Toskański „soft travel”, czyli jak odzyskać spokój?
Szukasz tej wymarzonej destynacji. Ma być słońce, dobre jedzenie i jeszcze lepszy klimat. I chociaż dawniej udany urlop kojarzył się z intensywnym city breakiem, dziś chętniej stawiasz na luz… kolacje pod gołym niebem i poranki bez pośpiechu. To właśnie esencja popularnego trendu „soft travel”, którego symbolem stała się włoska Toskania. Podróże bez nadmiernych bodźców nie tylko odcinają od codziennej gonitwy i chaosu, ale też zachęcają do zmiany nawyków, które po prostu nam nie służą.

- Agata Mularczyk
Dlaczego intensywne wakacje przestały cieszyć?
Kalendarz każdej z nas jest wypełniony po brzegi – zadaniami. Sprawami niecierpiącymi zwłoki. Planowaniem i bieżączką, której nie da się przełożyć w czasie. Bo ciągle ktoś na nas czeka, czegoś oczekuje. To matnia, od której chcesz się odciąć na wakacjach. Jednak kiedy już na nich jesteś, wpadasz w kolejną listę zadań – planujesz zwiedzanie, masz listę muzeów, pięknych plaż i punktów widokowych do zobaczenia. Przecież trzeba ten czas dobrze wykorzystać. Skorzystać z atrakcji nowego miejsca. Zrobić jak najwięcej pięknych zdjęć – by później do nich wracać w długie zimowe wieczory. Efekt? Wracasz z tego wymarzonego urlopu zmęczona i z myślą, że przydałby się jeszcze jeden tydzień wolnego. Naukowcy potwierdzają, że wakacyjna presja wcale nie służy odpoczynkowi. Dlatego właśnie narodził się trend soft travel. To odpowiedź na rosnące tempo naszego współczesnego życia i propozycja prawdziwego zwolnienia, które pozwala odzyskać oddech. Dosłownie i w przenośni.
Dolce far niente, czyli luksus robienia… nic
Chyba nikt nie potrafi tak odpoczywać i cieszyć się życiem jak Włosi. Dolce far niente (dosłownie „słodkie nicnierobienie”) od pokoleń jest jedną z największych życiowych przyjemności. Nie jest jednoznaczne z lenistwem. To umiejętność zatrzymania się i czerpania radości z prostych chwil. To nie znaczy, że Włosi nie mają obowiązków. Po prostu wiedzą, że odpoczynek nie jest nagrodą za dobrze wykonaną pracę, lecz czymś, co jest potrzebne do życia. Badania pokazują, że dolce far niente może poprawić twoją koncentrację i dodać energii do dalszego działania.

Dla Włochów to normalne, że obiad trwa dwie godziny, a wieczorne spotkanie przy winie przeciąga się do późnej nocy. Tu liczy się nie tempo, ale obecność – tu i teraz.
Nic więc dziwnego, że po powrocie z Włoch w pamięci zostają przede wszystkim emocje i doświadczenia – zapach makaronu z pomidorami i czosnkiem, przypadkowa rozmowa z sąsiednim stolikiem w restauracji. To wspomnienia, których nie da się zamknąć w relacji na Instagramie.
Toskania – miejsce, które uczy żyć wolniej
Wzgórza winnic po horyzont, cyprysowe aleje i kamienne miasteczka wabią turystów z całego świata. Największą atrakcją często okazuje się jednak poranne cappuccino na tarasie i kolacja w pobliskiej trattorii. Życie płynie tu inaczej. Włosi mają niezwykły talent do cieszenia się codziennością. Są głośni, temperamentni i ekspresyjni. Gestykulują, śmieją się i nie przejmują się tym, czy ktoś ich usłyszy. Łatwo nawiązują kontakt. Są serdeczni i otwarci. Nie jedzą w pośpiechu. Potrafią znaleźć czas na spotkania z rodziną czy przyjaciółmi. La dolce vita i piano piano to dwa pojęcia, które najlepiej tłumaczą włoskie podejście do życia.

