Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki od 9 lat tworzą jedną z bardziej rozpoznawalnych par polskiego show-biznesu. Dziś widzowie mogą oglądać ich razem także w najnowszym sezonie „Azji Express”, gdzie pokazują się jako zgrany, wspierający się duet. Choć na ekranie nie brakuje między nimi czułości, żartów i wzajemnego wsparcia, ich wspólna historia nie zawsze była tak spokojna. W szczerej rozmowie z Magdą Mołek opowiedzieli o tym, co przez lata budowało ich relację — i o chwili, kiedy Edyta była naprawdę blisko odejścia.
WIDEO…
Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki są razem 9 lat. Nie zawsze było łatwo
Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki tworzą związek od 9 lat. Ich znajomość od początku rozwijała się bardzo szybko. Jak Bukowiecki opowiadał wcześniej w „Dzień Dobry TVN”, od momentu pierwszego spotkania po prostu byli razem.
– „Nie było elementu chodzenia. Po prostu byliśmy razem” – wspominał.
Z czasem zaczęli coraz śmielej mówić o swoim wspólnym życiu. Herbuś podkreślała, że odnalazła w partnerze mężczyznę, z którym łączy ją podobna wizja codzienności.
Dziś, po 9 latach, para nie ukrywa jednak również tej mniej idealnej strony związku. W podcaście Magdy Mołek „W MOIM STYLU” pojawił się temat fundamentów trwałej relacji. Dla Edyty Herbuś odpowiedź była bardzo konkretna: przyjaźń.
– „Dla mnie przyjaźń, bo w tym się zawiera zaufanie, w tym się zawiera swoboda bycia, w tym się zawiera chęć dzielenia się i współtworzenia życia” – mówiła.
Piotr Bukowiecki wskazał z kolei na „decyzję”. Podkreślał, że budowanie relacji wymaga czasu, cierpliwości i uwagi.
„Ocieraliśmy się o rozstanie bardzo, bardzo”. Herbuś mówi o kryzysie
Rozmowa szybko zeszła na znacznie bardziej osobiste tory. Edyta Herbuś przyznała, że podczas 9 lat wspólnego życia zdarzały się chwile, kiedy ich relacja była wystawiona na poważną próbę.
– „Były momenty, kiedy się ocieraliśmy o rozstanie bardzo, bardzo” – wyznała.
Aktorka mówiła także o tym, że w różnych okresach zmieniała się ich bliskość i intymność.
– „Na przestrzeni dziewięciu lat naszych wspólnych ja przestawałam być kochanką w różnych momentach” – powiedziała.
Jednego jednak, jak podkreśliła, nie straciła nigdy.
– „Przyjaciółką nie przestałam być nigdy. Nawet jak odchodziłam od ciebie” – zwróciła się do Piotra Bukowieckiego.
To właśnie wtedy opowiedziała o jednym z najbardziej emocjonalnych momentów ich wspólnej historii.
Edyta Herbuś spakowała walizkę. „Nie wyszłam z tą walizką z domu”
Herbuś była gotowa odejść. Sytuacja potoczyła się jednak zupełnie inaczej, niż mogła się spodziewać.
Aktorka opowiadała, że mężczyzna, przez którego w tamtej chwili cierpiała, jednocześnie zaczął zachowywać się jak ktoś niezwykle jej bliski.
– „Piotr wyłonił mi się jak mężczyzna, który wchodzi w rolę mojej najlepszej przyjaciółki, która mnie utula, ponieważ ja cierpię, bo mój mężczyzna mnie zranił” – wyznała.
Dla samej Edyty Herbuś było to niezwykle trudne do uporządkowania.
– „To było takie dziwne, że to jest ten mężczyzna, który mnie zranił i on w tym momencie tuli moje zranione serce” – mówiła.
Emocje wzięły górę. Walizka była gotowa, ale Herbuś ostatecznie nie przekroczyła z nią progu.
– „Ja w końcu nie wyszłam z tą walizką z domu” – przyznała.
Podobny mechanizm opisywała już wcześniej, gdy mówiła o swoich reakcjach podczas kryzysowych sytuacji.
– „Jak mi się odpali emocja, że coś mnie dotyka mocno, to potrafię spektakularnie pakować walizki i się wyprowadzać. Piotr wtedy zawsze dotyka takiego punktu we mnie, że nie wiem, kiedy się to dzieje, ale zaczynam mu się zwierzać z tego, jak jestem bardzo nieszczęśliwa w tym momencie” – opowiadała.
Oboje płakali. Herbuś zapamiętała tę rozmowę
Tamtego wieczoru nie doszło do rozstania. Zamiast tego para została razem i pozwoliła sobie na emocje.
– „Myśmy oboje płakali i zostaliśmy w tym uścisku do rana” – wspominała Edyta Herbuś.
Aktorka nie ukrywała, jak ważna okazała się dla niej ta noc.
– „To była jedna z najpiękniejszych rozmów w naszej relacji” – powiedziała.
To doświadczenie stało się dla niej kolejnym potwierdzeniem, że fundamentem związku z Piotrem Bukowieckim pozostaje przyjaźń.
– „Nic tej przyjaźni nie jest w stanie wyprzeć w tej ważności, w naszej relacji” – zaznaczyła.
Po 9 latach właśnie ten element wskazuje jako coś, co pozwalało im pozostawać blisko także wtedy, gdy między nimi pojawiały się kryzysy.
– „Ta przyjaźń zawsze była totalnym ugruntowaniem wszystkiego” – podsumowała.
Rodzina patchworkowa także była dla Edyty Herbuś wyzwaniem
Ich wspólne życie to jednak nie tylko relacja we dwoje. Edyta Herbuś od lat funkcjonuje również w rodzinie patchworkowej.
Piotr Bukowiecki ma dwójkę dzieci z pierwszego małżeństwa, a z poprzedniego związku z Dorotą Gardias ma córkę Hanię. Sama Herbuś mówiła u Magdy Mołek o „trójce dzieci” i „dwóch ich mamach”.
Nie ukrywała, że odnalezienie się w takiej rzeczywistości wymagało od niej nauki.
– „Ten patchwork po prostu, który jest po raz pierwszy w moim życiu, ja się muszę tego wszystkiego nauczyć” – przyznała.
Mówiła również o konieczności wyznaczania granic i odnajdywania własnego miejsca w tej rodzinnej układance. Wcześniej podkreślała, że razem z partnerem i jego dziećmi tworzą domową przestrzeń.
To właśnie o tych doświadczeniach Edyta Herbuś mówi dziś bez lukru. Za 9 latami wspólnej historii kryją się zarówno bliskość i przyjaźń, jak i chwile, podczas których walizka była już spakowana. Tamtego wieczoru jednak została w domu — a ona i Piotr Bukowiecki zostali w swoim uścisku do rana.
Edyta Herbuś i Piotr Bukowiecki