Ubiera największe gwiazdy, współtworzyła niezapomniane sesje VIVY!, a dziś jako Czaja Wyczaja inspiruje kobiety do odwagi i zabawy modą. Jola Czaja od ponad 20 lat jest tam, gdzie rodzą się wizerunki, które zapamiętuje cała Polska. Katarzynie Piątkowskiej opowiada o drodze, która wcale nie miała prowadzić do mody, sile autentyczności i momencie, w którym zrozumiała, że już niczego nie musi nikomu udowadniać.

WIDEO…

player placeholder

Jola Czaja w VIVIE! mówi wprost: "Kobiety potrzebują autentyczności i doświadczenia. Mojego doświadczenia"

– Przygoda z VIVĄ! trwa już ponad 20 lat. Ale przyszła też pora na nowe.
Bo otworzyły się nowe możliwości. Powstał Instagram, nowe formaty w telewizji. Jak zaczynałam pracę w VIVIE!, oglądaliśmy zdjęcia na prompterze, a na próbę robiliśmy polaroidy, żeby sprawdzić ustawienie światła. Czasy się zmieniły i trzeba się do nich dopasować. 
 

– Stworzyłaś profil Czaja Wyczaja… 
Początkowo to był mój pamiętnik. Pamiętnik stylistki. Instagram wtedy dopiero raczkował i pokazał mi go mój były mąż. To on założył mi konto, a później wspólnie z jego córką Julią zaczęliśmy wymyślać nazwę. Wyszliśmy od słowa „czaisz?”, którego często używamy, kiedy chcemy się upewnić, że ktoś rozumie, o co nam chodzi, albo potwierdza, że coś jest słuszne. I tak powstała Czaja Wyczaja – pamiętnik stylistki, która wyczaja, co nowego dzieje się w branży, modzie i na ulicy.

Zobacz także:

– A teraz śledzi Cię blisko 85 tysięcy osób.
Kobiety potrzebują autentyczności i doświadczenia. Mojego doświadczenia. I ja mogę im to dać. I chcę im to dać. 

– Ty wiesz nie tylko, jak ubrać gwiazdy, ale też zwykłe kobiety, jakie spotykasz na ulicach. 
Tak. I nie wstydzę się prawić im komplementy, nawet jeśli ich stylizacja nie jest moją zasługą (śmiech). Ostatnio wysiadałam z tramwaju i zobaczyłam fantastycznie ubraną, mniej więcej 65-letnią kobietę. Powiedziałam jej, że wspaniale wygląda. Wieczorem miałam od niej wiadomość w skrzynce, że bardzo mi dziękuje, bo zrobiłam jej dzień. Moja praca z Czaja Wyczaja polega na tym, że w kontekście mody szukam osobowości na ulicy. Uwielbiam komplementować Polki, które już teraz są świetnie ubrane. [...]

– Czy będzie niedyskrecją, jeśli zapytam Cię, co masz w szafie?
Teraz głównie piżamowe komplety składające się z szerokich spodni i z marynarko-koszul, uszytych z lejących, oddychających tkanin, głównie jedwabne. Mam też sporo wygodnych, dobrych jakościowo dresów, które są bardzo modne. Moje ubranie jest częścią mojego wizerunku, więc lubię wyjść z domu w ciuchach, które mają jakiś element czy gadżet, który wywołuje mój uśmiech. I oczywiście torebki. Ostatnio nie rozstaję się z taką dużą marki Goyard. 

Czytaj też: Kiedyś znała ją cała Polska. Katarzyna Laskowska nagle zniknęła z telewizji i zaczęła zupełnie nowy rozdział. Aż trudno uwierzyć, czym się zajęła

Jola Czaja, Viva! 18/2026
Zdjęcia Mateusz Stankiewicz / feed me lab /

Jola Czaja, Viva! 18/2026

– Przez lata Twój styl ewoluował. 
Kiedyś mogłam nosić legginsy i szerokie koszulki. Dzisiaj nic nie może mnie opinać. Każda z nas się zmienia, to naturalny proces. I szafa też się zmienia, tylko że tego nie zauważamy, bo lubimy zatrzymywać ubrania.

– Po co, jeśli nigdy już ich nie założymy?
Bo chcemy mieć pamiątki, zatrzymać jakiś etap w życiu, który po prostu szkoda nam opuścić. Jak mówiłam, zajmuję się też porządkowaniem szaf, głównie kobiet. Nigdy więc nie mówię, że coś wyrzucamy, tylko „wyprowadzam ubrania na spacer” (śmiech). To działa. Z wiekiem człowiek wie, w czym się czuje najlepiej. 

– Kto Ci imponuje?
Wychowałam się na serialach „Dynastia” i „Seks w wielkim mieście”. Zawsze imponowały mi silne kobiety, takie jak Samantha Jones z „Seksu…” i Alexis Colby. One obie wchodziły i facetom w garniturach mówiły: „Ja tu rządzę!”. Podobała mi się ich siła. Patrzyłam na nie i zastanawiałam się, kiedy będzie mnie stać na taką odwagę i brawurę. 

– Stać Cię już na to?
Gdy trafiłam do telewizji, musiałam odbić się od wizerunku telewizyjnego stylisty. Styliści musieli wyglądać dziwnie, charakterystycznie, musieli być modowo „przekręceni” i szczupli. Trochę nie pasowałam do tego wyobrażenia. Mogę być radosna, mogę nawet odjazdowo się ubrać, ale nigdy nie będę kobietą o wadze piórkowej. Chyba jednak mój wizerunek, postać Czaja Wyczaja, nadaje się do telewizji, bo dostaję coraz więcej zaproszeń do różnych programów. To dlatego, że stać mnie na odwagę bycia sobą. 

 Czytaj też: Bez telewizora, bez paszportu, za to z wielkimi marzeniami. Tylko w VIVIE! Figura o młodości: "Wychowałam się w zgrzebnej Polsce i dla mnie piękno świata było ważne"

Cały wywiad w nowym numerze VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 24 września. 

Rozmawiała: Katarzyna Piątkowska

Okładka VIVA! 18/2026
Fot. Zuza Krajewska