Daria Ładocha rzadko mówi o najbardziej bolesnych momentach swojego życia tak otwarcie. Tym razem zdecydowała się wrócić do rozstania z wieloletnim partnerem i ojcem swoich córek, z którym dzieliła życie przez niemal ćwierć wieku. W szczerym materiale dla „Wysokich Obcasów” opowiedziała o emocjach, które towarzyszyły jej po zakończeniu związku, oraz o powodach tej trudnej decyzji. Przyznała, że musiała zaakceptować, że czasem nawet miłość oznacza zgodę na odejście.

WIDEO

player placeholder

Daria Ładocha o rozstaniu. „Czułam, że mój świat całkowicie się rozpadł”

Daria Ładocha nie ukrywa, że rozstanie po wspólnych 24 latach było dla niej doświadczeniem niezwykle bolesnym. Kończyła się nie tylko relacja z partnerem. Traciła jednocześnie człowieka, z którym przez lata dzieliła kolejne obszary swojego życia.

Kiedy się rozstawałam, czułam, że mój świat całkowicie się rozpadł. Straciłam nie tylko bliską osobę, ale też część swojej tożsamości, która przez niemal ćwierć wieku budowała się razem z nim – wyznała.

Zobacz także:

Ładocha mówi o partnerze jako o przyjacielu, współpracowniku, towarzyszu podróży i ojcu swoich dzieci. Emocjonalny ciężar rozstania był tak duży, że odbijał się również na jej ciele.

Pamiętam, że leżałam na podłodze i bolało mnie całe ciało. Nie miałam siły wstać. Ten ból był fizyczny i wynikał z ogromnego poczucia braku – wspomina.

Początkowo trudno było jej również uwierzyć, że po tak dużej zmianie może nadejść coś dobrego. Nowa rzeczywistość oznaczała kolejne „pierwsze razy”: urodziny obchodzone osobno, rocznicę, święta czy wakacje.

A wspólne 24 lata to kawałek czasu i nie da się przejść tej drogi rozstania na skróty – przyznaje.

Dlaczego Daria Ładocha rozstała się z partnerem? „Widziałam, że już nie płoną”

Daria Ładocha mówi również wprost o tym, co doprowadziło do zakończenia wieloletniej relacji. W jej historii nie było jednego dramatycznego wydarzenia, któremu można byłoby przypisać winę za rozpad związku.

U nas nie wydarzyło się nic złego. Nikt niczemu nie zawinił – podkreśla.

Powód rozstania Darii Ładochy był związany z tym, jak po latach zaczęła postrzegać ich uczucia i bliskość.

Kiedy patrzyłam w oczy człowieka, którego kiedyś kochałam, i widziałam, że już nie płoną, trudno mi było się z tym pogodzić. Musiałam pozwolić odejść, zaakceptować. Bo czasem miłość oznacza zgodę na rozstanie – wyznała.

To właśnie pogodzenie się ze zmianą stało się jednym z najtrudniejszych elementów całego procesu. Ładocha porównuje tę sytuację do cofnięcia się, które jest potrzebne, by później znów móc ruszyć naprzód.

Czasem, żeby życie znowu nabrało smaku, trzeba najpierw zrobić dziesięć kroków do tyłu, żeby później móc zrobić jeden do przodu. Nawet jeśli to bardzo boli – mówi.

ZOBACZ TEŻ: Za Darią Ładochą życiowa rewolucja, a jej historia pomogła setkom kobiet. Teraz obiecuje im jedno: „Mówię to prosto do kamery”

Daria Ładocha, Viva! 1/2026
Zdjęcia Szymon Szcześniak/ Visual Crafters

Jedno pytanie o związek okazało się kluczowe. „Czy jest jeszcze ten płomień?”

W czasie podejmowania decyzji Daria Ładocha zaczęła zadawać sobie konkretne pytania. Jak sama zauważa, jakość życia w dużym stopniu zależy właśnie od tego, o co pytamy samych siebie.

Jedno z tych pytań było wyjątkowo istotne: „Czy jest jeszcze ten płomień?”. Zastanawiała się również, jak chciałaby, aby ich relacja wyglądała za rok i z czego mogłaby ponownie narodzić się bliskość.

Odpowiedzi stopniowo układały się w rozwiązanie.

