Kochały bez kalkulacji, cierpiały dotkliwie, przeżywały rozczarowania i rozstania, które zostawiały ślad na długo. A jednak ani Katarzyna Figura, ani Katarzyna Warnke nie zamknęły się na miłość i bliskość. W szczerej rozmowie dla VIVY! mówią o związkach, tęsknocie, życiowych zakrętach i chwilach, które mimo bólu chciałyby zachować na zawsze. Bo dla obu najważniejsze jest jedno: nie przespać własnego życia.
WIDEO…
Katarzyna Warnke i Katarzyna Figura w VIVIE! o miłości
– Obie jesteście niezależne. Zapytam więc przewrotnie: Mężczyzna jest Wam potrzebny do życia?
K.W.: Jestem typem romantycznym. Hołubię chwile z mężczyznami. Wszystkimi, z którymi miałam do czynienia. Bo w każdej relacji były piękne momenty. Oczywiście z biegiem czasu pojawiało się rozczarowanie, niezrozumienie, zdrady, rozstania.
K.F.: Czasami związek zamieniał się w piekło.
K.W.: Dużo było przeżyć bolesnych, ale wiecie co? Nie chciałabym ich wymazać. Nie chodzi tylko o to, że porażki mnie zbudowały. Po prostu samo przeżywanie życia jest piękne. To są momenty zatrzymania czasu. Leżysz z kimś w łóżku, nic specjalnego nie robiąc, nie musisz wykazywać się orgazmem. Po prostu leżysz, milczysz, czujesz bliskość drugiej osoby.
K.F.: Jesteś na klifie. Wieje wiatr. Słyszysz, jak w dole szumi woda. Nic nie robisz, nic nie mówisz, siedzisz oparta o czyjeś ciepłe ramię. Też jestem bardzo romantyczna (śmiech). Niedawno moja młodsza córka Kaszmir, lat 21, zapytała, a raczej stwierdziła: „Mamo, gdy byłaś taka młoda jak ja, to byłaś kochasia, co?”. „Byłaś kochasia…”, cudowne. Rozczuliła mnie. A potem dodała: „Koko jest w tym do ciebie podobna. A ja nie”. To prawda. Kaszmir jest bardziej introwertyczna, zamknięta w sobie. Tydzień temu ruszyła sama, on the walk, po Szkocji. Idzie z namiotem na plecach, nocuje w polu. Dzisiaj przeszła 30 kilometrów. Miała potrzebę wsłuchać się w siebie… W liceum na wagarach w warszawskich Łazienkach przeczytałam „Czuła jest noc” Scotta Fitzgeralda. Napisał tam, że szczęście jest nieuchwytne. „Nie można przeżyć na nowo czasu, który raz już się przeżyło”. Często myślisz sobie po fakcie: Kurczę, ale przecież to było szczęście! Tak. Ale już go nie ma. Umknęło. Dlatego trzeba być czujnym, żeby niczego nie przegapić.
Katarzyna Figura, Katarzyna Warnke, Viva! 18/2026
– Też byłaś Kasią „kochasią”?
K.W.: (Śmiech). Przypomina mi się tekst przedwojennego szlagieru „Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie”. Robię to, odkąd sięgam pamięcią. I ciągle mi się chce. Mało tego. Wydaje mi się, że jestem zakochana, tylko… jeszcze nie wiem w kim. Czuję obecność osoby, którą kocham, ale wciąż jej nie poznałam. Czasami ktoś się pojawia, mówię: „O Boże, to jesteś ty!”…
K.F.: …Ale to nie on (śmiech). Wieczorem zmywam makijaż i patrzę w lustro. Gdy jestem szczęśliwa, widzę światło, czuję się piękna i kocham życie. Gdy przychodzą trudne chwile, widzę mrok.
K.W.: Kasia ma dostęp do anielskiej jasności i do mroku. Mrok to wysokie koszta emocjonalne, ale na scenie – z perspektywy reżyserki – bezcenne. Tam jest prawda. W „Antropologii” grają same kobiety. Wspólnie zastanawiamy się, co jest dla nas ważne w byciu człowiekiem. Kim jesteśmy? Gdzie jest granica między światem rzeczywistym a wirtualnym? Gdzie się zaczyna i kończy człowiek? Czym jest sztuczna inteligencja? Przez wieki kwestie antropologiczne były rozważane wyłącznie w męskim gronie.
K.F.: Mężczyzna, czyli człowiek.
K.W.: My mówimy: „Kobieta, czyli człowiek”.
K.F.: W finałowej piosence moja Brin śpiewa:
„Dzisiaj jest pierwszy dzień
Reszty twojego życia
Nowy dzień i nowa strona do napisania
Dzisiaj jest pierwszy dzień
Reszty naszego życia
Wykorzystamy go i stworzymy nowe życie
Razem”.
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży od czwartku 24 września.
__________________________________________________________
Katarzyna Figura, Katarzyna Warnke, Viva! 18/2026