Sanah zakończyła trasę „sanah NA STADIONACH” przed 65 tys. fanów na PGE Narodowym. Finał przyniósł ulewę, łzy, wspólne śpiewanie „Sto lat”, premierę „Cicho sza” i serię niespodzianek. Na scenie pojawili się m.in. Kayah, Jeden Osiem L, Sobel i Kwiat Jabłoni, a Maciej Musiał… zaczął sprzątać scenę.
WIDEO…
Sanah na PGE Narodowym. Finał rozpoczął się od upozorowanej awarii
Fani sanah od rana ustawiali się w kolejkach przed PGE Narodowym. Wstążki, falbanki, wianuszki i koronkowe sukieneczki ponownie opanowały stadion. Tym razem emocje były jednak wyjątkowe. Warszawski koncert zamykał trasę „sanah NA STADIONACH”, która rozpoczęła się warszawskim koncertem we wrześniu 2025 roku.
Później artystka odwiedziła pięć polskich miast. Na trasie znalazły się Gdańsk, Poznań, Wrocław, Białystok i Kraków, a finałem ponownie została Warszawa. Podczas całej trasy artystka zaśpiewała dla blisko pół miliona Polaków. Na samym finale pojawiło się 65 tys. osób.
Początek koncertu od razu pokazał, że nie będzie to zwykłe powtórzenie wcześniejszych występów. Intro nagle się urwało i przez chwilę wyglądało na to, że pojawiły się problemy techniczne. Szybko okazało się jednak, że była to starannie przygotowana imitacja awarii. W ten sposób sanah zapowiedziała swój nowy singiel „Cicho sza”. Najpierw publiczność usłyszała fragment piosenki, a później na telebimach pokazano pełną premierę teledysku. Finał trasy stał się więc nie tylko pożegnaniem ze stadionowym projektem, ale również początkiem kolejnego muzycznego rozdziału.
„Sto lat” dla sanah i pierwsze łzy. 65 tys. fanów zrobiło jej prezent
Podczas koncertu nie brakowało efektów specjalnych, ogromnej sceny, świateł, choreografii i atrakcji. Sanah korzystała również ze Spidera, dzięki któremu mogła unosić się nad publicznością. W pewnym momencie widowisko zeszło jednak na dalszy plan. Kilka dni wcześniej Zuzia obchodziła 29. urodziny, a fani przygotowali dla niej wyjątkową niespodziankę. Dziesiątki tysięcy osób zgromadzonych na PGE Narodowym zaczęły śpiewać „Sto lat”.
Ten moment wywołał łzy artystki. Był też szczególnie symboliczny, biorąc pod uwagę skalę jej stadionowego sukcesu. Sanah jako pierwsza artystka w Polsce wyprzedała Narodowy aż czterokrotnie. Pierwszy raz zrobiła to w 2023 roku. W 2025 roku potrzebowała już dwóch wieczorów, aby pomieścić zainteresowanie publiczności, a oba koncerty zostały wyprzedane. Teraz wróciła do Warszawy po raz czwarty, by zakończyć kolejną stadionową trasę.
CZYTAJ TEŻ: Córka Ryszarda Riedla wybrała życie z dala od show-biznesu. Jedną rzecz po ojcu trzyma przy łóżku do dziś

Kayah, Jeden Osiem L i Maciej Musiał. Tego na scenie nikt się nie spodziewał
Finał „sanah NA STADIONACH” przyniósł także serię gościnnych występów. Jednym z największych zaskoczeń była obecność Kayah. Artystki wspólnie wykonały „Byłam różą”. Był to szczególny moment także dlatego, że wcześniej nie miały okazji ze sobą współpracować. Na scenie pojawił się również Jeden Osiem L. Grupa przypomniała swój przebój z początków lat 2000. „Jak zapomnieć”. Do sanah dołączyli także Sobel i Kwiat Jabłoni, którzy połączyli siły specjalnie podczas warszawskiego finału.
Nieoczekiwany występ zaliczył również Maciej Musiał. Aktor pojawił się na scenie w nawiązaniu do swojej akcji związanej z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, kiedy obiecał posprzątać komuś mieszkanie w zamian za wpłatę na licytację. Tym razem dostał do posprzątania scenę. I rzeczywiście zaczął ją sprzątać. W repertuarze znalazła się także „Melodia”. Fani od dawna upominali się o ten utwór podczas kolejnych koncertów. W Warszawie piosenka wróciła w nowej aranżacji.
Ulewa nie zatrzymała koncertu sanah. Publiczność została do samego końca
W pewnym momencie nad PGE Narodowym zaczęło mocno padać. Na stadionie zrobiło się mokro, zimno i znacznie mniej komfortowo, jednak publiczność nie zamierzała opuszczać koncertu. Sanah od dawna mówiła, że chciałaby kiedyś zagrać występ w prawdziwej ulewie. Podczas finału stadionowej trasy jej życzenie się spełniło. Choć chwilami pogoda wyglądała groźnie, zwłaszcza, że w pewnym momencie wokalistka upadła, tłum został na miejscu, skakał i bawił się do samego końca.
Poza deszczem publiczność dostała wszystko to, z czym kojarzyły się wcześniejsze koncerty artystki. Była lewitacja nad widownią, największe przeboje, przejazd traktorem ozdobionym jak kula disco, ogromne ekrany, światła i choreografia. Nie zabrakło również charakterystycznych gestów sanah wobec fanów. Artystka rozdawała buty, robiła zdjęcia z publicznością i wymieniała z nią żarciki.
Sanah czterokrotnie wyprzedała PGE Narodowy. „Cicho sza” otwiera nowy rozdział
Finał „sanah NA STADIONACH” zamknął jeden z największych etapów w karierze Zuzanny Jurczak. Artystka zakończyła trasę jako pierwsza polska artystka, która czterokrotnie wyprzedała solowy koncert na PGE Narodowym.
Ma 29 lat, a na swoim koncie już cztery wyprzedane koncerty na Narodowym i stadionową trasę. W swojej twórczości łączyła także poezję Szymborskiej z popowymi przebojami, a piosenka „Szampana” była jednym z utworów, z którymi kojarzył się początek jej wielkiej popularności.
Warszawski finał jasno pokazał jednak, że sanah nie chciała zakończyć wieczoru wyłącznie wspomnieniem tego, co już osiągnęła. Kolejne nawiązania do „Cicho sza”, fragment piosenki i premiera teledysku sugerowały przejście do następnego etapu.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jacek Jelonek i Oliwer Kubiak oficjalnie są już mężami. Ich ślub odbył się w Portugalii, lecz nie wszystko poszło zgodnie z ich planem





























