Akceptacja własnego ciała i troska o zdrowie nie muszą się wykluczać – to jeden z najważniejszych wniosków płynących z rozmowy Marioli Bojarskiej-Ferenc z dr. n. med. Michałem Lisem. Specjalista zwraca uwagę, że współczesna dyskusja o ciałopozytywności bywa uproszczona, jeśli przysłania medyczne fakty. Otyłość to choroba o złożonym podłożu, na którą wpływają nie tylko styl życia, ale także genetyka i gospodarka hormonalna. A lista jej konsekwencji jest znacznie dłuższa, niż większość z nas przypuszcza – od cukrzycy i chorób serca, przez nowotwory, aż po osteoporozę i złamania, które mogą dramatycznie zmienić życie pacjenta.

Ciałopozytywność nie zwalnia z troski o zdrowie

„Ja widzę pewien trend taki w społeczeństwie: pozytywne odbieranie własnego ciała, które właściwie powoduje, że pacjent staje przed lustrem, widzi, że ma chorobę otyłościową, ale mówi: »Ja jestem szczęśliwy sam ze sobą, nie można stygmatyzować«. Zgadzam się z tym, nie można stygmatyzować” – mówi dr Michał Lis.

Lekarz podkreśla jednak, że akceptacja siebie nie powinna oznaczać rezygnacji z leczenia ani bagatelizowania zagrożeń.

Zobacz także:

„Ja zawsze w takiej sytuacji się zastanawiam, czy ten pacjent, który mówi, że on jest szczęśliwy ze swoją masą ciała, on nie chce terapii, jemu jest dobrze, tak jak jest. To pytanie właśnie, czy on zna wszystkie powikłania choroby otyłościowej?”

Zdaniem specjalisty pełna świadomość konsekwencji zdrowotnych często zmienia sposób myślenia pacjentów.

„Myślę, że gdyby tak przedstawić rzetelnie wszystkie powikłania choroby otyłościowej, to wtedy pacjent by powiedział: »No, lubię siebie, ale dla zdrowia będę chciał zredukować masę ciała«.”

To nie kwestia wyglądu. Stawką jest zdrowie i życie

Mariola Bojarska-Ferenc zwraca uwagę, że kobiety bardzo często oceniają siebie przez pryzmat wyglądu, zapominając o tym, co dzieje się wewnątrz organizmu.

„Moje drogie, nie myślcie o sobie w kontekście estetyki, bo każdy z nas lubi coś innego i nie ma to naprawdę żadnego znaczenia. Ale myślcie o sobie w kontekście zdrowia, że każdy kilogram mniej ratuje wam życie.”

To właśnie ten aspekt rozmowy wybrzmiewa najmocniej. Nadwaga i otyłość nie są jedynie problemem estetycznym, lecz chorobą, która zwiększa ryzyko wielu poważnych schorzeń.

Dr Michał Lis nie pozostawia w tej kwestii wątpliwości.

„Rzeczywiście, pacjenci z chorobą otyłościową mają zdecydowanie kilkukrotnie częstsze występowanie właściwie wszystkich nowotworów.”

Jeszcze kilka lat temu najczęściej mówiło się o wybranych nowotworach. Dziś lekarze obserwują znacznie szerszy problem.

„Kiedyś był taki podział: rak tarczycy, rak żołądka, rak jelita grubego. Dzisiaj widzimy, że wszystkie procesy nowotworowe szybciej się rozwijają.”

Onkolodzy i endokrynolodzy coraz częściej działają razem

Rozwój medycyny sprawia, że leczenie pacjentów staje się coraz bardziej kompleksowe. Dr Michał Lis opowiada o ścisłej współpracy z onkologami, którzy kierują do poradni metabolicznych kobiety będące w trakcie leczenia nowotworów.

„My dzisiaj współpracujemy z onkologami, dlatego że onkolodzy chętnie kierują do nas, do naszych poradni metabolicznych, pacjentek w procesie leczenia choroby onkologicznej.”

Jak wyjaśnia specjalista, hormonoterapia może prowadzić do przyrostu masy ciała i sprzyjać rozwojowi cukrzycy. Właśnie dlatego leczenie choroby otyłościowej staje się ważnym elementem całej terapii.

„Dzisiaj widzimy bardzo skoordynowaną współpracę między onkologiem, diabetologiem, endokrynologiem.”

To model opieki, który – jak podkreślają rozmówcy – daje pacjentom większe szanse na skuteczne leczenie i poprawę jakości życia.

Osteoporoza – powikłanie, o którym mówi się zdecydowanie za mało

Jednym z najbardziej zaskakujących momentów rozmowy jest temat osteoporozy. Mariola Bojarska-Ferenc przyznaje, że sama nie kojarzyła tej choroby z otyłością. Dr Michał Lis zwraca uwagę na dane, które trudno zignorować.– „Śmiertelność przy złamaniu szyjki kości udowej wynosi 30%.” Po chwili dodaje jeszcze bardziej obrazowe wyjaśnienie. – „Na 100 osób 30 osób umiera.”

To właśnie dlatego lekarz tak mocno podkreśla znaczenie profilaktyki. – „Pacjent z chorobą otyłościową powinien stosować suplementację witaminy D całorocznie, niezależnie od pory roku. I w dawkach nieco większych niż przeciętny pacjent.”

Specjalista wspomina również pacjentów, których spotkał na początku swojej kariery zawodowej. Osoby po złamaniach niskoenergetycznych, często bez poważniejszych chorób serca czy zaburzeń neurologicznych, nie były w stanie samodzielnie funkcjonować.

„Zrozumiałem, że osteoporoza jest ciężką chorobą. I tak samo ogranicza funkcjonowanie, wpływa na komfort życia i na długość życia, tak samo jak incydent sercowo-naczyniowy.”

Lista powikłań jest znacznie dłuższa

Nowotwory i osteoporoza to tylko część problemu. W rozmowie pada długa lista chorób, których ryzyko wzrasta wraz z rozwojem choroby otyłościowej. Dr Michał Lis wymienia cukrzycę, choroby nerek, incydenty sercowo-naczyniowe, zaburzenia pamięci oraz choroby oczu. Zwraca również uwagę na zespół metaboliczny, obejmujący między innymi nadciśnienie tętnicze, zaburzenia gospodarki węglowodanowej, otyłość i hipercholesterolemię.

To właśnie dlatego lekarze już podczas pierwszej wizyty potrafią określić poziom zagrożenia zdrowotnego. – „Jak taki pacjent do nas się zgłasza, to już wiemy na samym wstępie, że to jest pacjent – tak nieładnie powiem – zakwalifikowany do grupy wysokiego ryzyka zawału i udaru.”

Słowa specjalisty wybrzmiewają jak apel, by przestać postrzegać otyłość wyłącznie przez pryzmat wyglądu. W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc wielokrotnie wraca myśl, że akceptacja własnego ciała jest ważna, ale równie ważna jest świadomość zagrożeń i gotowość do zadbania o zdrowie. Bo w przypadku choroby otyłościowej stawką nie jest idealna sylwetka, lecz jakość i długość życia.