Tylko u nas! „Miałam propozycje wyjazdu na Eurowizję”. Kayah ujawnia, dlaczego przez 30 lat kariery nigdy się nie zdecydowała
Konkurs Piosenki Eurowizji ma w Polsce wielu wiernych fanów. Do tego grona nie należy Kayah, która w rozmowie z reporterem VIVY nazwała tę imprezę „złotym nocnikiem”. Na wokalistkę posypały się gromy, niektórzy twierdzili wprost, że przemawia przez nią zazdrość, bo nigdy nie dostała szansy, by reprezentować nasz kraj na Eurowizji. Teraz Kayah ujawnia, że wielokrotnie dostawała takie propozycje i zawsze mówiła "nie". Powód zaskakuje.
Kayah jest na polskim rynku muzycznym postacią wyjątkową. W ciągu 30 lat kariery nagrała wiele genialnych płyt i wylansowała mnóstwo przebojów. Ale jej działalność nie ogranicza się do tworzenia muzyki. Wokalistka ma też własną wytwórnię, w której wydaje płyty innych artystów. I trzeba przyznać, że ma oko do wyłapywania talentów, bo to właśnie jej zawdzięczamy odkrycie takich gwiazd, jak Maria Peszek, Krzysztof Kiljański czy zespół Zakopower.
Zobacz także: Ich hit znali wszyscy. Polska diva muzyki podsumowała karierę nastolatki, która podbiła Eurowizję Junior. Padły mocne słowa
W rozmowie z Rafałem Kowalskim wokalistka przyznała, że stale obserwuje młodych artystów na polskiej scenie muzycznej. W rozmowie wymieniała tych, którym kibicuje — Oskara Cymsa, Wiktora Dydułę i braci Kasperczyków. Ogromne wrażenie zrobiła też na niej Alicja Szemplińska. – „Uważam, że jest zjawiskiem po prostu na skalę światową” – powiedziała Kayah. I dodała, że kibicuję jej na Eurowizji i nie rozumie ludzi, którzy mówili, że wysyłanie jej do Wiednia było błędem. – Ja od początku, kiedy ją pierwszy raz usłyszałam, wiedziałam, że jest to ewenement. Na pewno na naszym rynku. Nie ma nikogo, kto by się mógł z nią równać. Ale myślę, że ma potencjał światowy. Naprawdę. I mam nadzieję, że ktoś to zauważy – wyznała.
Burza po słowach o „złotym nocniku” i „tanich wygibasach” Steczkowskiej
O ile Kayah docenia talent Szemplińskiej i chwali jej występ w półfinale Eurowizji, to o samym konkursie nie ma dobrego zdania. Wprost mówi o tym, że poziom artystyczny od lat budzi jej poważne zastrzeżenia. Dotyczy to także Polaków, którzy brali udział w poprzednich edycjach. Kayah ubiegłoroczny występ Justyny Steczkowskiej nazwała „tanimi wygibasami”, czym naraziła się na krytykę fanów gwiazdy. Sama Steczkowska też nie zostawiła tych słów bez komentarza. Zaproponowała Kayah nietypowy pojedynek wokalny.
Czytaj również: Steczkowska nie wytrzymała po słowach Kayah o "tanich wygibasach" na Eurowizji. Tak odpowiedziała koleżance z branży
Medialną burzę wywołała też jej wypowiedź o samym konkursie. „Złoty nocnik, jak to moja mama mówiła” – rzuciła bez ogródek, po czym dodała, że Szemplińska wnosi tam nową jakość do konkursu, który w ostatnich latach nie zachwycał jej ze względu na niezbyt wysoki poziom artystyczny .

Po tej wypowiedzi na wokalistkę posypały się gromy ze strony fanów Eurowizji. Niektórzy wprost sugerowali, że krytyczne opinie Kayah biorą się ze zwykłej zazdrości, bo nikt nigdy nie dał jej szansy, by reprezentować Polskę na Eurowizji. Jak się jednak okazuje, Kayah taką szansę miała i to nie raz.
Zapytana przez Rafała Kowalskiego, czy miała ofertę wyjazdu na Eurowizję, gwiazda wyznała wprost: – Były takie propozycje. Zawsze odmawiałam.
Powodem, dla którego Kayah nie chciała brać udziału w tym konkursie nie był jednak niski poziom artystyczny. – Muzyka to nie jest sport, żeby się ścigać. Ja kiedyś biegałam na krótkie dystanse i prędzej bym się zgodziła pobiec niż wystąpić – wyznała. Jak dodała, piosenek nie da się zważyć czy zmierzyć, więc trudno wybrać tę, która jest najlepsza i powinna zwyciężyć.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.