dnia znajdzie się po drugiej stronie ekranu. Choć początkowo nic nie zapowiadało, że kiedykolwiek może się to ziścić... Edward Żentara w młodości interesował się sportem. Do tego stopnia, że rozważał nawet karierę nauczyciela wychowania fizycznego! Przejawiał również spory talent lingwistyczny. Podobno w rok nauczył się niemieckiego, ponieważ... zakochał się w Niemce! Gdy ta zerwała z nim, nie chciał jednak dalej zgłębiać tajników germanistyki. 

Na bardziej artystyczne tory nakierowała go nauczycielka języka polskiego w liceum. Stwierdziła, że ma talent. Namawiała, by coś z tym zrobił. Podjął decyzję, by zdawać do łódzkiej filmówki. Dostał się, ale początki nie były łatwe. Na pierwszym roku podobno groziło mu wydalenie ze studiów z powodu... matowego, mało donośnego głosu. „Potem znów chciano się mnie pozbyć, bo nie umiałem pokazywać żadnych uczuć”, żalił się w jednym z wywiadów przed laty (cytat za Pomponik.pl).

Początkowo fala krytyki podcięła mu skrzydła. Ale nie poddał się. I słusznie, ponieważ po kilku latach głos znacznie mu się obniżył i stał się charakterystyczny. A to z kolei otworzyło mu drzwi do dużej kariery...

Czytaj także: Tak wyglądały ostatnie godziny Robina Williamsa. Aktor planował samobójstwo?

Edward Żentara, Lubuskie Lato Filmowe, Łagów, 27.06.1986 rok
Fot. Tomasz Gawalkiewicz / Forum

Edward Żentara, Lubuskie Lato Filmowe, Łagów, 27.06.1986 rok

Pierwsze role i duża rozpoznawalność. Jak Edward Żentara zdobył popularność?

Debiutował w połowie lat 70. XX wieku na deskach teatru w Koszalinie. Gdy skończył studia w łódzkiej filmówce w 1980 roku, nie mógł narzekać na brak propozycji. Zaczął współpracę z wieloma placówkami, w tym w z teatrami w Warszawie, Krakowie, Szczecinie czy Lublinie. I to w tym ostatnim na jego drodze pojawiła się piękna Marta. Nie była aktorką zawodową, ale miała na koncie kilka ról, m.in. tę Gałązki Jabłoni w „Siekierezadzie”. Między nią a Edwardem Żentarą narodziło się silne uczucie. Wzięli ślub. Wkrótce powitali również na świecie synka Mikołaja. Małżonka porzuciła aktorski fach, by zająć się domem i dzieckiem. Na rodzinę zarabiał właśnie on...

Lata 80. były rozkwitem jego kariery. Choć Edward Żentara w filmie debiutował w „Rodzinie Połanieckich” w 1978 roku, widzowie najbardziej zapamiętali go jako plastyka-karatekę w dramacie Wojciecha Wójcika „Karate po polsku” z 1982 roku, chasyda „Złotego” w „Austerii” Jerzego Kawalerowicza, poetę Janka Praderę w „Siekierezadzie” Witolda Leszczyńskiego z 1985 roku czy wreszcie Maksymiliana Marię Kolbego w dramacie biograficznym Krzysztofa Zanussiego „Życie za życie. Maksymilian Kolbe” z 1991 roku.

Zagrał również proboszcza w „Pokuszeniu” Barbary Sass z 1995 roku, a także komendanta wojewódzkiego policji, generała Rajmunda Sieradzkiego w sensacyjnym serialu Polsatu „Fala zbrodni” (emitowanym w latach 2003-2008). Pojawił się również jako Wiktor Nachorski, mąż Marioli w telenoweli „Pierwsza miłość”, która na na antenie gościła od 2005 do 2011 roku. Z uwagi na warunki fizyczne często był obsadzany w rolach wymagających, jako człowiek bezwzględny i zimny, jak choćby oficer hitlerowski. Łącznie wystąpił w 40 różnych filmach.

