Rimini i Riccione to jak rodzeństwo wyrosłe z tego samego słonecznego wybrzeża Emilii-Romanii, z których każde ma nieco inną naturę. Podczas gdy Rimini przywołuje wspomnienia dawnych, włoskich wakacji, czaruje historycznym centrum z rzymskimi korzeniami i kinowym duchem Felliniego, Riccione pędzi za najnowszymi trendami. Stawia na szyk, modę, kawiarniany blichtr. Dystans między nimi można pokonać w kilkanaście minut jadąc wzdłuż urokliwej Riviery Romagnola. Poznajmy zatem ten niezwykły duet, który uczyni tę podróż niezapomnianą.
WIDEO…
Rimini – włoski kurort z niezwykłą historii
Zanim Rimini stało się kinową muzą Federico Felliniego, było XIX-wieczną receptą lekarską dla europejskiej arystokracji. W czasach, gdy morskie fale przepisywano w aptekarskich dawkach jako remedium na melancholię, gruźlicę czy artretyzm, dżentelmeni i damy zjeżdżali nad Adriatyk specjalnymi powozami wjeżdżającymi prosto do wody. Następnie zasłonięci płótnem schodzili po drabince prosto do fali, unikając wzroku osób postronnych.
Narodziny nowożytnego kurortu datuje się na 30 lipca 1843 roku, kiedy hrabiowie Alessandro i Nicola Baldini otworzyli tu pierwszy oficjalny zakład kąpielowy we Włoszech (Stabilimento Balneare), zainspirowani modą z francuskich i angielskich kurortów takich jak Brighton czy Deauville. Strefy dla kobiet i mężczyzn były rygorystycznie odseparowane. Damy kąpały się w ciężkich, wełnianych sukniach sięgających kostek, które po zamoczeniu ważyły po kilka kilogramów…
Grand Hotel w Rimini. Tu zaczęła się historia luksusowego kurortu
Z tej XIX-wiecznej tradycji zrodził się koncept plażowania z klasą, którego apogeum przypadło na rok 1908 wraz z otwarciem Grand Hotel di Rimini. Zbudowany w stylu Art Nouveau, według projektu Paolo Somazziego, do dziś zachwyca majestatyczną fasadą, historycznymi ogrodami i wnętrzami wypełnionymi zabytkowymi żyrandolami z Murano oraz perskimi dywanami. W dniu otwarcia dysponował 200 pokojami, wyposażonymi w zabytkowe meble z Paryża, najnowocześniejszymi windami i własną elektrownią. W Grand Hotelu, skąd w kilka minut przechodziło się na złote plaże, odbywały się słynne bale i rauty, na które zjeżdżała rodzina królewska, poeci oraz liderzy światowego biznesu. W jego murach rozstrzygały się losy europejskiej elity, a po latach Federico Fellini uwiecznił jego magię w oscarowym filmie „Amarcord”. Do dzisiaj poranny kieliszek Prosecco, wypity na prywatnym tarasie Grand Hotelu, wciąż ma w sobie coś z misterium nieprzemijającego stylu.

Rimini poza plażą. Most Tyberiusza, Łuk Augusta i świat Felliniego
Współczesne Rimini urzeka wyrafinowanym kontrastem. Porzucamy zatem plażowe bulwary, by przejść do historycznego centrum, gdzie renesansowe pałace sąsiadują z rzymskim Mostem Tyberiusza i majestatycznym Łukiem Augusta, najstarszym rzymskim łukiem triumfalnym we Włoszech. Mamy pod nogami ponad dwa tysiące lat historii, przypominającej o dawnej świetności miasta. W średniowieczu Rimini rozkwitało pod panowaniem potężnej rodziny Malatesta, która pozostawiła po sobie Castel Sismondo. Dziś w zamku działa świetne, interaktywne Muzeum Federica Felliniego, które zanurza nas w świecie jego wyobraźni. Warto też zajrzeć do przepięknego kina „Fulgor”, w którym mały Fellini, siedząc na kolanach ojca, oglądał pierwsze filmy i gdzie jedna sala kinowa została nazwana jego imieniem, druga zaś – imieniem jego żony Julietty Masiny, której Federico przekazał jeden ze swoich pięciu Oscarów w dowód uznania za osiągnięcia aktorskie.