La dolce vita dosłownie oznacza „słodkie życie”, ale nie chodzi o luksus, drogie samochody czy niekończące się wakacje. Dla Włochów to umiejętność czerpania przyjemności z codzienności. Espresso wypite przy barze i rozmowa, która trwa dłużej, niż planowano. Piano piano w tłumaczeniu oznacza „powoli”, ale może oznaczać też „spokojnie”, „bez presji” czy „krok po kroku”. To uniwersalne przekonanie, że nie wszystko musi wydarzyć się natychmiast, bo w świecie pełnym pośpiechu prawdziwą walutą jest czas – własny spokój i dbanie o siebie. Chociaż, będąc we Włoszech, warto mieć w kieszeni kilka euro na pizzę! Poniżej kilka naszych redakcyjnych protipów, w co jeszcze dobrze jest zainwestować latem, nie tylko we Włoszech.
Krok w kierunku soft life
Na wakacjach oczywiście łatwiej zadbać o balans. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się po powrocie. Dlatego zamiast czekać na wakacyjny odpoczynek rodem z Toskanii, wprowadź do swojej codzienności przynajmniej kilka włoskich standardów już teraz.
1. Brak planu też może być planem
Grafik dnia rozpisany co do minuty może dawać ci poczucie kontroli, ale często staje się źródłem dodatkowego napięcia. Jedno opóźnienie i cały plan zaczyna się sypać. Co więcej, żyjąc według tak sztywnego harmonogramu, łatwo możesz przeoczyć to, co dzieje się wokół. Znika przestrzeń na spontaniczny obiad z przyjaciółmi czy wejście do kawiarni, którą mijasz codziennie. Włosi doskonale wiedzą, że najlepsze wspomnienia rzadko powstają zgodnie z planem. Czasem rodzą się podczas przypadkowej rozmowy albo powrotu do domu trasą, która może i jest trochę dłuższa, ale znacznie ładniejsza.

2. Celebruj posiłki
Lunch w 15 minut między spotkaniami trudno nazwać przyjemnością. Tym bardziej nie brzmi to jak coś zdrowego. Dla Włochów każdy posiłek jest czymś więcej niż zaspokojeniem głodu. To wydarzenie samo w sobie. Nie chodzi o to, by codziennie jeść wymyślne potrawy czy stołować się w restauracjach. Znacznie ważniejsze jest to, byś jedząc choć na chwilę odłożyła telefon i po prostu była tu i teraz. Nawet zwykłe spaghetti czy penne smakuje lepiej, gdy nie towarzyszy mu pośpiech.
3. Pij lepiej
Dla wielu osób włoska kawa ma smak Lavazzy i dźwięk bulgoczącej mokki Bialetti. Na szczęście odrobina włoskiego stylu życia jest na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba szukać modnej kawiarni ani lecieć do Florencji. Czasem wystarczy filiżanka kawy na balkonie, kilka minut dla siebie i odrobina filozofii piano piano. A żeby letnia sjesta była kompletna, warto pamiętać o wodzie. W tym przypadku nie musi być włoska. Zwykła kranówka sprawdzi się doskonale.

4. Zrezygnuj z tego, co szkodzi
Współczesne dolce vita nie oznacza folgowania wszystkim przyjemnościom. To troska o siebie i zmiana codziennych nawyków na takie, które sprzyjają dobremu samopoczuciu. Przykład? Papieros. Przez lata był mocno wpisany we włoski styl życia, ale powoli znika z ulic. Zamiast tego w miastach i na plażach pojawiają się strefy bez dymu. Palacze zamieniają papierosy na podgrzewacze tytoniowe, które, choć nie są zdrowe, są mniej toksyczne – według badań aerozol tych iqosów zawiera średnio ponad 90% mniej toksyn niż dym papierosowy.
5. Imprezuj z wyczuciem
Symbolem włoskiego aperitivo jest Aperol Spritz. Choć pochodzi z Veneto, dziś jest też jednym z najbardziej rozpoznawalnych włoskich drinków również nad Wisłą. Jednak zamiast procentów lepiej sięgać po wersje virgin, czyli bezalkoholowe.
Z Toskanii możesz przywieźć wiele pamiątek, lokalnych specjałów i pięknych zdjęć. Najcenniejsza jednak będzie umiejętność zwolnienia. A jeśli uda i się na stałe wprowadzić choć odrobinę dolce vita i piano piano, może się okazać, że kawałek Włoch odnajdziesz nie tylko wśród wzgórz Val d’Orcia, ale także we własnej codzienności.