Edward Żentara był cenionym aktorem w środowisku. W 1986 roku został laureatem nagrody Złotego Ekranu, plebiscytu organizowanego przez tygodnik „Ekran”, rok później na jego konto powędrowała Złota Kaczka oraz nagroda im. Zbyszka Cybulskiego, przyznawana w kategorii najlepszego polskiego aktora za 1986 rok. Już w 1989 roku został natomiast odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi. Wydawało się, że ma wszystko. I wtedy właśnie nastąpił kryzys...

Czytaj także: Tragiczny los Robina Williamsa. Dokument o życiu i śmierci aktora ujawnia, jak bardzo cierpiał

Edward Żentara, 06.11.2003 rok
Fot. TRICOLORS/East News

Edward Żentara, 06.11.2003 rok

Kryzys wieku i zwrot ku rodzinie. Przełom wieków nie dla Żentary 

Jednak w drugiej połowie lat 90. coś się zmieniło. Zaczął dostawać mniej ról. Powód? Prozaiczny. Zmiany w wyglądzie. Nieco wyłysiał i przytył. Po prostu upływ czasu dał o sobie znać... Czy to wtedy zaczęły się jego poważne problemy, także te natury psychicznej? Być może. „Jestem świadomy swojej niedoskonałości. Fizycznie jestem silny. A psychicznie, niestety, bardzo słaby”, zwierzał się. Stracił wówczas serce do grania. Zwrócił się w stronę rodziny... Przewartościować wszystko pomogła mu żona Marta. Na co dzień osoba pogodna i przyjazna, świetnie dogadująca się z ludźmi.

„Mamy w górach dom i spędzamy tam każdą wolną chwilę. To idealne miejsce, by wypocząć i nacieszyć się otaczającą przyrodą. Szum strumyka, las, a od wiosny - przydomowy ogród... Żona jest po kursie florystycznym. Dzięki niej rozpoznaję krzewy, kwiaty. Wystarczy kilka dni, by zregenerować siły”, zwierzał się w wywiadzie w 2009 roku. 

To pomogło mu oczyścić głowę. Nabrał dystansu. Wstąpiły w niego na nowo siły twórcze. Zainteresował się reżyserią i pisaniem scenariuszy. Doceniło to środowisko. Edward Żentara został dyrektorem kilku teatrów. Kierował tymi w Grudziądzu, Koszalinie, zaś w 2008 r. objął ten w Tarnowie. I to w nim poznał kobietę, która wywróciła jego życie o 180 stopni...

Czytaj także: Ostatnie zdjęcie Patricka Swayze. Tak aktor wyglądał tuż przed śmiercią

Edward Żentara, 06.11.2003 rok
Fot. TRICOLORS/East News

Edward Żentara, 06.11.2003 rok

Romans, który zmienił wszystko. Dla niej Edward Żentara zostawił żonę

Ten romans zaważył na wszystkim. Ona była od niego młodsza o 25 lat. Zakochali się w sobie. On zostawił dla niej żonę. Ale związek łączony z pracą nie mógł zakończyć się niczym dobrym. Inni aktorzy skrycie bądź jawnie zaczęli kierować poważne zarzuty pod adresem Edwarda Żentary. Twierdzili, że faworyzuje swoją ukochaną. On bronił się na łamach mediów, że są to oskarżenia bezzasadne.

„Patrycja S., prywatnie moja partnerka życiowa, ma odpowiednie wykształcenie, jest absolwentką studia aktorskiego, w tarnowskim teatrze na 17 premier zagrała tylko jedną główną rolę i dwie drugoplanowe...”, tłumaczył w lokalnym tygodniku.

Niestety, nowe uczucie okazało się toksyczne. Ciągłe rozstania i powroty, zazdrość, kłótnie, poczucie niezrozumienia i pustki... Dla Edwarda Żentary był to niewyobrażalnie trudny czas. Dwa miesiące przed tragedią medialny rozgłos zdobył „List otwarty w sprawie Tarnowskiego Teatru”. Aktorzy, którzy byli w nim zatrudnieni, wprost krytykowali dyrektora placówki.

Nie zgadzali się ze sposobem zarządzania, doborem repertuaru oraz wizją Edwarda Żentary. Dla aktora był to  bolesny cios. Do problemów osobistych doszły jeszcze te zawodowe. A już wówczas 55-latek przyjmował antydepresanty i zaczął nadużywać alkoholu. Dramat rozegrał się 25. maja 2011 roku...

