Od ponad 20 lat stoi za wizerunkami największych polskich gwiazd, współtworzy sesje, które zapisały się w historii VIVY!, i doskonale wie, jak ubraniem opowiedzieć historię człowieka. Jola Czaja, znana w sieci jako Czaja Wyczaja, tym razem zagląda nie do cudzej garderoby, lecz do własnej. W rozmowie z VIVĄ! opowiada o swojej drodze, modzie, odwadze bycia sobą i zdradza, co naprawdę kryje się za drzwiami szafy jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich stylistek.
WIDEO…
Co skrywa szafa jednej z najpopularniejszych polskich stylistek? Jola Czaja w wywiadzie VIVY! odkrywa swoje sekrety
Jesteś stylistką, która ma na koncie setki sesji dla VIVY! Przez ponad 20 lat współtworzyłaś najlepsze okładki. Pracowałaś z największymi polskimi gwiazdami, a z niektórymi się zaprzyjaźniłaś i dzisiaj dbasz o ich wizerunek. W sieci działasz jako Czaja Wyczaja. Pracujesz w telewizji. Po raz pierwszy trafiłaś do VIVY! w zupełnie innej roli.
Moja mama Emilia popłacze się z radości, że udało mi się osiągnąć coś niemożliwego. [...]
– Mówiłaś, że porządkujesz chaos w domach innych ludzi. A co z chaosem u Ciebie?
W domu jestem porządnicka. Mam malutką szafę, tak zwaną przesuwną. Mam w niej niewiele ubrań, ale odpowiednio nimi żongluję. Skupiam się na przykład na tym, ile mam zadań w ciągu tygodnia, ile wystąpień. Poza tym przemieszczam się tramwajem, metrem, autobusem i muszę mieć ubrania wygodne, funkcjonalne i ekonomiczne. Muszę móc je wyprać wieczorem, żeby wyschły na rano. Mam na tym tle totalną schizę – jak wracam do domu, zdejmuję ciuchy i od razu wrzucam do pralki.
– Zakładasz podomkę?
W tym roku Miuccia Prada w kolekcji Miu Miu pokazała nowoczesne podomki, ubrania robocze, by zwrócić uwagę na pracę kobiet, której nikt nie dostrzega. Ja nie mam podomki od Miu Miu, kupiłam sobie dżellabę, taką, jaką noszą arabskie kobiety, ale nie przywiozłam jej z podróży. Niech będzie trochę fancy (śmiech) – to Ralph Lauren. Moja babcia też nosiła podomkę. I mama. To wynikało z tego, że kiedyś kobiety miały dużo mniej ubrań i bardzo o nie dbały. A ponieważ dużo pracowały w domach, gotowały, sprzątały, starały się tych ubrań nie zniszczyć. A ja po prostu lubię, jak jest mi wygodnie.
Jola Czaja, Viva! 18/2026
– Czy będzie niedyskrecją, jeśli zapytam Cię, co masz w szafie?
Teraz głównie piżamowe komplety składające się z szerokich spodni i z marynarko-koszul, uszytych z lejących, oddychających tkanin, głównie jedwabne. Mam też sporo wygodnych, dobrych jakościowo dresów, które są bardzo modne. Moje ubranie jest częścią mojego wizerunku, więc lubię wyjść z domu w ciuchach, które mają jakiś element czy gadżet, który wywołuje mój uśmiech. I oczywiście torebki. Ostatnio nie rozstaję się z taką dużą marki Goyard.
– Przez lata Twój styl ewoluował.
Kiedyś mogłam nosić legginsy i szerokie koszulki. Dzisiaj nic nie może mnie opinać. Każda z nas się zmienia, to naturalny proces. I szafa też się zmienia, tylko że tego nie zauważamy, bo lubimy zatrzymywać ubrania.
– Po co, jeśli nigdy już ich nie założymy?
Bo chcemy mieć pamiątki, zatrzymać jakiś etap w życiu, który po prostu szkoda nam opuścić. Jak mówiłam, zajmuję się też porządkowaniem szaf, głównie kobiet. Nigdy więc nie mówię, że coś wyrzucamy, tylko „wyprowadzam ubrania na spacer” (śmiech). To działa. Z wiekiem człowiek wie, w czym się czuje najlepiej.
Rozmawiała: Katarzyna Piątkowska
______________________________________
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży od czwartku 24 września.
Jola Czaja, Viva! 18/2026