Reklama

Był poniedziałkowy poranek 1984 roku. Magdalena Jaworska, która dwa dni wcześniej zdobyła tytuł Miss Polonia, wpadła spóźniona na zajęcia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Jej koleżanki i koledzy z roku zamarli z wrażenia. Nawet leciwy pan profesor przerwał wykład, spojrzał na nią, oszałamiająco piękną blondynkę w lokach z rozwianym błękitnym szalem, i powiedział: „Proszę nam pozwolić napaść oczy”.

Zobacz także: Renata Fatla: zdobyła koronę Miss Polonia, bała się wrócić do szkoły. Jak potoczyły się jej losy?

„Tytuł Miss zaczął przeszkadzać mi w życiu”

To był wówczas szok dla wszystkich, że Magdalena Jaworska zaraz po zdobyciu korony, wróciła do normalnych zajęć na uczelni. Laureatki tego konkursu zwykle bowiem porzucały dotychczasowe zajęcia. A ona nie rzuciła studiów, nie wzięła nawet urlopu dziekańskiego. Nie skorzystała też z licznych propozycji kontraktów ze światowych agencji modelek. Nie chciała robić kariery. Chciała się dalej uczyć i rozwijać. Dlaczego zatem w ogóle wystartowała w słynnym konkursie piękności? Wyjaśniła to w swojej książce „Być albo nie być Miss”:

„Jeśli chodzi o mnie, to nie było warto startować w konkursie na Miss. Zresztą gdy brałam w nim udział, nie zdawałam sobie sprawy, że wybiera się po prostu i tylko ładną dziewczynę. Wydawało mi się, że chodzi o coś więcej. Ale tak naprawdę ten tytuł kojarzy się wszystkim z atrakcyjnym wyglądem i „głupim” konkursem. Dlaczego zatem w ogóle zdecydowałam się startować? Jestem osobą pogodną, lubię zmiany w życiu i niecodzienność, lubię atrakcyjne ubrania, moda to dla mnie zabawa i przyjemność. Z tym wszystkim kojarzył mi się konkurs, gdy po namowach znajomych, zdecydowałam się wziąć w nim udział. Prawda jednak później okazała się mało zabawna i bardzo brzemienna w skutki. Tytuł, który zdobyłam, zaczął mi przeszkadzać w życiu”.

Magdalena Jaworska była najbardziej dumna z tytułu Miss Polonia, który przyznały jej pozostałe kandydatki. „To była bowiem ocena właściwości mojego charakteru, nie wyglądu. Wybrały mnie zresztą moje konkurentki i był to mój jedyny rzeczywisty sukces w tych zawodach o tytuł miss" – wyznała w książce.

Czytaj również: 20-letnia miss przeżyła chwilę grozy, teraz walczy o życie i zdrowie: „Moje serce przestało działać”

Tak wyglądały wybory Miss Polonia w latach 80.

Pisząc o konkursie Miss Polonia dzisiaj, musimy pamiętać, że kiedy wygrała go Magdalena Jaworska, był rok 1984. Komuna, puste półki w sklepach, zdobycie czegokolwiek, a zwłaszcza butów czy materiału na sukienkę, graniczyło z cudem. Dodatkowo, była to druga edycja konkursu, zorganizowana po ponad 25-letniej przerwie. Wszyscy bardzo chcieli, żeby było już tak jak „na zachodzie”, ale droga do tego była jeszcze bardzo daleka. Chociaż pojawiali się pierwsi zagraniczni sponsorzy, którzy doceniali potencjał wydarzenia - pełnego pięknych dziewcząt, transmitowanego na żywo w telewizji i potrafili zapłacić duże pieniądze w zamian za reklamę swoich produktów.

Czytaj także: Miss Polonia 1991: „Przeżywam wszystko na nowo”. Jak dziś wygląda Karina Wojciechowska?

Pamiętajmy też, że wówczas można było bez żadnych ograniczeń reklamować papierosy i alkohol. Czas antenowy, lokowanie produktu – w latach 80.nikt o czymś takim nie słyszał. Pieniądze od zagranicznych sponsorów w tzw. dewizach płynęły więc szerokim strumieniem do organizatorów konkursu, a laureatki były pozostawione same sobie. Lecąc na światowe konkursy piękności, jak Miss World czy Miss Universe musiały radzić sobie same, czyli zadbać o całą garderobę na prawie miesiąc pobytu na zgrupowaniach i finale. O czymś tak prozaicznym, jak kosmetyki do makijażu, których również nie było, już nie wspomnimy. Największy problem był z sukniami wieczorowymi, w których Miss z danych krajów prezentowały się na scenie. Do tego dochodziły jeszcze ogromne trudności z uzyskaniem paszportu na wyjazd, o obcej walucie w ogóle nie było mowy.

Warszawa 1984-05-05. Konkurs Miss Polonia. Magdalena Jaworska z I Wicemiss Joanną Karską i II Wicemiss Elżbietą Mielczarek
Warszawa 1984-05-05. Konkurs Miss Polonia. Magdalena Jaworska z I Wicemiss Joanną Karską i II Wicemiss Elżbietą Mielczarek PAP/Ireneusz Radkiewicz

Zbuntowana Miss mówi dość

Magdalena Jaworska była tą pierwszą „niepokorną” Miss, która zaczęła się upominać o swoje. Kiedy przed wylotem na finał Miss Europy zapytała prezesa Biura Miss Polonia o fundusze na wyjazd, żeby móc kupić potrzebne rzeczy do reprezentowania kraju, usłyszała: „Ale nie ma na to pieniędzy”. Na jej kolejne pytanie, co w takim razie ma zrobić, padła lakoniczna odpowiedź: „Możesz nie jechać”. Magdalena Jaworska wielokrotnie podkreślała, że w całej tej „missgate”, nie chodziło jej o pieniądze czy ich brak, tylko o pokazanie kompletnego chaosu organizacyjnego, braku odpowiedzialności osób decyzyjnych i ciągłe nerwy podczas roku jej „panowania”.

