Wielbłądy kojarzą nam się z egzotyką, karawanami i bezkresnymi pustyniami. Od tysięcy lat są wiernymi towarzyszami człowieka na terenach, gdzie uprawa ziemi była niemal niemożliwa, a życie wymagało niezwykłej odporności. Potrafią wędrować przez wiele godzin w palącym słońcu przy temperaturach przekraczających 45 stopni Celsjusza, gdy większość stworzeń szuka tylko schronienia w norkach pod ziemią. Dziś rzadko zastanawiamy się nad tym, jak ogromny wpływ wywarły na rozwój naszej cywilizacji. To właśnie dzięki nim możliwy był handel przez Saharę, Półwysep Arabski i Azję Środkową. Wielbłądy przewoziły sól, przyprawy, jedwab, złoto, kadzidło. Bez nich wiele wypraw nigdy nie dotarłoby do celu, a rozwój handlu między kontynentami byłby znacznie wolniejszy. Wzdłuż Jedwabnego Szlaku przenosiły nie tylko najbardziej wartościowe towary. Razem z karawanami migrowały języki, religie, wynalazki i wiedza, które zmieniały bieg historii. Wielbłądy nazywane są zresztą statkami pustyni. 

WIDEO

player placeholder

Goście z Ameryki

Choć dziś wielbłądy kojarzymy głównie z Afryką i Bliskim Wschodem, ich przodkowie pojawili się około 45 milionów lat temu w… Ameryce Północnej. Były to niewielkie zwierzęta przypominające raczej sarny niż współczesne pustynne olbrzymy. Przez miliony lat ewoluowały, a część populacji przedostała się przez istniejący wówczas pomost lądowy na teren dzisiejszej Azji. Stamtąd rozprzestrzeniły się na Bliski Wschód i do Afryki. Inna linia ewolucyjna powędrowała do Ameryki Południowej, dając początek między innymi lamom i alpakom. Rozprzestrzeniły się na niemal wszystkie kontynenty, a wyginęły w miejscu swojego urodzenia. Co ciekawe, wielbłądy żyły kiedyś na dalekiej północy Kanady. A to oznaczało, że doskonale radziły sobie z mrozem i śniegiem i dopiero znacznie później przystosowały się do życia w skrajnie odmiennych warunkach, na pustyniach. 
Znamy przede wszystkim dwa gatunki tych zwierząt – jednogarbnego dromadera i dwugarbnego wielbłąda baktriana, żyjącego głównie w Azji. A przecież są jeszcze niezwykłe wielbłądy pływające khari, które żyją w indyjskim stanie Gudźarat. Potrafią przepływać nawet trzy–cztery kilometry przez słone zatoki Morza Arabskiego. Przeprawa przez morze jest dla nich czymś równie naturalnym, jak dla ich braci marsz przez pustynię. Prowadzą je pasterze z plemienia Rabari, którzy sami siebie uważają za outsiderów – ludzi z zewnątrz, wędrowców, a opiekę nad zwierzętami traktują jak swój święty obowiązek. 

Czytaj też: TYLKO U NAS! Szczere wyznanie Kasi Zillmann i Janji Lesar. Dostały zakaz na planie „Azji Express”. Mogły zostać ukarane!

Zobacz także:

Garb pełen… tłuszczu

Chyba najbardziej charakterystycznym elementem wyglądu wielbłąda jest garb. Przez wiele lat powtarzano, że zwierzę magazynuje w nim wodę. Nic podobnego! W rzeczywistości garb jest ogromnym magazynem tłuszczu. Gdy pożywienia brakuje, organizm stopniowo wykorzystuje zgromadzone zapasy jako źródło energii. Podczas ich spalania powstaje również tak zwana woda metaboliczna, która pomaga zwierzęciu przetrwać okres suszy, ale sam garb nie jest zbiornikiem na wodę. Kiedy wielbłąd przez dłuższy czas głoduje, garb stopniowo wiotczeje i może nawet przechylić się na bok. Po odzyskaniu sił i odpowiednim odżywieniu wraca do swojego charakterystycznego kształtu.

