Anastazja Kuś znalazła się w centrum gorącej dyskusji po komentarzach dotyczących zdjęć publikowanych przez nią w mediach społecznościowych. 19-letnia mistrzyni świata odpowiedziała krytykom, a mocne stanowisko zajęli także jej ojciec Marcin Kuś i Leszek Miller. W tle są wielkie sportowe sukcesy biegaczki.
WIDEO…
„Kariera przez pośladki”. Te słowa o Anastazji Kuś wywołały burzę
Anastazja Kuś ma 19 lat i coraz głośniej jest o niej nie tylko za sprawą wyników osiąganych na bieżni. Lekkoatletka jest aktywna w mediach społecznościowych, gdzie obok sportowych treści pokazuje również inną część swojego życia. Publikuje m.in. zdjęcia w strojach kąpielowych czy obcisłych zestawach sportowych, a na jej profilu można zobaczyć sesje związane ze współpracami z markami modowymi.
Sama zawodniczka podkreśla, że dokładnie wie, co chce pokazywać obserwującym, a pewna część jej życia pozostaje poza internetem. "Każdy ma swobodę publikowania tego, co chce. Ja też nie publikuję wszystkiego. Też mam sferę życia prywatnego, którego nigdy nie pokazuję. Dużo rzeczy pozostaje u mnie. Ja tylko wybieram to, co publikuję", mówiła Kuś w piątek w TVN24.
Anastazja Kuś nie ukrywa również, że aktywność w internecie traktuje jako element budowania marki osobistej. Jednocześnie zaznacza, że priorytetem pozostaje dla niej rywalizacja sportowa. "Sport zawsze jest i był na pierwszym miejscu. Są też oznaki tego w postaci wyników, medali co roku", argumentowała.
Jedną z najmocniejszych wypowiedzi dotyczących wizerunku zawodniczki sformułował dziennikarz TVP Sport Aleksander Dzięciołowski. Mówiąc o zainteresowaniu, jakie wzbudza Anastazja Kuś, odniósł się również do sposobu prowadzenia przez nią mediów społecznościowych. "Mam wrażenie, że tam jest większe skupienie na tej medialnej otoczce niż na sportowej. Uważam, że szkoda. Nie lubię kariery "przez pośladki". Uważam, że to jest płytkie", ocenił.
Do sprawy odniosła się również była reprezentantka Polski Anna Kiełbasińska. Doceniła sportowe możliwości Kuś, jednak krytycznie wypowiedziała się o jej obecności w sieci. „Nie jestem fanką nie tylko tego, co się dzieje w serwisach społecznościowych Anastazji, ale też nie jestem fanką tego, że wspierają to jej najbliżsi”, stwierdziła w rozmowie ze Sport.pl. Anastazja Kuś nie pozostawiła tych słów bez odpowiedzi. W rozmowie z WP SportoweFakty zarzuciła Kiełbasińskiej hipokryzję. "Pani Ania trochę wpada w hipokryzję, bo jednak sama także wstawia takie zdjęcia do internetu. Ja nie interesuję się życiem innych i mnie takie słowa trochę też śmieszą. Mam prawo robić to, na co mam ochotę", przekonywała.

Anastazja Kuś odpowiada krytykom. Mówi wprost o swoich zdjęciach
Zawodniczka przyznała także, że liczyła się z pojawieniem się negatywnych komentarzy wraz ze wzrostem swojej rozpoznawalności. "Wiedziałam, że kiedy będę wchodzić do tego wielkiego świata, to hejt może się pojawić, bo narażam się na opinię różnych ludzi. Uważam, że model nowoczesnego sportowca, który jest taki szeroko pojęty, to też budowanie marki osobistej w social mediach. To, co robimy na bieżni, to jedno, a to, co robimy po treningach, to drugie, to budowanie tej naszej marki osobiste", powiedziała.
Kuś zapewnia przy tym, że jej działania są przemyślane. "Mam jakiś tam obrany plan z teamem na całą moją karierę. Wiadomo, że sport zawsze jest i był na pierwszym miejscu. Są też oznaki tego w postaci wyników, medali co roku. Co mogę powiedzieć? Śmieszne te słowa", dodała 19-latka.
W karierę Anastazji Kuś mocno zaangażowana jest jej rodzina. Mama Alicja pełni funkcję jej menedżerki i trenerki. Marcin Kuś, były reprezentant Polski w piłce nożnej, opowiadał, że razem z żoną już od 15. roku życia starali się zapewnić córce odpowiednie warunki do rozwoju.
Ojciec zawodniczki sześć lat temu zdobył uprawnienia instruktora lekkoatletyki, a później podobny kurs ukończyła jego żona. Anastazja regularnie korzysta z komory hiperbarycznej i urządzeń na poprawę mikrokrążenia, a w domu naświetla się lampami ledowymi. Lekarz ustalił jej także dokładną suplementację na podstawie badań.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Maciej Szczepanik z zespołu Pectus już nie ukrywa nowej miłości. Muzyk nie szczędził czułości pięknej partnerce

Ojciec Anastazji Kuś i Leszek Miller reagują. Padły mocne słowa
Lekkoatletka od czterech lat współpracuje również z psychologiem sportowym. Według jej ojca podczas sesji przygotowuje się m.in. do radzenia sobie z popularnością oraz negatywnymi opiniami. Marcin Kuś przyznał, że córka praktycznie nie czyta komentarzy na swój temat. Słowa Aleksandra Dzięciołowskiego wywołały jednak u niego szczególnie mocną reakcję. "Tak, mogę powiedzieć, że akurat ta wypowiedź wyprowadziła mnie z równowagi i przez kilka godzin wszystko się we mnie gotowało. Byłem wściekły i do dziś uważam, że ta wypowiedź to był krok za daleko. Dziennikarz nie miał prawa się tak odzywać. Teraz nie chcę jednak tego szerzej komentować. Myślę, że w przyszłości przyjdzie czas, że mocniej się do tego odniesiemy", powiedział.