Borgo San Giuliano – najbardziej klimatyczna dzielnica Rimini
Będąc w Rimini nie można przeoczyć Borgo San Giuliano, dawnej dzielnicy rybackiej, która stała się galerią pod gołym niebem. Wąskie, brukowane uliczki i pastelowe elewacje domów, ozdobione muralami nawiązującymi do kadrów z filmów Felliniego, przenoszą nas w inny świat. Zamiast nastawionych na masowego turystę restauracji przy plaży, są tu autentyczne trattorie i osterie w zabytkowych domkach, serwujące piadinę, wypiekany na miejscu płaski chlebek, domowe makarony tagliatelle, świeże ryby i owoce morze, a do tego pyszne czerwone wina. Każdy posiłek tutaj staje się pretekstem do wspólnego biesiadowania. Fellini uwielbiał tu przychodzić…

Riccione – włoski kurort mody, luksusu i la dolce vita
Gdy w Rimini historia spotyka się z kinem, w sąsiednim Riccione króluje energia współczesnego designu i mody. Za tą elegancją kryje się niezwykła postać patronki miasta – Marii Boorman Wheeler Ceccarini. Ta amerykańska filantropka i żona włoskiego lekarza w drugiej połowie XIX wieku przeznaczyła majątek na przekształcenie ubogiej wsi rybackiej w nowoczesną osadę: sfinansowała szpital, port, a nawet doprowadzenie prądu.
Główna aleja miasta, nazwana na jej cześć Viale Ceccarini, to dawny piaszczysty trakt prowadzący prosto do morza, który stał się włoską odpowiedzią na paryskie Champs-Élysées. Trudno o bardziej poetycki kontrast: ulica, która dziś lśni witrynami z nowymi kolekcjami couture, ma w swojej DNA amerykański rozmach i kobiecą klasę. Ceccarini dała alei coś więcej niż nazwisko, podarowała jej nowoczesność. Tchnęła w nią ducha elegancji, sprawiającej, że poranna kawa smakuje tu zupełnie inaczej niż w jakimkolwiek innym miejscu na świecie.

Viale Ceccarini. Najbardziej elegancka ulica Riccione
W latach 50. i 60. XX wieku Viale Ceccarini stała się absolutną stolicą włoskiego Aperitivo, podczas którego do drinków serwowano darmowe przekąski. Przełomowym momentem było wprowadzenie zakazu ruchu samochodowego i powiększenie ogródków kawiarnianych. Wywołało to prawdziwą „wojnę na stoliki”, podczas której właściciele kawiarni rywalizowali między sobą o to, kto wystawi bardziej designerskie meble, kto sprowadzi rzadsze odmiany szampana i przyciągnie więcej celebrytów. To właśnie tutaj słynny aktor komediowy Walter Chiari potrafił spędzić pół dnia na krześle w kawiarni, popijając Campari i rozmawiając z przechodniami… Zresztą, aktorów widzi się więcej, zwłaszcza podczas letniego festiwalu Italian Global Series, który - wzorem Festiwalu Filmowego w Cannes, nagradza gwiazdy i twórców seriali. W tym roku francuski aktor i reżyser Bruno Gouery (Emily w Paryżu, Biały Lotos) pełnił funkcję Przewodniczącego Jury Seriali Komediowych, a wśród gwiazd pojawiła się m.in. Jeri Ryan, dobrze znana z roli w „Star Treku”.
Riccione jak wybieg mody. Spacer po Viale Ceccarini
Włoskim zwyczajem wszyscy spotykają się podczas wieczornego spaceru (la passeggiata), który przybrał na Viale Ceccarini unikalną formę. Od lat 70. aż do dzisiaj panuje tu niepisana zasada, że ulica służy nie do przechodzenia z punktu A do punktu B, ale do bycia widzianym. Podobno w latach 80. styliści z Mediolanu przyjeżdżali tu wyłącznie po to, by na żywo obserwować, jak ubierają się bywalcy alei, traktując ten kilkusetmetrowy odcinek jak wiarygodny wybieg mody w Europie. Do dzisiaj jest tu bardzo kolorowo, gwarnie i trendy. I nawet w największy upał można skryć się tutaj przed słońcem.
Jednym z najpiękniejszych detali architektury Viale Ceccarini jest jej zielony „sufit”. Drzewa piniowe, które dziś rzucają charakterystyczny cień na butiki Prady czy Gucciego, zostały zasadzone w dwudziestoleciu międzywojennym. Przez dekady miejscowa arystokracja uważała, że idealna aleja spacerowa musi chronić delikatną skórę dam przed palącym słońcem Adriatyku. Zamiast budować architektoniczne zadaszenia, wyhodowano naturalny, zielony baldachim, świetnie służący spacerowiczom do dziś.
Riccione od kuchni. Restauracje, owoce morza i kolacja nad Adriatykiem
Plaże w Riccione też stawiają na luksus, ale bardziej dyskretny. Miejsce rzędów leżaków w wielu miejscach zajmują prywatne strefy z balijskimi cabanami, serwującymi schłodzonego szampana i usługi indywidualnego concierge. Pod wieczór Riccione staje się kulinarnym sercem wybrzeża. Przy samej linii brzegowej eleganckie restauracje, jak „Carlo” czy „Settimo Piano”, oferują świeże ryby, owoce morza. Ta ostatnia, położona na siódmym piętrze pod gołym niebem, świetnie nadaje się na Aperitivo na dachu jak i na romantyczną kolację przy świecach. Stoliki trzeba rezerwować co najmniej kilka dni wcześniej. I nic dziwnego, kolacja tutaj to coś więcej niż posiłek – to spektakl z Adriatykiem w tle.