Prawdziwy „magazyn wody” stanowi natomiast cały organizm wielbłąda. Zwierzę ogranicza jej utratę na wiele sposobów. Wielbłąd, jak jakiś kosmita, ma nawet inną niż u ludzi i pozostałych ssaków budowę czerwonych krwinek. Są one wydłużone i wyjątkowo elastyczne. Dzięki temu mogą swobodnie krążyć nawet wtedy, gdy organizm jest silnie odwodniony. A kiedy zwierzę wreszcie dotrze do wodopoju, potrafi wypić nawet 100–150 litrów wody w ciągu kilkunastu minut, nie doznając przy tym szoku, który dla większości ssaków byłby śmiertelny.

Mistrz oszczędzania

Organizm wielbłąda działa niczym perfekcyjnie zaprojektowany mechanizm. Jego temperatura ciała nie jest stała. W ciągu doby może zmieniać się o kilka stopni – od około 34 stopni Celsjusza nad ranem do ponad 40 stopni po południu. Dzięki temu zwierzę zaczyna się pocić znacznie później niż większość ssaków, oszczędzając ogromne ilości wody. Nos również pełni wyjątkową funkcję. Podczas wydechu odzyskuje część pary wodnej, która u innych zwierząt zostałaby bezpowrotnie utracona. Do tego dochodzą gęste, długie rzęsy i trzecia powieka chroniąca oczy przed piaskiem oraz nozdrza, które mogą niemal całkowicie zamykać się podczas burzy piaskowej. Szerokie, miękkie stopy rozkładają ciężar ciała na dużej powierzchni, dzięki czemu wielbłąd nie zapada się w sypkim piasku.
Arabowie od wieków mawiali, że „Bóg stworzył pustynię, aby człowiek poznał wartość wielbłąda”. Trudno o lepsze podsumowanie roli, jaką te zwierzęta odegrały w historii ludzkich cywilizacji.

Ta urocza mordka należy do jednego z udomowionych wielbłądów z Mongolii. To zupełnie inny gatunek niż mongolskie dzikie.
ROSANA SCAPINELLO/ADOBE STOCK /

Ta urocza mordka należy do jednego z udomowionych wielbłądów z Mongolii. To zupełnie inny gatunek niż mongolskie dzikie.

Wielbłądzia pamięć

Pamiętają więcej, niż nam się wydaje. Przez długi czas wielbłądy uznawano za uparte i mało inteligentne. W dodatku takie, które potrafią pluć, kopać i wydawać chrapliwe dźwięki. W rzeczywistości badania nad ich zachowaniem pokazują zupełnie inny obraz. To zwierzęta obdarzone bardzo dobrą pamięcią. Hodowcy opowiadają, że wielbłądy pamiętają człowieka nawet po wielu latach rozłąki. Zdarza się, że rozpoznają dawnych opiekunów po głosie lub zapachu i reagują na nich zupełnie inaczej niż na obcych.
Każde zwierzę ma własny charakter. Jedne są odważne i niezwykle ciekawe świata. Inne ostrożne, spokojne lub nieufne wobec obcych. Niektóre chętnie nawiązują kontakt z człowiekiem, inne potrzebują więcej przestrzeni i czasu. Coraz częściej mówi się wręcz o osobowości wielbłądów. Kiedy zwierzę odmawia wykonania polecenia, mówimy, że jest uparte. Być może jednak jest zmęczone. Może się boi. A może odczuwa ból. 
Bunt jest ich naturalną reakcją obronną na przeciążenie lub zagrożenie, co już świadczy o inteligencji wielbłądów.  

Wielbłąd i człowiek

Na wolności wielbłądy nie są samotnikami. Tworzą grupy społeczne, w których panują wyraźne relacje. Dorosły samiec zwykle przewodzi stadu złożonemu z kilku samic i ich młodych. Młode pozostają z matkami przez długi czas, ucząc się od nich wszystkiego, co niezbędne do przetrwania.
Obserwacje pokazują, że wielbłądy komunikują się bogatym zestawem dźwięków, ruchów ciała oraz zapachów. Potrafią wspólnie odpoczywać, ostrzegać się przed zagrożeniem i reagować na niepokój innych osobników.
Bez wielbłądów historia wielu cywilizacji wyglądałaby zupełnie inaczej. Przez tysiące lat przewoziły ludzi, towary i wodę przez pustynie Afryki, Bliskiego Wschodu oraz Azji. Dzięki nim rozwijały się szlaki handlowe, powstawały miasta i utrzymywały się kontakty między odległymi regionami. Nie bez powodu historycy nazywają wielbłąda jednym z najważniejszych zwierząt gospodarskich w dziejach ludzkości. Dla wielu społeczności był członkiem rodziny i podstawą przetrwania. Dostarczał mleka, wełny, skóry, pomagał w transporcie i pracy. Mleko wielbłądzie do dziś stanowi podstawę wyżywienia wielu ludów pustyni. Jest bogate w witaminę C, której w warunkach pustynnych szczególnie brakuje, oraz zawiera więcej żelaza niż mleko krowie. W Australii wielbłądy hodowane są na farmach, a ich mleko służy między innymi do produkcji odmiany sera feta. Mleko prosto od wielbłąda można też kupić na farmach w Polsce. 