Ojciec mistrzyni świata akceptuje sposób, w jaki córka prowadzi swoje profile. "Czasy się zmieniły, a dzisiaj zawodowy sportowiec powinien być aktywny w internecie i regularnie pokazywać się kibicom. Anastazja sama podjęła decyzję, jak chce pokazywać się w internecie, a my jako rodzice zaakceptowaliśmy, że chce być bardzo aktywna. To jej styl i jej życie. Każdy zawodnik ma prawo prowadzić swoje media społecznościowe tak jak chce. Jestem dumny z córki i żony, a w ich mediach społecznościowych nie widzę nic kontrowersyjnego. Cieszę się, że wspólnie osiągają sukcesy i stanowią taki zgrany duet", dodał.
Do dyskusji włączył się także Leszek Miller. Były premier przypomniał sportowe wyniki Kuś i zdecydowanie sprzeciwił się sprowadzaniu jej kariery do zdjęć publikowanych w internecie. „Anastazja Kuś została mistrzynią świata juniorek w biegu na 400 m. W Eugene zwyciężyła z czasem 51,06 sekundy, ustanawiając rekord Polski do lat 20. Jest pierwszą Polką, która zdobyła złoty medal tej imprezy na tym dystansie. Wcześniej stawała już na podium mistrzostw Europy i świata, a jako siedemnastolatka znalazła się w reprezentacji olimpijskiej”, napisał.
Miller przekonywał dalej, że młoda sportsmenka ma prawo samodzielnie decydować o swoim wizerunku. „Kuś jest nie tylko sportsmenką, lecz także młodą kobietą żyjącą w epoce Instagrama. Ma prawo decydować, jak się ubiera, fotografuje i buduje własny wizerunek. Może być jednocześnie lekkoatletką, modelką i atrakcyjną dziewczyną. Jedno nie przekreśla drugiego”, stwierdził.
Były premier zwrócił też uwagę na to, co uznał za odmienne standardy stosowane wobec kobiet i mężczyzn w sporcie. Pisał, że osiągnięcia piłkarzy nie są podważane z powodu reklamowania perfum, pokazywania umięśnionego torsu czy pozowania przy luksusowym samochodzie. W przypadku sportsmenek, jego zdaniem, wygląd może natomiast przesuwać sportowe rezultaty na dalszy plan. „To wyjątkowo krzywdzące przesłanie dla wszystkich dziewcząt uprawiających sport: możecie biegać najszybciej, ale i tak znajdzie się ktoś, kto najpierw oceni wasze ciało”, napisał Miller.
Osiągnięcia sportowe Anastazji Kuś są ważnym elementem całej dyskusji. 8 sierpnia w Eugene zdobyła złoty medal mistrzostw świata U-20 na 400 m. Uzyskała 51,06 sek., ustanawiając rekord Polski juniorek. Był to jedyny polski medal wywalczony podczas tej imprezy. Kuś jest również srebrną medalistką halowych mistrzostw świata w sztafecie 4x400 m. W 2024 r. wystąpiła na igrzyskach olimpijskich w Paryżu i była najmłodszą zawodniczką polskiej reprezentacji.
Jej sportowa historia zaczęła się jednak od innej dyscypliny. Od piątego roku życia trenowała tenis, a lekkoatletyka początkowo miała być sportem uzupełniającym. Marcin Kuś przyznał, że już po kilku treningach zauważył predyspozycje córki. Dzisiaj, jak mówi, jej ambicje sięgają złotego medalu olimpijskiego.
Sport zajmuje ważne miejsce również w życiu jej 14-letniego brata Aleksandra, który trenuje piłkę nożną. Marcin Kuś podkreśla, że razem z żoną starają się wspierać pasje obojga dzieci. Sama Anastazja Kuś nie zamierza natomiast zmieniać swojej aktywności w mediach społecznościowych pod wpływem krytyki. Po medialnym zamieszaniu na jej profilu pojawiła się kolejna sesja w stroju kąpielowym. Zawodniczka pozowała na tle żółtych kajaków w jednoczęściowym stroju bez ramiączek, z beżową kurtką narzuconą na ramiona.
Leszek Miller podsumował dyskusję, ponownie odwołując się do wyniku osiągniętego przez Kuś na bieżni. „Anastazja Kuś odpowiedziała na te zarzuty najlepiej, jak mogła. Nie konferencją prasową ani medialną awanturą, lecz biegiem. Stanęła na starcie mistrzostw świata, pokonała rywalki i pobiła rekord Polski. W sporcie nie wygrywa się urodą, liczbą obserwujących ani zdjęciami na Instagramie. Wygrywa się talentem, ciężką pracą, odpornością na ból i charakterem”.
Na końcu swojego wpisu były premier odniósł się bezpośrednio do rezultatu lekkoatletki: „A ta wyświetliła 51,06 s. Kuś pokazała tym wynikiem swój poziom. Dziennikarz — swój”.
Źródła: TVN24, Dorzeczy.pl, Przegladsportowy.onet.pl, sportowefakty.wp.pl.




