Riwiera Romagnola – jak zaplanować idealny dzień?
Poranek: Kawa w cieniu XIX-wiecznych ogrodów Grand Hotelu w Rimini i spacer śladami historii oraz renesansowej sztuki wokół Zamku Sismondo.
Popołudnie: Prywatne zakupy w butikach na Viale Ceccarini w Riccione i relaks w zarezerwowanej cabanie na plaży.
Wieczór: Aperitivo w Borgo San Giuliano i wykwintna kolacja fine dining z owocami morza pod gwiazdami nad samym brzegiem Adriatyku.
Niezwykłym atutem malowniczej Riviery Romagnola jest bliskość obu miejsc. Dzielący je dystans można pokonać klasycznym kabrioletem w stylu retro, czując wiatr we włosach i słodki zapach sosen piniowych. Można też pociągiem za ok. dwa euro lub autobusem i trolejbusem Metromare.
San Marino. Mała republika z wielkim widokiem na włoskie wybrzeże
Byłoby jednak ciężkim grzechem, nie odbić stąd do San Marino, najstarszej republiki świata, założonej w 301 roku n.e. przez św. Marina, leżącej o rzut beretem od Rimini (20 km) i Riccione ( 25 km) Po części jest to już polska republika, co zaświadczają na miejscu tłumy Polaków. Gdy nasz samochód pnie się w górę krętymi drogami, z każdym kilometrem widoki stają się coraz bardziej spektakularne. Kiedy stajemy w końcu na szczycie Monte Titano, pod podwójnymi murami obronnymi, całe wybrzeże od Riccione aż po Rimini rozpościera się pod nami jak na dłoni.

Majestatyczne baszty, wąskie kamienne uliczki przenoszą nas w czasie o kilka wieków wstecz. Historyczne centrum najlepiej zwiedzać pieszo. Najważniejsze atrakcje skupiają się wokół trzech obronnych wież oraz zabytkowej starówki wpisanej na listę UNESCO. Warto przejść się też malowniczą Ścieżką Czarownic, prowadzącą wzdłuż krawędzi klifu, łącząca wieżę Guaita z wieżą Cesta. Mając szczęście, można latem zobaczyć honorowe zmiany warty straży państwowej na głównym placu - Piazza della Libertà. Mieści się tutaj ratusz pełniący rolę siedziby rządu i parlamentu tego mini-państwa, otoczonego z każdej strony przez Włochy.
W zabytkowym centrum, 50 metrów od bramy miasta, naprzeciwko kościoła św. Franciszka, odkrywamy ristorante „Bolognese”, serwującą najlepsze krewetki pod słońcem z dobrze schłodzonym winem. Czas jednak wrócić do Rimini i Riccione, by celebrować życie w duchu la dolce vita. Nacieszyć się zachodami słońca, morską bryzą, klimatem wiecznych wakacji…

Elżbieta Pawełek



