W pewnym momencie uznałam, że warto zaryzykować kolejne lata szczęścia. Dla siebie, dla niego i dla naszych dzieci. Bo dzieci doskonale czują, czy rodzice naprawdę żyją, czy tylko trwają – przyznała.

Ładocha nie ukrywa przy tym, że rozstanie rodziców dotyka również dzieci. Dlatego właśnie im, jak zaznacza, trzeba poświęcić w takim momencie szczególnie dużo uwagi.

Ten płomień, który odbijał się kiedyś w naszych oczach i który zgasł – jest wart wszystkiego. Nawet jeśli ceną jest bardzo wysoka faktura za rozstanie. Faktura, którą płacą także dzieci, o nie szczególnie trzeba wówczas zadbać – mówi.

Pierwsze wakacje Darii Ładochy z córkami po rozstaniu

Koniec związku oznaczał dla Darii Ładochy konieczność zbudowania codzienności w zupełnie nowym kształcie. Jak opowiada, musiała inaczej oddychać, spędzać czas, wychowywać dzieci i myśleć o tym, co przyniesie przyszłość.

Szczególnym doświadczeniem okazały się pierwsze wakacje z córkami. Rzeczy, które wcześniej były naturalnie podzielone między partnerów, nagle stały się jej obowiązkami. Sama nosiła walizki, kupowała bilety i zajmowała się sprawami, którymi wcześniej zajmował się partner.

Zmieniło się nawet podejście do podróżowania.

Zaczęłam inaczej wybierać miejsca na nocleg, bo trzy kobiety nie wynajmują już samotnego domku na odludziu. Bezpieczeństwo stało się ważniejsze od romantycznych widoków – opowiada.

Inaczej zaczęły wyglądać również wyjścia do restauracji. Wcześniej miejsca były wybierane także z myślą o parze, teraz najważniejsze stały się córki.

To jest już nasz czas – mój i dziewczynek – podkreśla.

Nowe życie zaczęło układać się z pozornie niewielkich szczegółów. Nawet wspólne wyjście na lody nabrało innego znaczenia. „W sklepie wybieramy smaki lodów już tylko pod siebie” – opowiada Ładocha.

Daria Ładocha zaczęła budować życie na nowo. Pomógł jej kanał na YouTube

Po rozstaniu Daria Ładocha długo nie potrafiła wrócić nawet do jednej ze swoich największych pasji – gotowania. Wspomina przy tym trzy rady, które dostała od swojej babci: „jak jest źle, umyj zęby. Jak dalej nie przechodzi, wypij szklankę wody. A jeśli nadal boli, idź do kuchni i ugotuj zupę”.

Tym razem ugotowanie zupy nie było jednak takie proste. Ładocha przyznaje, że przez wiele tygodni nie była w stanie gotować. Dla niej gotowanie z miłości jest bowiem darem i przywilejem.

W odnajdywaniu na nowo radości pomogło jej spojrzenie na miłość znacznie szerzej niż tylko przez pryzmat związku. Przyjaciółka porównała ją kiedyś do tortu, którego poszczególne kawałki symbolizują uczucia do dzieci, rodziców i przyjaciół, ale też do podróżowania czy gotowania.

Kiedy kończy się związek, z tortu wypada tylko jeden kawałek. Nie trzeba wyrzucać całego tortu – przywołuje tę myśl Ładocha.

Zaczęła więc zastanawiać się, co poza dziećmi jest jej największą miłością i co naprawdę daje jej radość. Właśnie z tych pytań narodził się jej kanał na YouTube.

Daria Ładocha zaczęła tam opowiadać o podróżach, spotykanych ludziach, jedzeniu i cenach. Był to dla niej sposób na ponowne zachwycanie się światem i „chwytanie szczęścia”. Po bolesnym końcu wieloletniego związku odkrywała więc życie w nowej odsłonie – nie lepsze ani gorsze, lecz po prostu inne.

„Bo miłość się mnoży, kiedy się nią dzielisz!” – podsumowała.

CZYTAJ TAKŻE: Macierzyństwo to dla niej niesamowita życiowa lekcja. Tylko VIVIE! Daria Ładocha z czułością mówi o ukochanych córkach: „Kolejny raz stały się moimi drogowskazami”

Daria Ładocha z córkami, VIVA! 12/2018
fot. Olga Majrowska dla VIVY!