Ivo ze „Zbuntowanego anioła” skradł serca milionów. Mało kto wiedział, co przeszedł jako 17-latek
Miliony widzów pokochały go jako Ivo ze „Zbuntowanego anioła”. Zanim jednak Facundo Arana zdobył światową sławę, los wystawił go na wyjątkowo ciężką próbę. Miał zaledwie 17 lat, gdy usłyszał diagnozę, która na zawsze podzieliła jego życie na „przed” i „po”.

Miliony widzów pamiętają jasne włosy, niebieskie oczy i ekranową charyzmę Ivo Di Carlo. Facundo Arana dzięki „Zbuntowanemu aniołowi” stał się gwiazdą rozpoznawalną daleko poza granicami rodzinnej Argentyny, a popularność telenoweli przyniosła mu rzesze wiernych fanek, również w Polsce. Zanim jednak pojawiła się światowa sława, jego życie napisało przykry scenariusz. Za późniejszym sukcesem aktora kryje się bowiem doświadczenie poważnej choroby. Facundo Arana miał 17 lat, kiedy usłyszał przerażającą diagnozę.
Facundo Arana miał 17 lat, gdy usłyszał diagnozę
Facundo Arana przyszedł na świat 31 marca 1972 r. w Buenos Aires, w rodzinie, w której spotkały się dwa zupełnie różne światy. Jego matka, Mathilde von Bernard, była niemiecką lekkoatletką i hokeistką, ojciec, Jorge Arana Tagle, wykonywał zawód prawnika. Facundo dorastał w towarzystwie trzech sióstr. Nic nie zapowiadało jeszcze, że chłopak z Buenos Aires pewnego dnia stanie przed kamerą, a jego twarz będzie rozpoznawalna daleko poza granicami Argentyny.
Zanim jednak pojawiły się role, popularność i uwielbienie widzów, musiał zmierzyć się z czymś, co dla przyszłego aktora mogło wydawać się barierą nie do pokonania. Był paraliżująco nieśmiały. Trudno o większy paradoks: człowiek, który w przyszłości miał przyciągać spojrzenia milionów telewidzów, początkowo sam musiał nauczyć się wychodzić z własnego cienia.
Przełom przyszedł, gdy miał 15 lat. Właśnie wtedy zaczął uczęszczać na warsztaty aktorskie. To tam stopniowo przełamywał nieśmiałość i odkrywał świat, który później miał stać się ważną częścią jego życia. Można byłoby pomyśleć, że właśnie rozpoczyna się opowieść o spełnianiu młodzieńczych marzeń: pierwsze zajęcia, coraz większa swoboda, a gdzieś na horyzoncie — scena i kamera.


Los napisał jednak dla niego zupełnie inny ciąg dalszy. Zaledwie dwa lata później, gdy Facundo Arana miał 17 lat, zamiast myśleć wyłącznie o aktorstwie i przyszłości, musiał zmierzyć się z wiadomością, która zmieniła jego życie. Okres, który mógł być początkiem beztroskiego wchodzenia w dorosłość, stał się początkiem znacznie poważniejszej historii. Historii choroby, długiego leczenia i doświadczenia, do którego Arana miał wracać także po latach.
Bo zanim pojawił się Ivo Di Carlo i zanim „Zbuntowany anioł” przyniósł mu światową sławę, Facundo Arana stoczył walkę, która na zawsze podzieliła jego życie na to, co wydarzyło się „przed”, i to, co przyszło „po”. Usłyszał diagnozę: chłoniak Hodgkina. Choroba zaatakowała węzły chłonne, a życie młodego Arany zaczęło odmierzać czas według zupełnie innego rytmu.
Dziesięć miesięcy intensywnego leczenia Facundo Arany
Przed nim była długa i wymagająca droga. Dziesięć miesięcy intensywnego leczenia i pięć kolejnych lat pod ścisłą opieką lekarzy — właśnie tak wyglądał kolejny rozdział życia Facundo Arany. W czasie, kiedy wielu jego rówieśników dopiero wkraczało w dorosłość, on musiał skoncentrować się na walce z chorobą. Walce, którą ostatecznie wygrał.
Choć z czasem życie nabrało zupełnie innych barw, tamtego doświadczenia nie dało się po prostu zamknąć w przeszłości. Nawet po latach, gdy jego nazwisko było już doskonale znane milionom widzów, Arana wracał do wydarzeń z młodości. Przyznawał, że choroba stała się dla niego wyraźną granicą. Swoje życie dzielił na to „przed” i „po”.
Sprawdź też: Polacy pokochali ją jako Marysię ze „Znachora”. Anna Dymna ujawniła ciemną stronę kultowej roli

Co ciekawe, podobny sposób patrzenia na kolejne rozdziały własnej historii przeniósł także na karierę. Tutaj punktem zwrotnym nie była jednak choroba, lecz serial, który otworzył przed nim drzwi do światowej popularności — „Zbuntowany anioł”.
To właśnie wtedy wszystko nabrało rozpędu. Facundo Arana jako Ivo Di Carlo zdobył światową sławę i rzesze wiernych fanek, również w Polsce. U jego boku na ekranie pojawiła się Natalia Oreiro, wcielająca się w Milagros. Razem stworzyli duet, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów telenoweli. Dla Arany był to zawodowy przełom.
Do tego historia zatoczyła właśnie wyjątkowo sentymentalne koło. Aktorzy po latach znów pojawili się razem publicznie. Spotkali się na uroczystej premierze filmu „Yo, Narciso” w Buenos Aires, gdzie wspólnie pozowali do zdjęć na czerwonym dywanie. Nie brakowało serdecznych uścisków i czułych gestów. Ich spotkanie natychmiast przywołało wspomnienia czasów, gdy jako Milagros i Ivo podbijali serca widzów „Zbuntowanego anioła”. Choć ich ekranowa chemia przez lata rozpalała wyobraźnię fanów, prywatnie nie połączył ich romans. Oreiro i Aranę od lat łączy głęboka przyjaźń, a najnowsze spotkanie w Buenos Aires pokazało, że mimo upływu czasu łącząca ich serdeczność nie zniknęła.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.