Cztery małżeństwa i jedna miłość na całe życie. „Zawsze będę ją kochał”, mówił Ernest Hemingway. Od tej historii i tego miejsca trudno się oderwać
„Wiem, że zawsze będę ją kochał”. To nie było wyznanie miłości do jednej z czterech żon, tylko do Kuby – najwspanialszego miejsca na świecie, jak mawiał Ernest Hemingway. Kochał zarówno rozbuchane, nocne życie Hawany, jak i spokojną, małą wioskę rybacką Cojímar. I to bezkresne morze, które dawało mu ukojenie, przestrzeń i inspirację.

Jest gorąca i parna noc w centrum Hawany. Knajpka jest malutka i wypełniona po brzegi turystami z całego świata. Próbujemy dopchać się do baru. W kącie przygrywa kubański zespół, kilka par tańczy w środku i na ulicy. Kiedy wreszcie dopadamy do baru i zamawiamy mojito (zresztą to jedyny drink, który tu podają), barman jednym rzutem ustawia na blacie 10 szklanek, błyskawicznie wciska limonkę i dorzuca grube gałązki mięty. Następnie wprawnym ruchem chwyta butelkę rumu i unosi ją wysoko, pół metra nad szklankami. Przezroczysty płyn leje się z góry gęstym strumieniem. Nieważne, że rozlewa się po szkle i po blacie. Kto by się tym przejmował? Jesteśmy na Kubie, jesteśmy w Hawanie, w ukochanej knajpie Ernesta Hemingwaya, La Bodeguita del Medio, gdzie podają najlepsze na świecie mojito! Każdy chce tu wypić zdrowie Hemingwaya. Pisarz miał jasny podział: „My mojito in La Bodeguita, my daiquiri in El Floridita”.
Drugi jego ulubiony lokal El Floridita jest niedaleko i tam chadzał na daiquiri. Dzisiaj można się przysiąść przy barze do pomnika pana Ernesta z brązu i zamówić specjalną wersję tego drinka, stworzoną na życzenie pisarza, zwaną Papa Doble, bez cukru, za to z podwójną ilością rumu. Przy okazji, jest to najdroższy drink w lokalu, kosztuje ponad sześć dolarów. Ale za legendę trzeba zapłacić. Podobno noblista potrafił wypić 18 kieliszków jednej nocy, po czym zabierał jeszcze dwa na drogę, dla równego rachunku. Jak zwykł mawiać: „Piję, by ludzie stali się dla mnie bardziej interesujący”. Na ścianie, nad barem wisi zdjęcie Hemingwaya z Fidelem Castro. Wbrew plotkom nie zaprzyjaźnił się z przywódcą rewolucji. Spotkali się tylko raz, w latach 50., podczas otwarcia Mariny Hemingwaya. Wtedy właśnie powstało to jedno słynne zdjęcie z uściskiem dłoni.
Czytaj też:Kolejna modernistyczna perełka z Polski na liście UNESCO! To miejsce trzeba odwiedzić


Początki romansu na całe życie
„Kuba jest najwspanialszym miejscem na świecie. Wiem, że zawsze będę ją kochał. Kocham ją tak, jak kochałem najbliższych mi ludzi w życiu”. Można zaryzykować stwierdzenie, że Kuba była jego piątą żoną i to właśnie ją kochał najbardziej. Ta miłość na całe życie, w przeciwieństwie do jego czterech małżeństw, trwała nieprzerwanie i bez zdrad. I pomyśleć, że Hemingway trafił na Kubę przez kompletny przypadek i było to zauroczenie od pierwszego wejrzenia. W 1928 roku płynął statkiem z Paryża, gdzie mieszkał z drugą żoną, bogatą i wpływową dziennikarką francuskiego „Vogue’a” Pauline Pfeiffer. Właśnie został ojcem dwóch synów, kiedy postanowił chwilę „odpocząć” w swoim domu na Florydzie.
Z powodu złej pogody parowiec miał przymusowy postój w porcie w Hawanie. W 1932 roku powrócił na dłużej, a siedem lat później kupił piękny dom. W tym czasie był już wschodzącą gwiazdą literatury. W księgarniach stały dwie jego znane do dziś powieści: „Słońce też wschodzi” i „Pożegnanie z bronią”. Zanim jednak znalazł swoje wymarzone miejsce do zamieszkania na Kubie, zatrzymywał się w pudroworóżowym Hotelu Ambos Mundos, w małym i ciasnym pokoju 511. To właśnie tam większość turystów zaczyna zwiedzanie Hawany śladami pisarza. Hemingway mieszkał w hotelu przez siedem lat i czuł się tam jak w domu. Z jego okna na piątym piętrze roztacza się oszałamiający widok na Hawanę i port. Ten sam, do którego przypadkowo przypłynął kiedyś statek z pisarzem.