Przez wieki opiekunowie znali swoje zwierzęta od urodzenia, rozpoznawali ich temperament, możliwości i potrzeby. W takiej relacji człowiek był od wielbłąda niemal równie zależny, jak wielbłąd od człowieka. Problem pojawia się wtedy, gdy partnerstwo zastępuje wykorzystywanie. W praktyce oznacza to, że zwierzę staje się przede wszystkim narzędziem do zarabiania pieniędzy. Najbardziej widoczne jest to w popularnych miejscowościach turystycznych. Przejażdżka na wielbłądzie jest bez wątpienia egzotyczną atrakcją, ale turyści widzą zaledwie kilka minut z życia zwierzęcia. Nie wiedzą, ile godzin czekało na kolejne osoby, ile kilometrów już przeszło ani czy miało możliwość odpoczynku, napicia się. Nie oznacza to oczywiście, że wszędzie zwierzęta są źle traktowane. Istnieją miejsca, w których wielbłądy są zadbane, regularnie badane przez weterynarzy i pracują w rozsądnych warunkach. Problem polega na tym, że jako turyści bardzo rzadko umiemy odróżnić odpowiedzialnego opiekuna od osoby, dla której zwierzę jest jedynie źródłem dochodu. Warto więc przed skorzystaniem z atrakcji zadać sobie kilka prostych pytań. Czy zwierzę wygląda na zdrowe? Czy ma dostęp do wody? Czy nie jest wychudzone lub poranione? Czy nie pracuje bez przerwy przez wiele godzin? W niektórych krajach powstają certyfikowane ośrodki oferujące kontakt z wielbłądami bez wykorzystywania ich do nieustannych przejażdżek. Turyści mogą obserwować zwierzęta, uczestniczyć w karmieniu czy poznawać kulturę pasterzy, nie przyczyniając się do ich przeciążania. 

Czytaj też: Gigantyczne jajka na dachu i dom jak labirynt. To tutaj Salvador Dalí stworzył swój „mistyczny raj”. Ten zakątek Katalonii kochał najbardziej

Niezwykłe wielbłądowate, czyli lamy. Przed milionami lat miały z wielbłądami wspólnego przodka, który zamieszkał w Ameryce Południowej.
HADYNYAH/GETTY IMAGES /

Niezwykłe wielbłądowate, czyli lamy. Przed milionami lat miały z wielbłądami wspólnego przodka, który zamieszkał w Ameryce Południowej.

Wielbłądy na pustyni Uluru w centralnej części Australii. Zostały tu sprowadzone w XIX wieku jako zwierzęta pociągowe.
GETTY IMAGES/ISTOCKPHOTO /

Wielbłądy na pustyni Uluru w centralnej części Australii. Zostały tu sprowadzone w XIX wieku jako zwierzęta pociągowe.

Pod opieką czy na wolności

Wielbłądy często spotykamy w zoo i dają nam one mnóstwo radości, szczególnie dzieciakom. Nowoczesne ogrody zoologiczne coraz częściej pełnią funkcję centrów edukacyjnych i uczestniczą w programach ochrony zagrożonych gatunków. Jeśli zwierzę ma do dyspozycji odpowiednio duży wybieg, właściwie dobrane stado, możliwość realizowania naturalnych zachowań oraz profesjonalną opiekę weterynaryjną, jego dobrostan może być wysoki.
Jednak trzeba dodać, że nawet najlepszy ogród zoologiczny nie jest pustynią. Na wolności wielbłądy potrafią pokonywać dziesiątki kilometrów dziennie. Przemieszczanie się jest częścią ich biologii. Żaden wybieg nie odtworzy ogromnych przestrzeni Azji Środkowej czy Sahary. Nie odtworzy również ciszy pustyni. Nie odtworzy możliwości samodzielnego wyboru miejsca odpoczynku. Nie da wolności. 
Dwugarbne wielbłądy baktriany dobrze znoszą mroźne zimy i śnieg. W ich naturalnym środowisku temperatura spada nawet do minus 40 stopni. Dromadery pochodzą natomiast z gorących, suchych regionów Afryki i Półwyspu Arabskiego. W chłodniejszych krajach przez znaczną część roku wymagają ogrzewanych pomieszczeń, ponieważ niskie temperatury i wilgoć nie są dla nich naturalnym środowiskiem. 

