Reklama

Dawid Kwiatkowski wszedł w nowy etap życia i nie ukrywa, że 30. urodziny okazały się dla niego momentem przełomowym. Artysta w najnowszym wywiadzie z Rafałem Kowalskim z serwisu viva.pl opowiedział nie tylko o emocjach związanych z dorosłością, ale też o intensywnym sezonie koncertowym, który właśnie przed nim.

Dawid Kwiatkowski o 30. urodzinach. „Trzydziestka to nowa osiemnastka”

I choć grafik pęka w szwach, wokalista znalazł własny sposób na zachowanie równowagi. „Nie sądziłem, że ta 30. będzie naprawdę takim przełomowym okresem w moim życiu. Nigdy nie czułem się tak dobrze, jak teraz się czuję. Mam najlepszą formę i nie mówię tutaj fizycznie, mówię tak całościowo. Patrzę na siebie z boku i mówię: kurczę, nigdy tak nie było dobrze”, przyznał szczerze Dawid Kwiatkowski.

Wokalista nie ukrywa, że jeszcze niedawno z dużym dystansem podchodził do wizji przekroczenia trzydziestki. Jak sam mówił, żartował nawet, że „jest już starym człowiekiem”. Dziś patrzy na to zupełnie inaczej. „Bardzo bałem się tego przejścia, tej trzydziestki. Jakoś tak żartowałem, że już jestem starym człowiekiem i bliżej niż dalej. A teraz jest totalnie na odwrót. Trzydziestka, nowa osiemnastka i próbuję właśnie takiego sposobu myślenia”, podkreślił.

Choć artysta czuje, że jego życie jest dziś bardziej poukładane niż kiedyś, wciąż pielęgnuje w sobie dziecięcą radość i spontaniczność. W rozmowie z Rafałem Kowalskim z viva.pl zdobył się nawet na wyjątkowo obrazowe wyznanie. „Pamiętam jak miałem dwadzieścia lat, wydawało mi się, że jestem na maksa dorosły i teraz z perspektywy czasu mówię: Boże co za dziecko. Obawiam się, że tak samo może być, kiedy będę miał 40 i zobaczę ten wywiad na przykład. Wydaje mi się, że fajnie mam już poukładane rzeczy takie życiowe, tak mądrze, tak jak powinno to być zrobione, żebym czuł się bezpiecznie w życiu. Ale ja wciąż mam w sobie takiego fajnego dzieciaka i go tak pielęgnuję i go tam miziam i mówię: Hej, nie żegnamy się. Po prostu masz mniej czasu na dworze już, czyli po prostu rzadziej daję mu wyjść z siebie. Ale jak już daję, to tam w chowanego się bawi, w berka. Nie mówię dosłownie, ale po prostu czasami daję sobie. Otwieram bramę i on sobie wychodzi i go karmię”, powiedział z uśmiechem.

CZYTAJ TEŻ: Tylko w VIVA! Bez Tabu Iwona Pavlović o ukochanym Wojtku i życiu w patchworku. Jaki ma kontakt z jego synami?

Dawid Kwiatkowski, VIVA! 4/2025
Dawid Kwiatkowski, VIVA! 4/2025 Fot. Bartek Wieczorek

Tak Dawid Kwiatkowski przygotowuje się do koncertów

Przed Dawidem wyjątkowo pracowite miesiące. Gwiazdor zdradził, że liczba koncertów w nadchodzącym sezonie może zaskoczyć nawet jego fanów. „50 to mało. Myślę, że 60 plus. Potem będzie moja trasa jeszcze klubowa”, wyznał. W planach jest także koncert na Torwarze, który odbędzie się 6 grudnia. Jak przyznał artysta, biletów już nie ma.

Intensywna trasa wymaga jednak ogromnej dyscypliny. Dawid Kwiatkowski zdradził, że od poniedziałku do czwartku żyje według bardzo rygorystycznego planu. Wstaje o 5.30 lub 6.00 rano, regularnie trenuje, chodzi na tenisa i lekcje śpiewu. Wszystko po to, by w weekend móc bez problemu grać nawet trzy koncerty. „Najważniejsze jest dla mnie to, jak ja się zachowuję w tygodniu. Czyli od poniedziałku do czwartku, kiedy jestem w domu. Wtedy muszę dużo trenować, wstaję bardzo wcześnie z 5.30 albo 6.00. Tak jak dzisiaj byłem na na przykład o 7 na tenisie. Potem mam swój trening siłowy. Mam też lekcje śpiewu o 17, żeby zadbać o siebie od poniedziałku do czwartku. Potem jadę w trasę i jem najgorzej na świecie, dlatego że takie są warunki", mówi. „Naprawdę nie martwię się o głos, nie martwię się o formę, bo wiem, że dam radę, bo się przygotowuję. Tak profesjonalnie po prostu do tego podchodzę w tygodniu. Do tego spacer, las i czas dla siebie. Jakieś masaże i tak dalej.

Artysta przyznał też, że podczas tras koncertowych nie zawsze udaje mu się zdrowo odżywiać. Jak mówi, warunki bywają trudne, choć stara się unikać fast foodów. Dlatego ogromne znaczenie mają dla niego regeneracja i odpoczynek. Nie zabrakło też historii zza kulis tras koncertowych. Okazuje się, że jest jedna rzecz, której absolutnie nie może zabraknąć. „Siemię lniane musi być”, zdradził Dawid.

Jak wyjaśnił, nie zawsze jednak udaje się przygotować je idealnie. „Raz wychodzi kisiel, który ja właśnie lubię, a raz po prostu jakaś papka”, śmiał się. Choć przed koncertem praktycznie nie je, jego zespół dba o to, by jedzenie się nie zmarnowało. To, co zostaje po występie, często trafia z nimi do hotelu. „Pakujemy w folii i bierzemy do hotelu, bo w hotelu i kiedy my wracamy już jest kuchnia zamknięta”, opowiedział.

Cały materiał obejrzysz powyżej oraz na naszym kanale na platformie YouTube.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tylko u nas! „Miałam propozycje wyjazdu na Eurowizję”. Kayah ujawnia, dlaczego przez 30 lat kariery nigdy się nie zdecydowała

Dawid Kwiatkowski, VIVA! 4/2025.
Dawid Kwiatkowski, VIVA! 4/2025. Fot. BARTEK WIECZOREK/ Visual Crafters
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...