Za dzień pobytu płacił tylko półtora dolara. Gdy miał towarzystwo – żony lub jednej z kochanek – opłata wzrastała do dolara siedemdziesięciu pięciu centów. Dziś ten pokój jest bezcenny i nie można go wynająć. Za to można go zwiedzić za około pięć dolarów. (Oczywiście w tak zwanych instytucjach państwowych na Kubie płatność dolarami nie jest akceptowana. Trzeba je wymienić na lokalną walutę – kubańskie peso CUP). W pokoju 511 pozostały oryginalne meble i rzeczy pisarza, łącznie z jego ukochaną maszyną do pisania Royal, stojącą na specjalnie zaprojektowanym wysokim stoliczku, ponieważ Ernest najbardziej lubił pisać na stojąco ze względu na dolegliwości, których nabawił się po przeżyciu dwóch katastrof lotniczych. Poza tym na stojąco lepiej mu się myślało. W garderobie nadal wiszą jego ubrania, szyte na miarę przez krawca, a także oryginalny kufer Louis Vuitton.
Z Hotelu Ambos Mundos miał bardzo blisko do swoich dwóch knajpek, w których spędzał całe noce, nie tylko z powodu bezsenności, na którą cierpiał przez całe życie. Hemingway uwielbiał Kubańczyków, mówił po hiszpańsku i bardzo lubił rozmawiać z ludźmi. Sam o sobie mawiał, że jest Kubańczykiem z krwi i kości.
W pokoju 511 na ścianie wisi telegram z 1954 roku, informujący o przyznaniu mu literackiej Nagrody Nobla. Został uhonorowany za całokształt twórczości wraz z jego ostatnim, napisanym na Kubie w 1952 roku opowiadaniem „Stary człowiek i morze”. Ale zanim dostał Nobla, w pokoju 511 napisał swoje wcześniejsze wielkie dzieło „Komu bije dzwon”. W kilka miesięcy od premiery książka sprzedała się w liczbie ponad pół miliona egzemplarzy, a także została nominowana do Nagrody Pulitzera.


Stara farma z widokiem
Opuszczamy kolorową, rozśpiewaną i roztańczoną Hawanę i wynajętym niebieskim kabrioletem ruszamy na wschód, do prywatnego raju Ernesta Hemingwaya Finca Vigía – po hiszpańsku „farma z widokiem” lub „punkt obserwacyjny”, co idealnie oddaje jej położenie na wzgórzu z widokiem na Hawanę. Pisarz znalazł swoją kubańską posiadłość dzięki ówczesnej kochance, a wkrótce trzeciej żonie, Marcie Gellhorn. Amerykańska dziennikarka, reporterka i korespondentka wojenna była jedyną kobietą, która odważyła się porzucić tego słynnego Hemingwaya! Nie zamierzała być panią domu żyjącą w cieniu męża. Ale o tym później. Na razie zakochani mieszkali razem w Hotelu Ambos Mundos. Gellhorn miała już dosyć ciasnego pokoiku w głośnej Hawanie i znalazła ogłoszenie o willi do wynajęcia na obrzeżach miasta, w dzielnicy San Francisco de Paula. Wynajęli ją za 100 dolarów miesięcznie. Gdy w grudniu 1940 roku wzięli ślub, Hemingway zakupił całą posiadłość (dom wraz z 15 akrami ziemi) za 12,5 tysiąca dolarów, wykorzystując na ten cel część tantiem ze swojej bestsellerowej powieści „Komu bije dzwon”.
Na terenie posiadłości jest basen, kort tenisowy, a nawet wieża, w której Martha zaprojektowała dla męża pracownię pisarską. Ale on i tak wolał pisać w swojej sypialni albo w salonie, oczywiście na stojąco. A wieżę polubiły wszystkie psy i koty gospodarzy.
Dom został zbudowany w 1886 roku przez katalońskiego architekta Miguela Pascuala y Baguera. Po zamieszkaniu Hemingway przebudował go gruntownie na swoje potrzeby. Dzisiaj można zwiedzić Finca Vigía tylko z zewnątrz. Można obejść willę dookoła i zajrzeć do środka przez otwarte okna. Wnętrze pozostaje nienaruszone od 1960 roku, kiedy Hemingway na zawsze opuścił Kubę. Patrząc przez otwarte okiennice, dom wygląda tak, jakby gospodarz wyszedł na spacer albo wypłynął w morze na połów ryb swoją łódką Pilar. Na półkach wciąż stoi dziewięć tysięcy książek, dzieła sztuki, tysiące zdjęć i dokumentów, a także trofea myśliwskie z afrykańskiego safari, z których pisarz był bardzo dumny. Chociaż jest tu pewna sprzeczność, bo Hemingway był znany ze swojej miłości do zwierząt i miał kilkanaście kotów i psów. Do dziś można zobaczyć ich nagrobki w ogrodzie przy domu.
Czytaj też: Miliony ją uwielbiały. Po tej decyzji Jackie Kennedy przestała być ulubienicą Amerykanów