Zwierzę atrakcyjne

Coraz więcej specjalistów zajmujących się dobrostanem zwierząt zwraca uwagę, że atrakcyjność dla zwiedzających nie może być najważniejszym powodem utrzymywania danego gatunku. Jeżeli obecność zwierzęcia służy wyłącznie rozrywce, warto zastanowić się, czy nie płaci ono za nią zbyt wysokiej ceny. Dziś możemy oglądać filmy przyrodnicze w jakości, o której jeszcze kilkanaście lat temu nikt nie marzył. Korzystamy z kamer umieszczonych w rezerwatach, poznajemy zwierzęta dzięki transmisjom na żywo i nowoczesnym technologiom. Edukacja nie musi oznaczać zamykania każdego egzotycznego gatunku za ogrodzeniem.
W kilku krajach Bliskiego Wschodu od wieków organizowane są wyścigi wielbłądów. Presja osiągania coraz lepszych wyników sprawia, że pojawiają się przypadki przeciążania zwierząt, a niekiedy także stosowania niedozwolonych środków, czyli dopingu.
Jeszcze bardziej zaskakujące są konkursy piękności wielbłądów. Hodowcy prezentują zwierzęta oceniane między innymi za wielkość głowy, długość szyi, kształt pyska, ustawienie uszu czy proporcje garbów. Niestety ogromne pieniądze rodzą pokusę oszustwa. Podczas kontroli organizatorzy wykrywali przypadki wstrzykiwania botoksu do warg i pyska, stosowania wypełniaczy, hormonów oraz zabiegów chirurgicznych mających poprawić wygląd zwierząt. Na jednym z konkursów skreślono z tego powodu – i dobrze! – aż 12 zwierząt. 

Dzikie, dwugarbne wielbłądy z pustyni Gobi w Mongolii. Są niesłychanie odporne na wielkie upały i srogie mrozy. Zostało ich 1000, to gatunek krytycznie zagrożony.
SOTOV AND SOTOVA/GETTY IMAGES /

Dzikie, dwugarbne wielbłądy z pustyni Gobi w Mongolii. Są niesłychanie odporne na wielkie upały i srogie mrozy. Zostało ich 1000, to gatunek krytycznie zagrożony.

Zwierzę przyszłości

Wielbłądy są dowodem mądrości natury. Nie marnują energii na niepotrzebny ruch. Potrafią cierpliwie czekać. Przystosowują się do warunków, które dla większości stworzeń byłyby nie do zniesienia.
Dziś świat ponownie zaczyna patrzeć na wielbłądy z zainteresowaniem. Wraz z postępującymi zmianami klimatu, suszami i coraz częstszymi falami upałów naukowcy dostrzegają w nich zwierzęta, od których możemy się wiele nauczyć. Badane są ich niezwykłe mechanizmy oszczędzania wody, odporność na wysokie temperatury oraz możliwości wykorzystania hodowli wielbłądów w regionach, gdzie tradycyjna produkcja zwierzęca staje się coraz trudniejsza.

To jednak nie zwalnia nas z odpowiedzialności. Jeżeli chcemy korzystać z niezwykłych możliwości zwierząt, musimy zadbać o dobrostan. Dobrym przykładem są wspomniani tu już pasterze z indyjskiego stanu Gudźarat, którzy od pokoleń opiekują się pływającymi wielbłądami. Wiedzą, że bez lasów namorzynowych ich stada nie przetrwają. Dlatego ochrona tych zwierząt oznacza również ochronę całego ekosystemu. Czasami troska o jeden gatunek pomaga ocalić znacznie więcej.

Od tysięcy lat wielbłądy pomagają ludziom przetrwać w najtrudniejszych warunkach. Może więc najwyższy czas odwdzięczyć się im tym samym – szacunkiem. Takim, który skłania do zadawania pytań o warunki życia zwierząt, odpowiedzialną turystykę i granice naszego prawa do wykorzystywania innych gatunków.

Tekst Agnieszka Dajbor