TYLKO W VIVIE!. Gdy podjęła decyzję, że nigdy nie zostanie matką, miała zaledwie 8 lat. Wszystko przez okrucieństwo, którego była świadkiem...
Helena Norowicz rzadko mówi o tak bolesnych doświadczeniach. W rozmowie z Rafałem Kowalskim dla viva.pl wróciła pamięcią do wojny i wyznała, dlaczego już jako ośmioletnia dziewczynka postanowiła, że nigdy nie zostanie matką. Aktorka opowiedziała także o życiu po śmierci ukochanego męża Mariana oraz o tym, skąd dziś czerpie siłę do codzienności.
Są wspomnienia, które zostają z człowiekiem na całe życie. W rozmowie z Rafałem Kowalskim dla viva.pl Helena Norowicz wróciła do jednego z najtrudniejszych momentów swojego dzieciństwa. Opowiedziała o wojennej traumie, która, jak przyznaje, wpłynęła na jedną z najważniejszych decyzji w jej życiu. Nie zabrakło również szczerych słów o samotności po śmierci męża i o tym, skąd dziś czerpie siłę.
Helena Norowicz o wojennej traumie. „Nie będę miała nigdy dzieci”
Helena Norowicz zdradziła, że miała zaledwie osiem lat, gdy postanowiła, że nigdy nie zostanie matką. Jak wyjaśniła, decyzja była bezpośrednio związana z dramatycznym wydarzeniem z czasów wojny. „Zobaczyłam płonącą chatę z Żydami. Tam daleko nas była taka osada żydowska i Niemcy tam spędzili dzieci, dorosłych. I po prostu podpalili tę chałupę”, wspomina. Choć tragedia rozegrała się około dziesięciu kilometrów od jej domu, to właśnie zapach unoszący się nad okolicą na zawsze zapisał się w jej pamięci. „Swąd, który się roznosił po okolicy, był tak wielki, że ja po prostu byłam tym porażona. Zaczęłam płakać i wtedy powiedziałam, że nie będę miała nigdy dzieci, bo nie chcę, żeby moje dziecko bało się takiej sytuacji, jak ja się teraz boję”, powiedziała w rozmowie z Rafałem Kowalskim.
Rafał Kowalski zauważył, że najbardziej poruszające jest to, iż tak małe dziecko musiało podejmować tak poważne życiowe decyzje. Helena Norowicz odpowiedziała krótko, ale bardzo dobitnie. „Życie nas nie oszczędza. Czasem mamy piękne rzeczy do rozstrzygnięcia, czasem mamy rzeczy bolesne, czasem mamy rzeczy okrutne, a wojna to jest samo okrucieństwo”, podkreśliła. Te słowa pokazują, jak głęboko wojenne doświadczenia wpłynęły na jej sposób patrzenia na świat i ludzi.
CZYTAJ TEŻ: Ta miłość przetrwała próbę czasu. Dziś Helena Norowicz uczy się żyć od nowa

Helena Norowicz szczerze o życiu po śmierci męża
W dalszej części rozmowy Rafał Kowalski zwrócił uwagę na ciepło mieszkania Heleny Norowicz, wypełnionego obrazami i drobiazgami. Aktorka przyznała, że dla niej i jej męża Mariana takie otoczenie było naturalne. „To też zależy od charakteru, bo są ludzie, którzy mają zupełnie domy puste i to są szczęśliwi, a nie mają żadnych drobiazgów. Akurat tak się złożyło, że zarówno ja, jak i Marian lubiliśmy być otoczeni jakimiś przedmiotami, bajkami, obrazami”, wyjaśniła. Każdy z tych przedmiotów jest dziś częścią wspomnień o wspólnym życiu.
Nie zabrakło również pytań o życie po śmierci Mariana. Helena Norowicz nie ukrywała emocji. „Puste to się czuję, ale trzeba też mieć siłę na to, żeby to znosić”, powiedziała. Jednocześnie przyznała, że ogromne znaczenie mają dla niej spotkania z młodymi ludźmi. „To daje dużo, bardzo dużo”, odpowiedziała, pytana o energię, którą czerpie z kontaktu z innymi.
Nie oznacza to jednak, że trudne chwile zniknęły. „Są takie chwile, że nagle człowiek staje się, wiesz, już taki odchodzący, absolutnie porzucony. Jak gdyby, jak to się mówi, zużyty”, wyznała szczerze. Na te słowa Rafał Kowalski zareagował natychmiast, nie zgadzając się z taką oceną. „Ja nie widzę żadnego zużycia, bo ty jesteś chodzącą fantastyczną bombą energetyczną”, podsumował.
Fragment rozmwoy obejrzysz w materiale powyżej, natomiast cały wywiad już jest dostępny na naszym kanale na platformie YouTube.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