Naga Ava w basenie
Przewodnicy z błyskiem w oku opowiadają historię związaną z basenem pisarza i jego przyjaciółką, hollywoodzką gwiazdą Avą Gardner. Mimo że Ava zagrała w filmowych adaptacjach opowiadań Hemingwaya („Zabójcy” i „Śniegi Kilimandżaro”), osobiście poznali się dopiero w połowie lat 50. w Hiszpanii. Połączyła ich miłość do tego kraju i do corridy! Ava wielokrotnie odwiedzała też Hemingwaya w jego kubańskiej posiadłości Finca Vigía. Łączyła ich platoniczna przyjaźń i niemal rodzicielska więź – pisarz nazywał ją „córką”, a ona jego „papą”. Pewnego upalnego popołudnia Ava postanowiła popływać w basenie, zupełnie nago. Oszołomiony tym widokiem Hemingway wydał swojej służbie kategoryczny nakaz: „Proszę nigdy nie wymieniać wody w basenie!”. Niestety dzisiaj basen stoi pusty.
Opuszczając wspaniałe ogrody pisarza, warto skusić się na koktajl ze świeżej trzciny cukrowej, który nazywany jest koktajlem Hemingwaya. Czy słodki napój bez rumu mógł być dla niego w ogóle interesujący? Nie wydaje nam się. W każdym razie na pewno warto go spróbować, nie tylko w Finca Vigía, bo guarapo można kupić w wielu miejscach na Kubie. Jeśli zobaczycie starą, lekko zardzewiałą maszynę na ulicy, przy której stoi długa kolejka, to będzie właśnie to!


Łódź, rybak i morze
W ogrodzie willi Hemingwaya jest zacumowana także jego słynna, ukochana łódź Pilar, która tylko czeka, by znów wypłynąć na szerokie wody. To nie była zwykła łódź. To był symbol miłości pisarza do morza, jego pogoni za marlinami i jego połączenia z naturą. Miejscem, które upodobał sobie na połowy, była mała wioska rybacka na wschód od Hawany – Cojímar. To właśnie życie tamtejszych rybaków zainspirowało go do napisania opowiadania „Stary człowiek i morze”. Restauracja La Terraza, którą opisał w książce, istnieje do dziś i słynie z ryb i owoców morza złowionych przez miejscowych rybaków.
O wielkim przywiązaniu papy Hemingwaya do Kuby i Kubańczyków świadczy fakt, że przekazał im swojego Nobla, a pieniądze z nagrody rozdał zaprzyjaźnionym rybakom z Cojímar. Ci z kolei zrobili na jego cześć popiersie, które do dziś można oglądać w wiosce. Wzrok pisarza wpatruje się w morze, nad zatoką Cojímar.
Hemingway opuścił ukochaną Kubę 25 lipca 1960 roku. Był przekonany, że jeszcze wróci. Pogarszający się stan zdrowia, a także napięta sytuacja polityczna sprawiły, że nigdy więcej nie odwiedził swojej kubańskiej posiadłości.
Hemingway popełnił samobójstwo 2 lipca 1961 roku w Ketchum w stanie Idaho za pomocą swojej ulubionej strzelby.
Mieszkańcy rybackiej wioski Cojímar mówią, że jak się dobrze rozejrzysz i popytasz, to znajdziesz tam jeszcze starych rybaków, którzy pamiętają Ernesta Hemingwaya – pisarza, noblistę, Amerykanina z urodzenia i Kubańczyka z krwi i kości… I z rumu.
