Po publikacji zdjęć Meghan Markle rozpętała się dyskusja. Ekspertka wskazała jeden problem
Meghan Markle po raz kolejny znalazła się w centrum medialnej dyskusji. W ostatnich dniach pojawiły się zarzuty, że w swoich publicznych działaniach podprogowo buduje markę osobistą i rozpoznawalność, odwołując się do związków z brytyjską rodziną królewską oraz dziedzictwa księżnej Diany. Punktem zapalnym stały się zdjęcia z rodzinnych wakacji, spekulacje dotyczące Althorp Estate oraz głośny występ w MasterChef Australia.

Najwięcej emocji wywołały fotografie opublikowane przez Meghan Markle na Instagramie oraz reakcje, jakie pojawiły się po ich publikacji. Równolegle media szeroko komentowały jej telewizyjny występ w australijskiej edycji programu MasterChef, podczas którego niespodziewanie na antenie pojawił się książę Harry. Choć część odbiorców odebrała te wydarzenia pozytywnie, inni uznali je za kolejne elementy przemyślanej strategii wizerunkowej.
Zdjęcia Meghan Markle z rodzinnych wakacji wywołały lawinę spekulacji. Wszystko przez jedno ujęcie z Althorp
Pod koniec lipca Meghan Markle opublikowała serię zdjęć z rodzinnych wakacji. Największą uwagę przyciągnęły jednak fotografie dzieci Sussexów. Archie i Lilibet niezwykle rzadko pojawiają się publicznie, dlatego każda nowa publikacja natychmiast staje się tematem medialnych analiz.
Szczególne emocje wzbudziło zdjęcie wykonane na terenie Althorp Estate, rodzinnej posiadłości Spencerów w hrabstwie Northamptonshire. To właśnie tam wychowała się księżna Diana, a na niewielkiej wyspie znajdującej się na terenie posiadłości znajduje się jej miejsce spoczynku. Na jednej z fotografii Archie został uchwycony z bukietem kwiatów, co wystarczyło, by w mediach społecznościowych pojawiły się spekulacje, że dzieci mogły odwiedzić grób swojej babci.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Do tej pory nie pojawiło się jednak żadne oficjalne potwierdzenie, że taka wizyta rzeczywiście miała miejsce. Ani Meghan Markle, ani książę Harry nie odnieśli się do tych doniesień. Faktem pozostaje jedynie to, że zdjęcia zostały wykonane na terenie Althorp Estate, natomiast wszelkie informacje dotyczące odwiedzenia miejsca pochówku księżnej Diany pozostają wyłącznie przedmiotem medialnych przypuszczeń.
Dla Brytyjczyków Althorp to miejsce o wyjątkowym znaczeniu symbolicznym. Po śmierci księżnej Diany posiadłość stała się jednym z najważniejszych punktów pamięci o "królowej ludzkich serc", dlatego każda publikacja związana z tym miejscem natychmiast przyciąga uwagę opinii publicznej.

Ekspertka ostro oceniła Meghan Markle. Padły słowa o "świętych" granicach i rodzinie królewskiej
Publikacja zdjęć szybko stała się przedmiotem komentarzy brytyjskich publicystów. Szczególnie szeroko cytowana była felietonistka Maureen Callahan, która bardzo krytycznie oceniła działania Meghan Markle.
Komentatorka zwróciła uwagę, że książę William i księżna Kate prawdopodobnie wielokrotnie odwiedzali grób księżnej Diany razem z George'em, Charlotte i Louisem, jednak nigdy nie zdecydowali się pokazać takich chwil publicznie: "William i Catherine to porządni, poważni ludzie, którzy rozumieją, że niektóre rzeczy są święte."
Według Callahan publikacja zdjęć mogła być świadomym gestem skierowanym zarówno do brytyjskiej opinii publicznej, jak i samej rodziny królewskiej. Jej komentarz szybko został podchwycony przez kolejne media i wywołał gorącą dyskusję.
Jednocześnie warto wyraźnie zaznaczyć, że są to wyłącznie opinie ekspertki. Nie pojawiło się żadne oficjalne stanowisko Pałacu Buckingham ani przedstawicieli Meghan Markle odnoszące się do tych zarzutów.
Meghan Markle w ogniu krytyki po występie w MasterChef Australia. Zamieszanie wywołał także telefon od Harry'ego
Kolejna fala komentarzy pojawiła się po emisji odcinka MasterChef Australia, w którym Meghan Markle wystąpiła gościnnie. Jednym z najbardziej komentowanych momentów programu okazał się niespodziewany telefon od księcia Harry'ego, który połączył się z żoną przez FaceTime.
Scena miała podkreślać rodzinny charakter programu, jednak niemal natychmiast podzieliła widzów. Część uznała ją za sympatyczny i spontaniczny moment, inni stwierdzili, że całość sprawiała wrażenie starannie wyreżyserowanej.
Do grona krytyków dołączył znany szef kuchni Jameson Stocks, który w rozmowie z The News International nie szczędził ostrych słów. Według niego występ Meghan sprawiał wrażenie pozbawionego autentyczności i miał przede wszystkim wzmacniać jej publiczny wizerunek: "To było chłodne, wykalkulowane i żałosne."
Jameson Stocks poszedł o krok dalej, komentując również sposób, w jaki Meghan Markle prezentuje swoją rodzinę w mediach: "Jednego dnia domaga się prywatności, a następnego pokazuje się z dziećmi podczas sesji zdjęciowych. Powinna wreszcie się opamiętać."
Słowa kucharza szybko obiegły brytyjskie portale i media społecznościowe, stając się kolejnym głosem w trwającej od lat debacie na temat publicznego wizerunku Sussexów.
- SPRAWDŹ TEŻ: Zaskakujące słowa córki Nawrockiego po zaprzysiężeniu. „Nie da się tego jakoś odwołać?”


Źródło: Interia.pl, Onet.pl