Czytaj także: Był gejem i popełnił samobójstwo. Matka o 30-letnim Michale: „Nie poradził sobie z wykluczeniem. Zniszczono mu życie”

Edward Żentara, Telekamery 2007, 22.01.2007 rok
Fot. TRICOLORS/East News

Edward Żentara, Telekamery 2007, 22.01.2007 rok

Śmierć Edwarda Żentary. Jak wyglądały jego ostatnie chwile?

Była godzina 11.00. Dyrektor tarnowskiej placówki nie zjawił się w pracy. Aktorzy zaczęli się niepokoić. O tej porze już dawno powinien być na miejscu. Podjęli decyzję, by udać się do jego mieszkania. Znajdowało się niedaleko teatru. Pukali, dobijali się. Na próżno. Odpowiadała im cisza. W końcu zdecydowali się wyważyć drzwi. Widok, który zastali, był dramatyczny.

Edward Żentara odebrał sobie życie w wannie. W sposób niezwykle bolesny. Podciął sobie żyły podudzia. Wcześniej napuścił do wanny ciepłej wody, aby rany nie mogły się zasklepić. Wykrwawiał się przez trzy dni, zanim został znaleziony. 

„Ciało aktora znaleziono w jego mieszkaniu. Mimo reanimacji, nie udało się go uratować”, mówił wówczas w rozmowie z „Faktem” młodszy inspektor Dariusz Nowak z małopolskiej policji.

Dla wszystkich był to ogromny szok. „To był przemiły człowiek”, podkreślali przejęci sąsiedzi. 

Tajemnica ostatniego listu Edwarda Żentary. Dlaczego popełnił samobójstwo?

Zanim zdecydował się na najgorsze, napisał list. Jego dokładna treść do dziś nie jest znana. Wiadomo, że wyjaśnił w nim powód, dla którego odebrał sobie życie. Edward Żentara popełnił samobójstwo z uwagi na fatalną sytuację w tarnowskim teatrze, jak również problemy i rozterki sercowe. 

„To jest tragiczna sytuacja. Edward był w pełni sił. Jestem bardzo zaskoczona tym, co się stało. Żył życiem Stachury. Nie dał sobie rady z kłopotami. To się zdarza coraz częściej. W momencie, kiedy u wrażliwych osób następuje zbitka złych rzeczy i kiedy pojawiają się kłopoty, ludzie nie wytrzymują. Grałam u niego gościnnie w teatrze i graliśmy w jednym serialu. Jest mi niesłychanie żal, że nie wytrzymał ciśnienia”, podkreślała w rozmowie z „Faktem” Dorota Kamińska.

Edward Żentara został pochowany 30 maja 2011 na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Gnieźnieńskiej w Koszalinie, swoim rodzinnym mieście.  Demony, z którymi się zmagał, okazały się silniejsze niż chęć (a może bardziej możliwość?) ich pokonania...  

Czytaj także: Śmierć męża, dziecka i ukochanej siostry... Życie boleśnie doświadczyło Joannę Kurowską

Edward Żentara, Dariusz Gnatowski, Warszawa, Fabryka Trzciny, 11.02.2008 rok
Fot. Krzysztof Kuczyk / Forum

Edward Żentara, Dariusz Gnatowski, Warszawa, Fabryka Trzciny, 11.02.2008 rok

Wideo

Piękni, szczęśliwi, zakochani. Tak Karol i Małgorzata Strasburgerowie pozowali w sesji dla VIVY!  

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

NATALIA KUKULSKA Z CÓRKĄ ANNĄ: Wzruszająca rozmowa o tym, jak być matką, kiedy samej się jej nie miało. JUSTYNA I JAKUB PRZYGOŃSCY: Motocyklista i kierowca rajdowy i współwłaścicielka modowej marki – jak łączą życie rodzinne z pasją i pracą? DEKADA GIERKA: Dlaczego lata 70. wciąż fascynują i inspirują? LILIANA GŁĄBCZYŃSKA-KOMOROWSKA: Aktorka i reżyserka, kobieta po przejściach, celebruje dojrzałą miłość. Matka ANNY LEWANDOWSKIEJ – MARIA STACHURSKA snuje historię cioci Stanisławy, położnej w hitlerowskim obozie koncentracyjnym.