Maksyma „Bądź piękna i milcz” była jej obca. Mówiła głośno i wyraźnie, co myśli. Mówiła i pisała. Artykuł jej autorstwa „Być miss” opublikowany w tygodniku „Polityka” wywołał burzę w mediach i światku organizatorów wyborów. Opisała w nim szczerze, jak wyglądają kulisy konkursów piękności. Została nawet oskarżona o pomówienia przez Jerzego Chmielewskiego, ówczesnego szefa Biura Miss Polonia. Sprawa zakończyła się ugodą, ale od tego czasu do Magdy Jaworskiej przylgnęła łatka „tej niewygodnej i problematycznej”.

Zobacz również: Ewa Wachowicz na zdjęciach sprzed niemal trzydziestu lat. Tak wyglądała, wygrywając Miss Polonia

Ale to nie był koniec! W 1990 roku Jaworska odpaliła kolejną bombę. Napisała książkę „Być albo nie być miss”, w której szczegółowo opisała, nie tylko jak wygląda konkurs Miss Polonia, ale również, jakimi prawami rządzą się inne światowe konkursy piękności i przede wszystkim, jakim są biznesem. Swoją publikacją wsadziła kij w mrowisko i na zawsze odmieniła wizerunek konkursu Miss Polonia. Przysporzyło jej to również wielu wrogów.

dd2a8ad7-2bb5-41aa-8a71-42f3aa483406

„Kilka lat temu stałam się tworem polskiego, raczkującego wówczas konkursu. Wybrano mnie Miss Polonia. Ta etykieta, chociaż czas mija, usiłuje ciągle zmienić moje życie ze zwykłego w niezwykłe, z szarego w barwne, z mądrzejszego w głupsze, oczekuje, abym spełniła mit gwiazdy, czyli tej, której się udało” - pisała we wstępie.

Ale Magdzie rzeczywiście udało się zrealizować wszystko to, co sobie wcześniej zaplanowała. W 1988 obroniła pracę magisterską na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego o koncepcji wolności u Jeana-Paula Sartre’a. Pracowała jako dziennikarka, wydawca i projektantka mody. Założyła nawet własną, prywatną firmę odzieżową Miss Top i otworzyła swój pierwszy markowy sklep. Przez krótki czas prowadziła też „Teleexpress” w TVP1. Ale przede wszystkim, spełniła swoje największe marzenie o byciu mamą. W 1986 roku urodziła syna Michała, który dziś jest prawnikiem.

Rodzinne szczęście i tragedia, którą ukrywano przez lata

„Po oddaniu korony „najpiękniejszej”, zdecydowałam się wyjść za mąż i urodzić dziecko. Było to posunięcie dość niespodziewane. Większość pewnie patrzyła na mnie jak na kogoś niespełna rozumu. No bo Londyn, Paryż, agencje, kontrakty, a ja wybieram studia i co jeszcze mniej roztropne, dziecko. Wbrew pozorombyło to najlepsze, co mogłam dla siebie zrobić, chociaż utrudniło mi to dodatkowo kończenie studiów. Postawiło mnie jednak po prostu na nogi, pozwoliło wrócić do wcześniejszych, prawdziwych i istotnych dla mnie wartości. Okazało się, że największym szczęściem dla mnie, jest karmienie mojego maleństwa. Zrozumiałam, że dużo większą radość przynosi mi dawanie niż branie. Chodzenie w koronie „najładniejszej” i zbieranie hołdów, nie wiadomo za co, nie sprawiało mi satysfakcji. Było niezgodne z moim systemem wartości. Urodzenie dziecka dało mi bardzo dużo radości wolnej od fajerwerków i sztuczności całego miss-biznesu. Odkryło przede mną inne barwy życia, o wiele istotniejsze i jakby bardziej ludzkie”.

Czytaj również: Miss Polonia 2025. Burza po werdykcie, internauci wybrali swoją królową

Karierę i rodzinne szczęście Magdaleny Jaworskiej skończyło się 8 lipca 1994 roku. Była Miss Polonia poszła się wykąpać. Spieszyła się, więc jeszcze siedząc w wannie suszyła włosy. Nagle suszarka wypadła jej z rąk i wpadła do wody. Mąż natychmiast wezwał pogotowie, nieprzytomna Jaworska trafiła do szpitala. Lekarze jeszcze kilkanaście dni walczyli o jej życie. Bezskutecznie. Po tej tragicznej śmierci powstało wiele spekulacji i teorii spiskowych, twierdząc, że to nie mógł być tragiczny wypadek. Sprzyjał temu fakt, że okoliczności tej tragedii długo ukrywano. Syn Magdaleny Jaworskiej, Michał wiele lat później przyznał: „Śledztwo wykazało, że to był po prostu wypadek.”

Cytaty pochodzą z książki Magdaleny Jaworskiej „Być albo nie być Miss” 1990 rok, wyd. Optima

Magdalena Jaworska
Magdalena Jaworska PAP/Ireneusz Sobieszczuk
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...