TYLKO U NAS: Ewa Minge ujawnia prawdę. To dlatego znalazła się na liście Epsteina
Ewa Minge w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w formacie "VIVA! BEZ TABU" po raz pierwszy tak otwarcie odnosi się do sprawy Jeffreya Epsteina. Projektantka tłumaczy, dlaczego jej nazwisko znalazło się na głośnej liście i opowiada o kulisach świata mody, który – jak się okazuje – bywał miejscem niepokojących mechanizmów. Jej słowa rzucają nowe światło na temat, o którym wciąż mówi się zbyt cicho.
Ewa Minge, bazując na własnych doświadczeniach i relacjach innych kobiet, odsłania fragment świata, który przez lata pozostawał poza zasięgiem opinii publicznej.
Dlaczego nazwisko Ewy Minge pojawiło się na liście Epsteina?
Pytanie o listę Epsteina powraca nie bez powodu – i Ewa Minge nie ucieka od odpowiedzi. Wręcz przeciwnie, zaczyna od uporządkowania faktów, które w jej ocenie są kluczowe, by zrozumieć kontekst.
Jak wyjaśnia w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc: "Epstein dostał listę najbardziej prestiżowych wydarzeń podczas nowojorskiego tygodnia mody Fashion Week Mercedes-Benz. Moje nazwisko trzykrotnie było w głównym kalendarzu. Otwieraliśmy trzykrotnie Mercedes-Benz w Nowym Jorku i zostaliśmy wytypowani wśród różnych pokazów, na które warto, żeby przyszedł i na nasze afterparty."
Jednak za zainteresowaniem takimi wydarzeniami mogło kryć się coś więcej niż tylko moda. "Oni szukali modelek w określonym celu. Oczywiście, że szukali modelek w określonym celu" – mówi wprost, nadając całej sytuacji zupełnie inny ciężar.
Ewa Minge zwraca uwagę na coś, co z zewnątrz często umyka: projektanci nie mają pełnej kontroli nad tym, kto pojawia się na widowni. Lista gości bywa płynna, a prestiż wydarzenia działa jak zaproszenie dla bardzo różnych środowisk.

Werbowanie dziewczyn na wyspę Epsteina. "Zaczynało się od masaży"
Najbardziej poruszający fragment rozmowy to moment, w którym pojawia się wątek słynnej wyspy Epsteina. Ewa Minge przyznaje wprost: "znam dziewczyny, które były, znam dziewczyny, które były werbowane, znam dziewczyny, które były tam dobrowolnie, które stamtąd wyjechały".
Projektantka w programie "VIVA! Bez Tabu" Marioli Bojarskiej-Ferenc opisuje konkretne sytuacje: "Bardzo młode dziewczyny, 11-letnie, 12-letnie dzieci zostają na tą wyspę ściągane, kupowane bardzo często w ubogich krajach od biednych rodziców, bądź jak się takie dzieci podobają - porywane. To są te dzieci śliczne, dzieci, których nie możemy znaleźć, te dzieci są po prostu porywane. I te dzieci były zmuszane [...] do pracy na rzecz gości czy samego Epstina. Zaczynało się od masaży, później te dzieci były zachęcane w różny sposób, albo poprzez różnego rodzaju nagrody, zabawki, słodycze, jedzenie. Wszystko zależało od tego, skąd takie dziecko było wzięte."
Obok tych historii istnieje jednak druga, mniej oczywista warstwa tej rzeczywistości. Ewa Minge w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc podkreśla, że nieprawdą jest, że były tam tylko i wyłącznie dzieci, bo na wyspie pojawiały się również dorosłe kobiety, a także osoby znane: "Były tam znane top modelki, były tam znane aktorki, były tam znane piosenkarki". Ich obecność miała inny charakter. Jak zaznacza projektantka, "One nie były w żaden sposób zmuszane. Niektóre z nich były tylko i wyłącznie atrakcją".

Pokazy mody i "przeglądanie" dziewczyn. Niewidzialna strona branży modelingowej
Rozmowa naturalnie prowadzi do pytania o samą branżę i rolę pokazów mody. Czy mogą być wykorzystywane w sposób, którego projektanci nie są świadomi?
Ewa Minge odpowiada bez unikania tematu. "Na Fashion Weekach i podczas tych regularnych pokazów mody raczej się nie licytuje, ale się przegląda dziewczyny. I my nigdy nie wiemy na widowni kto jest i kto przegląda te dziewczyny" – przyznaje.
Wspominając własne doświadczenia, wraca do sytuacji z Cannes, gdzie wpadła na Epsteina: "Ja się z nim nawet w hotelu minęłam. Z windy wyjechał i zaczął coś tam do mnie mówić […] zapraszali nas na jakiś tam jacht”.
Dziś ta scena może wydawać się znacząca, ale wtedy była jedną z wielu podobnych sytuacji. Sama Minge podkreśla to wyraźnie, mówiąc: "Skąd ja mogłam wtedy wiedzieć, kim jest ten człowiek?".
I właśnie to pytanie zostaje na końcu – jako przypomnienie, że czasem dopiero po latach zaczynamy rozumieć znaczenie wydarzeń, które kiedyś wydawały się zupełnie zwyczajne.
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.