John Goodman przez lata był kojarzony z charakterystyczną sylwetką. Dziś wygląda zupełnie inaczej. Za jego przemianą nie stał jednak jeden nagły impuls. Aktor mówił o zmęczeniu własnym wyglądem, trudnej relacji z alkoholem i konieczności zmiany codziennych nawyków. Jego słowa pokazują, jak długo dojrzewał do tej decyzji.
WIDEO…
John Goodman przeszedł ogromną metamorfozę. Tak wygląda dziś
Kiedy John Goodman pojawił się na premierze filmu „Digger” w Los Angeles, trudno było nie zwrócić uwagi na jego sylwetkę. Aktor, którego widzowie przez lata pamiętali m.in. jako Dana Connera z „Roseanne”, wygląda dziś zupełnie inaczej niż w czasach swoich najbardziej rozpoznawalnych ról.
Jego przemiana nie wydarzyła się jednak z dnia na dzień. Była efektem długiego procesu, zmian w sposobie odżywiania, większej aktywności i decyzji, które dotyczyły nie tylko wyglądu.
W różnych momentach swojego życia Goodman zmagał się z wahaniami wagi. W 2011 r. ważył rekordowe 181 kg. Później zaczął stopniowo zmieniać swoje przyzwyczajenia, a metamorfoza Johna Goodmana zaczęła być coraz bardziej widoczna.
Nie chodziło jednak wyłącznie o liczbę kilogramów. Za zmianą stało coś znacznie bardziej osobistego.
„Miałem dość”. John Goodman nie chciał już patrzeć na siebie w lustrze
Czasami decyzja o zmianie nie zaczyna się od planu treningowego czy jadłospisu. Zaczyna się od momentu, w którym człowiek po prostu nie chce już dłużej funkcjonować tak jak wcześniej.
Goodman mówił o tym bardzo bezpośrednio.
„Po prostu miałem dość, byłem zmęczony patrzeniem na siebie — przyznał. — Golisz się przy lustrze i nie chcesz nawet na siebie patrzeć”.
To właśnie zmęczenie własnym wyglądem stało się jednym z impulsów do działania. Aktor nie ukrywał, że wcześniejsze próby zmiany nie zawsze przynosiły trwały efekt. Zmagał się z efektem jo-jo, a jego waga potrafiła ponownie rosnąć.
Z czasem przestał traktować zmianę jak krótkoterminowe wyzwanie. Zaczął modyfikować codzienne przyzwyczajenia.
W 2016 r. zdecydował, że chce zerwać z nawykiem ciągłego podjadania. Zaczął kontrolować porcje i wcześniej zrezygnował z cukru. W jego codzienności pojawiła się także dieta śródziemnomorska.
Metamorfoza Johna Goodmana nie była więc historią o jednym spektakularnym ruchu. Składała się z wielu mniejszych decyzji, które z czasem zaczęły przynosić widoczne efekty.
Alkohol był osobnym rozdziałem. „To była kwestia życia lub śmierci”
Jeszcze poważniejszym elementem tej historii była jego relacja z alkoholem. Goodman przez lata zmagał się z uzależnieniem. W 2007 r. zdecydował się na całkowitą abstynencję. Sam opisywał ten okres bez upiększeń.
„To była choroba trwająca 30 lat, która odbijała się na wszystkich dookoła mnie. Doszło do tego, że za każdym razem, gdy sięgałem po alkohol, skutki były coraz bardziej wyniszczające. To była kwestia życia lub śmierci. Trzeba było przestać”.
Te słowa pokazują, że jego późniejsza zmiana wyglądu była tylko częścią znacznie szerszej przemiany. Najpierw pojawiła się decyzja o odejściu od alkoholu. Później przyszły kolejne zmiany dotyczące jedzenia, ruchu i codziennego funkcjonowania.
To właśnie dlatego historia Goodmana nie sprowadza się wyłącznie do zdjęć „przed i po”. Za różnicą widoczną na czerwonym dywanie stoją lata pracy nad nawykami.
Przestał podjadać. Zmienił sposób jedzenia i zaczął się ruszać
John Goodman zaczął kontrolować porcje i zmieniać to, co trafiało na jego talerz. Współpracował także z trenerem zdrowia Mackiem Shilstonem.
W jego planie pojawiła się dieta śródziemnomorska oraz regularna aktywność. Nie ograniczał się do jednego rodzaju ruchu. Chodził na spacery z psami, wykonywał od 10 do 12 tys. kroków dziennie, korzystał z roweru eliptycznego i bieżni. Trenował również boks.
Nie był to chwilowy zryw. Goodman mówił także, że wraz z wiekiem zaczął inaczej patrzeć na aktywność. Nie chciał już pozwalać sobie na siedzenie bez ruchu. Ćwiczenia stały się dla niego sposobem na utrzymanie energii potrzebnej do pracy.
To właśnie konsekwencja okazała się jednym z najbardziej widocznych elementów jego przemiany. Zamiast jednej gwałtownej decyzji pojawił się ciąg zmian powtarzanych każdego dnia.
Dziś trudno rozpoznać w nim dawnego Dana z „Roseanne”
Dla wielu widzów John Goodman na zawsze pozostanie aktorem o masywnej sylwetce, którego zapamiętali z „Roseanne”, „Big Lebowskiego” czy „Flintstonów”. Tym większe wrażenie robi jego obecny wygląd.
Na premierze „Digger” w Los Angeles wyraźnie było widać skalę metamorfozy. WP Kobieta pisała o tym, że aktor schudł niemal 90 kg, Medonet opisywał utratę prawie 90 kg, a Pudelek informował, że jest lżejszy o ponad 90 kilogramów.
Najważniejsza część tej historii rozegrała się jednak dużo wcześniej niż na czerwonym dywanie.
Zaczęła się od zmęczenia własnym odbiciem, od decyzji o odstawieniu alkoholu i od świadomości, że dotychczasowe nawyki muszą się zmienić. Później pojawiły się kolejne kroki: kontrolowanie porcji, rezygnacja z cukru, dieta śródziemnomorska, spacery, treningi i większa aktywność. Dziś efekt tych decyzji widać na pierwszy rzut oka.
Źródło: WP, Pudelek, Medonet